=-=-= Hermann Maier =-=-=

Ruszył. Mknie przez paliki w zastraszającym tempie. Mija je bez żadnego problemu. Płynne i elegancki ruchy, szalone i odważne. Wiatr mu nie straszny, prędkość również nie. Zjazd sprawia mu radość, to dla niego zabawa, wynik jest ważny, frajda liczy się najbardziej. Już prawie jest, zobaczymy jaki czas. Kilka bramek... Dojechał. Popatrzmy na tablicę wyników. Jest pierwszy! Ale przecież to żadna niespodzianka, a przewidziany ruch. Kolejne zwycięstwo dołożone do bogatych sportowych sukcesów. Cieszy się z każdej wygranej identycznie, podnosi kijki do góry, na jego twarzy widać uśmiech. Mimo, że mróz opanował całą górę, nie czuje go, jest nieuchwytny... przez nikogo...

Jest jedną z najwspanialszych postaci stoków narciarkich na świecie. Charyzmatyczny Austriak zaszczyca swoją nogą wiele szlaków. Wiadomo nie od dziś, że konkursy bez niego, to praktycznie nijaka rywalizacja, nie ma tych spodziewanych emocji, które towarzyszył z jego udziałem. Od dzieciństwa uwielbiał narty. Jako siedemnastolatek bodajże w czasie przerwy jednego z konkursów Pucharu Świata postanowił zjechać przez tor, a kolega mierzył mu czas. I okazało się, że uzyskał bezapelacyjnie najlepszy ze wszystkich profesjonalistów!!! Od razu wziął go pod własne sidła związek narciarstwa z Austrii i dalej szkolił w nadziei, że kiedyś cały wysiłek zaprocentuje. I stało się tak. Mnóśtwo nagród za pierwsze miejsca, niezapomniane zjazdy i czasy. Przepiękna jazda przy prędkości 160km/h. Mknał jak wiatr przez większość zawodów, określany jako heros nart. W latach swojej świetności bezkonkurencyjny, nikt mu nie podołał. Sielanka trwała by zapewne do dziś, ale kilka miesięcy temu wielki mistrz doznał fatalnego w skutek wypadku samochodowego. Jadąc na motocyklu został potrącony przez samochód, który to prawie zmasakrował mu nogi...

Rozpoczęła się bez wątpienia nowa era i nowe życie dla Maiera. Długi pobyt w szpitalu i te myśli. Czy wróci na stok, czy dalej będzie jeździł? On chce tego, chce wygrywać, być najlepszym... Ale prognoza lekarzy optymistyczna nie była. Długi okres rehabilitacyjny. Zalecano mu, aby nie powracał już na szlaki narciarskie. ALe on nie mógł, jest przecież wojownikiem, Herminatorem... Postanowił walczyć. I przez jakiś nieokreslony czas zmagał się jeszcze z róznymi pzeciwnościami losu, ale nic nie pozwoliło mu w przeszkodzeniu na powrót. I wraca, nie wiadomo w jakiej jest formie, ale miejmy nadzieję, że wróci do dawnej dyscpozyji i zachwycać będzie kilka milionów osób na tym świecie Przecież do niego wszystko należy, jeszcze się go nie pozbyli, a znając jego upór i żądzę wygranych, niejeden konkurs wygra, a przeciwnicy na usłyszenie jego nazwiska, znowu martiwć się będą, na kiedy odłożyć ewentualne swoje zwycięstwo. Pożyjemy, zobaczymy...

Sly