Kosa - zastanów się!
O Kosowskim pisał prasa, głośno o nim było w internecie, jeden portal (nie podam jaki ;-) codziennie informował o nowym klubie "Kosy", że Kamil ma już podpisany kontrakt i lada dzień wyjeżdża. Według portalu Kosowski podpisane kontrakty miał z Osasuną Pampeluną i Schalke 04 z którym to Wisła walczyła w trzeciej rundzie Pucharu UEFA, wszystkie te kluby było zainteresowane prawym pomocnikiem Wisły, szczególnie Osasuna, która wysłała swoich prezesów pod Wawel, aby ustalać wysokość kontraktów, Kamil w tym czasie odpoczywał na wczasach. A portal ten bił popularność ponieważ setki kibiców i niedowiarków zaglądało codziennie, czy nic się nie zmieniło? Co dziś się stanie? Portal ten pisał, że ma najlepsze kontakty i większość mu wierzyła. Tak się robi karierę w internecie? No cóż, stało się, ale za to szefowie z Hiszpanii dwa dni przebywali w Krakowie, na całe szczęście nic nie załatwili w sprawie przejścia Kosowskiego z Wisły do Osasuny. Po przyjeździe z ciepłych krajów Kamil sam próbował wszystko załatwić w sprawie nowego kontraktu z Hiszpanami, lecz nic z tego nie wynikło. Więc Kamil został w Wiśle. A jedynym człowiekiem, który mógł przekonać i przekonał "Kosę" był wielki trener Wisły Henryk Kasperczak. Wszyscy kibice Białej Gwiazdy uważnie śledzili cały przebieg wydarzeń wokół sprawy. Kosowski chciał jak najszybciej uciec od polskich boisk, sędziów. Udzielał wielu wywiadów. Przez jego wypowiedzi, że chce wyjechać, że chce grać w lepszym klubie i najważniejszym wątkiem w tej sprawie było to, że chce zarabiać więcej kasy niż w Krakowie. Przez wszystkie te wypowiedzi znalazł wielu swoich przeciwników, kibice stracili do niego zaufanie. Nie jest to już ten sam Kamil Kosowski co kiedyś. Kiedyś wszyscy mówili, że "Kosa" jest wierny Wiśle i nigdy jej nie opuści a szczególnie w najważniejszym momencie. A tu Kamil zagrał kilka wspaniałych meczy i już mu się w głowie pomieszało, chce wyjeżdżać w najważniejszym momencie dla Wisły przed meczami z Lazio Rzym. Teraz wszyscy się cieszą, bo Kosowski został w Wiśle, ale na jak długo? W lecie krakowianie będą walczyć o awans do Ligi Mistrzów, a on znów będzie się starał aby jak najszybciej wyjechać z Krakowa i grać mecze co trzy dni lub co gorsza siedzieć na ławie i co mecz odsuwanym być do rezerw zespołu. Co to za szczęście grać w takim klubie, w którym cię nie chcą. Kamil chyba nie zdaje sobie sprawy, że w grać w piłkę w Hiszpanii jest bardzo ciężko. Zamiast gra w piłkę w Polsce, zdobywać bramki dla Wisły, cieszyć się ze zdobywania trofeum, cieszyć się z Polskimi kibicami, cieszyć się ze swoimi przyjaciółmi w szatni po takim np. wspaniałym meczu z Parmą czy Schalke, za granicą tego może nie mieć. Gdy będzie siedział na ławce rezerwowych to zapomni o nim trener reprezentacji Paweł Janas. I co w tedy, marzenia o wielkiej grze o wielkich kasie, co w tedy zrobi. Przyjedzie do Polski i w Szczakowiance go nie będą chcieli bo będzie za słaby. Ilu było Polaków grających w tej najlepszej lidze na świecie... nie dał by sobie rady i znów tak piękne grający u nas w Polsce zawodnik nie daje sobie rady w przeciętnym Hiszpańskim klubie. Zapomnieli by o nim wszyscy, zmarnował by się następnym polski talent piłkarski. No, ale jeżeli Kosowski chce się tak zmarnować no to niech idzie tam grać. Wisła poradzi sobie bez takiego zawodnika jak Kosowski, ale niech potem nic nie mówi, że go nikt nie ostrzegł. Wszyscy wiślaccy kibice ostrzegali go na forum Wisły, w gazetach, wszędzie, po prostu wszędzie. No cóż , niech Kamil jedzie po tym sezonie jak on chce. Myślę, że kibice Wisły powinni być za to dumni z Macieja Żurawskiego, który miał wiele propozycji, oferowano mu wielkie pieniądze a jednak został w Wiśle i będzie grał dla wiślackich kibiców i nadal będzie trafiał wiele razy do bramki rywali. Czego mu najserdeczniej życzę. Wracając jeszcze na chwilę do Kamila to nie życzę mu źle, po prostu tak myślę jak napisałem. Więc życzę mu wszystkiego najlepszego i niech nadal podaje świetne piłki Żurawskiemu w Wiśle, po sezonie niech sam zadecyduje, ale i tak uważam, że wiele już zrobił dla Wisły.
Placek
(marcin.pl@inetia.pl)
Słówko od Sly'a: po pierwsze uważam, iż jesteś już lekko zdegustowany tą całą nagonką wobec Kosowskiego, wyrażasz się o nim niezbyt przychylnie, ale wyraźnie czuć, że chcesz jego dalszego pobytu w krakowskiego Wiśle. Jakby chowasz tą myśl przed sobą o jego odejściu, nie dopuszczasz do siebie, jednocześnie nie jest ci wszystko jedno co do jego dalszych perypetii. Można rzec o "sfrustrowanych słowach bezsilności" i ja tak to odbieram. Teraz na temat. Reprezentant Polski - według mnie - słusznie robi, próbując udać się na zachód. Od dawien dawna poziom szkolenia w Hiszpanii czy innych krajach zachodnich jest duzo wyższy niż nasz. W końcu zawsze to jakiś rozwój zawodnika, choć oczywiście siedzenie na ławie nie powinno nikogo zadowalać. Kosa jednak mógłby oswoić się z realiami ligi hiszpańskiej i dostawać szansę tudzież podglądać najlepszych zawodników w akcji. Samo to procentuje...