=-=-= Fifa 99 =-=-=

Po serii z roku 98, kiedy wyszedł wspaniały World Cup trudno było sobie pomyśleć, że następna edycja za rok będzie lepsza. Nikt nie spodziewał się jakiegoś wielkiego przełomu. Jednak wiadomo z góry było, iż poprawi się znacznie grafika, engine, a przede wszystkim grywalność. Wielu z Was zapewne z niecierpliwością czekało na kolejną odsłonę, a gdy ukazała się ona w sklepach... Zdecydowanie moim zdaniem dokonany został podział na dwie grupy - bardzo zadowolonych i tych, którzy czuli pewny niedosyt. Ja, szczerze mówiąc, zaliczam się do grupy pierwszej. Według mnie żadna, ale to żadna Fifka nie ma takiej grywalności jak seria sprzed trzech lat. Nawet dla mnie obecna na topie '03 się chowa. Najważniejszym elementem, przynajmniej dla mnie była sama grywalność. Siedziałem nocami, aby tylko kupować nowych zawodników, dążyć do następnych zwycięstw, wygrywać wreszcie coraz więcej meczy i zdobywać kilkanaście bramek w meczu. Tak mnie ta gra przyciągnęła do siebie, że zagrywam się w niej do dziś. Posiada jakiś magnetyzm pozwalający przykuć użytkownika na wiele godzin. I tak zaczęło się od najniższego poziomu, ale ale był on proporcjonalny do gry naszej reprezentacji w Eliminacjach ME, czyli nawiasem mówiąc delikatnie - beznadziejnie łatwy. I tak człowiek przestawił się na poziom następny, który o dziwo, był kilkakrtonie nawet wyższy niż poprzedni. Pamiętam te pierwsze porażki po 5:), moje nerwy i częste chwile rzucenia tego wszystkiego. Nie jestem skory do przegrywania, a ta nagminna seria porażek jakoś odbiła się na mej psychice. I powiedziałem sobie, że nie póki nie wygram na najwyższym poziomie z najlepszą drużyną, to nei przestanę w tę grę grać. I trwało to jakieś dwa miesiące ciężkich zmagań, emocji i mojej coraz lepszej gry. Na ostatnim poziomie mało się nie załamałem. Myślałem, że jestem już geniuszem w tej grze, wszystko potrafię etc. a na sam początek przegrałem jedynie 0:6. :) I znowu wyzwoliłem w sobie ambicję i nie mogłem przestać...

Jasne, że gra ma kilka wad, nawet znaczących, ale sądzę, że bledną przy całej grywalności, radości jaka płynie od tej gry. Nie trzeba być wcale spostrzegawczym, żeby zauważyć tamtejszą grafikę od dzisiejszej. I tak wielu dziś zapewne na możliwość wzięcia albo FIFY 99 bądź 2003, zagarnęłaby tę drugą. Fakt, jest fantastyczna, ale za bardzo już dopracowana i jakby przyjemność gdzieś odlatuje. A te wspaniałę przewrotki i woleje - nie da się zapomnieć. I moja własna stworzona drużyna... Tym miłym (dla mnie) akcentem kończymy ten tekst, jednocześnie działamy pod rozkazem siły wyższej w postaci premiera Millera, który wprowadził cięcia w budżecie, co przyczyniło się do braku sponsorów artykułu, tudzież jest zwięzłość i ogólność... :>

Więcej: czytajcie Games Corner numer 27, dział "Stare, ale jare"

Sly