.....::::: OPIS REPREZENTACJI NARODOWYCH PRZED MECZAMI
KWALIFIKACYJNYMI DO EURO 2004 :::::..... Czyli mówiąc
po "polskiemu" Włochy. ;) Dlaczego zacząłem od tej
drużyny? Bo oczywiście ich lubię najbardziej. Czemu? By
odpowiedzieć na, to pytanie trzeba cofnąć się o kilka lata
wstecz... kiedy, to bogowie stąpali po ziemiach, Smugglerzy mówili
ludzką mową... eck, hem- przepraszam trochę się rozmarzyłem
(taki humor dzisiaj, wiecie- urodziny :) Co można
powiedzieć, o holenderskiej piłce? Jest ona niezwykle podobna
do niemieckiej (zresztą z tej czerpała pomysły). W Holandii
liczy się przede wszystkim solidność i... młodość. To
właśnie dzięki młodym graczom, ich liga jest jedną z
najmocniejszych, a reprezentacja moim faworytem do zdobycia EURO
2004. Dlaczego? Po pierwsze, największy klub w Holandii- Ajax,
wreszcie się przełamał. Ma wielu uzdolnionych piłkarzy, jak:
Chivu, Ibrahimowic, czy Van der Vaart. Również w drużynie
narodowej widać przebłysk młodych wilczków, którzy tylko
czyhają na potknięcie któregoś z wielkich. O sukcesie tej
repry, może też zadecydować postawa FC Barcelony. Nie żebym
lubił ten klub, czy uważał go za jakiegoś pierwowzora dla współczesnej
piłki, a większość holenderskich gwiazd gra właśnie tutaj.
Od formy takich zawodników, jak: Kluivert, Frank De Bour,
Overmars, Cocu, czy Reizigera będzie zależeć występ tej
reprezentacji na Mistrzostwach w Portugalii. Po drugie, Holendrzy
mają wielką chętkę na zwycięstwo. Kibice po przegranych
eliminacjach do World Cupa i przegranym półfinale EURO 2000 z
Włochami są załamani. Natomiast piłkarze są nastawieni
mobilizacyjnie, bo wiedzą, że jak spadną z konia, to potem
już mogą na niego nie wsiąść. Sly: Jeśli piłka holenderska podobna jest do niemieckiej, w następnym numerze kącik Sport objętościowo będzie największym kątem zżerającym raptem kilka mega pojemności dyskowej. Wiecie, jakie są na to szanse? Właśnie - według mnie - Holendrzy grają zdecydowanie bardziej radosny futbol, z polotem i fantazją, pełny boiskowej wirtuozerii, a sami piłkarze dają nieprzeciętne próbki możliwości błyskając co chwila geniuszem i piłkarskim kunsztem (vide Ibrahimovic) Jakoś podobieństw obydwu zainteresowanych nie zauważyłem... Choć naturalnie nie uważam, iż mam rację. :> Razem z
Hiszpanami mogą się poszczycić mianem- "Mistrzów przegranej".
Często Anglicy grają po prostu rewelacyjnie. Spisują się
znakomicie w obronie, pomoc gra dobrze skrzydłami (co było
zawsze "ozdobą" tej repry), a atak na czele z Owenem
pokonuje najlepszą obronę. Niestety, ale gdy dochodzi do
ważnych spotkań, piłkarze z Wysp po prosty wszystko knocą.
Dla mnie będzie dobrze, jak wyjdą z grupy. ;) Oczywiście
miałem na myśli grupę podczas EURO, a nie eliminacyjną. Nie
wyobrażam sobie Mistrzostw bez Anglików. ;) Pamiętacie,
to sławne powiedzenie "Niemcy i tak zawsze wygrywają"? Sly:Czyż nie brzmi ono ciut inaczej...? ;> Dzisiaj gdybym usłyszał coś w tym stylu chyba spadłbym z
krzesła. :) Chociaż repra z za Odry uzyskała drugie miejsce na
Mistrzostwach Świata w Korei i Japonii, to i tak nie daję im
większych szans. Ich sukces na zeszłorocznym Mundialu był po
prostu przypadkiem. Równie dobrze zamiast nich mogli by się
znaleźć na przykład: Polacy, a co?! :] Tak między prawdą a
Bogiem, to World Cupa raczej powinni dostać sędziowie niż
Brazylijczycy- bo to oni dyktowali warunki. Kto widział, ten wie
o czym mówię. ;) Gdy czasem oglądam
ligę hiszpańską w telewizji, sam się sobie dziwie, jak ona
może być uważana za najmocniejszą. Mecze w Primiera Division
wyglądają mniej więcej tak: najpierw jest dużo biegania,
sporo zamieszania i pada gol po błędzie obrońcy (tak na
marginesie, w tej lidze jest dużo samobóji - nie wiedzieć czemu
;). Potem ci co przegrywają dużo biegają, robią zamieszanie
i... strzelają gola wyrównując. Następnie ci co ostatnio
stracili gola dużo biegają, robią zamieszanie i... (tak,
zgadliście :) pada gol. Dlatego nie dziwcie się czemu wyniki w
Hiszpanii są dwa razy wyższe niż w innych ligach. Z drugiej
strony taka gra ofensywna (tak, znowu zgadliście ;). To, co
przed chwilą opisałem, to gra OFENSYWNA) sprawia, że w
zasadzie każdy wygrywa z każdym. Dla Hiszpanów nie jest nowością,
gdy Real Madryt przegra np. z Atletico Madryt. To po prostu,
skutek poboczny gry ofensywnej. ;) Timon Słówko od Sly'a: w takim razie kto według Ciebie zgarnie to, bez wątpienia, prestiżowe trofeum i blask jego świecić będzie na półkach zwycięskiej reprezentacji przez najbliższe cztery lata? Osobiście uważam, iż nonszalancja Hiszpanów sprawi, że nie wygrają, tym bardziej ich gra nie zachwyci, jak to w imprezach poważnej rangi zawsze bywa. Na pewno nie wygrają Niemcy, ale naturalnie będą się liczyć, mimo że poziom futbolu przezeń prezentowany jest zgoła odwrotnie adekwatny do umiejętności... Stawiam na Francję, która po ostatnich niepowodzeniach musi zmyć plamę a sama bronić wywalczonego tytułu sprzed lat czterech. Aha, i popracuj troszku nad ortografią tudzież stylistyką, gdyż kilka dręczących baboli się znalazło. Tyle.
ITALIA
W każdym
razie, to właśnie wtedy dostałem mojego kompa i zacząłem
grać w... FIFĘ '98! To znaczy w jej demo. No nieważne, w
wersji trial mogłeś grać Włochami lub Anglikami. Ja,
ostrożnie wybrałem Italię. I wtedy rozgorzała się moja
miłość do tej repry. Pokochałem ją całym sercem, a Gian
Franco Zolę wręcz wielbiłem! No, ale nie o tym mowa. Przecież
nikt tego nie czyta, by poznać moją biografię. :P Teraz
zacznę (wreszcie) właściwą część arta.
Włochów nie
trzeba przedstawiać. Trzy razy zdobyli Mistrzostwo Świata,
kilka razy odpadli w finale. W zasadzie, są faworytami na
każdej, wielkiej imprezie piłkarskiej. Ich liga, choć ostatnio
przeżywała kryzys, to i tak należy do najmocniejszy na
świecie. Jak grają Włosi? Powiedziałbym- ostrożnie. ;) Przed
wszystkim kontratakują i bronią się. Ta niestety przestarzała
taktyka wyraźnie im nie służy. Aby odpić się od dna
potrzebują trenera stawiającego na ofensywę. Takim na pewno
jest Roberto Mancini. Niestety jest on na razie zajęty. W
każdym razie obecny selekcjoner Giovanni Trapatoni jest do d***.
Jego drużyna może nie wyjść z grupy. Sly: Co myślę o Włochach? Szczerze? Te Cattennachio mnie dobijało, choć widać wyraźny postęp ofensywny tej reprezentacji. Nareszcie...
HOLANDIA
ANGLIA
Nawet ostatnio
dobra gra Arsenalu i Manchesteru nic nie pomoże. Poza tym i tak
Premiership przeżywa kryzys, a co za tym idzie- słaba gra
drużyny narodowej.
NIEMCY
Gwoździem do
grobowej deski może być upadek niemieckiego giganta medialnego.
Spowodował on obniżenie kontraktów przez większość klubów
w Bundes lidze. A jak, to często bywa, po utracie wynagrodzeń i
morale spada. :) Zaczynają się nocne rozróby, nie
przychodzenie na treningi, a co za tym idzie- spadek formy.
Dowodem tego, jest przecież nieudana gra Bayernu Monachium w
Lidze Mistrzów, gdzie zostali wręcz ośmieszeni.
Gra
reprezentacji też nie wygląda różowo. O, taka sobie kopanina.
Jedyny z tego całego zamieszani głowy chyba nie stracił już
tylko Oliver Kahn- choć i on nie jest w najwyższej formie. Moim
zdaniem Niemcy nie mają szans na wygranie EURO. Maksimum ich
możliwości jest ćwierćfinał.
HISZPANIE
(czyli sztuka przegrywania ;)
Wracając do
reprezentacji. Pewnie już wiecie jak w niej się gra, prawda? :)
No właśnie, tylko że, to co wychodzi Deportivo, Barcelonie nie
bardzo udaje się piłkarzom z repry. Powody są dwa. Pierwszy z
nich, to odwieczne podziały w Hiszpani. Katalonia chce się
wyzwolić, Madryt ma ich gdzieś... To sprawiło, że i kibice
nie bardzo się lubią. Na tym najbardziej cierpią piłkarze, bo
jak Luis Enrice poda do Raula, to na drugi dzień może się
spodziewać... wybitej szyby w samochodzie. No niestety, tak
wyglądają realia dzisiejszej Hiszpani.
Drugim powodem
są sami piłkarze. Dwa największe kluby Primiera Division
swoją pozycję zawdzięczają przede wszystkim p i e n i ą d z
o m. Dzięki nim Barcelona może sobie pozwolić na wyrzucenie
Rivaldo ze swoich szeregów, a Real Madryt na kupienie Zidane'a
za "jedyne" 65 milionów dolarów. Do czego zmierzam? A no do
tego, że wielkie kluby są utrzymywane przez zagranicznych
piłkarzy. Głównie mam na myśli obrońców, bo napastników,
to w Hiszpani jest aż nadto. Właśnie słaba gra defensywna
sprawiła, że Hiszpanie jeszcze nigdy nic nie wygrali. I
niestety raczej, w najbliższym czasie, to fatum będzie się
utrzymywało.
Mój werdykt
(Ooo! Jak, to zabrzmiało ;) brzmi następująco. Jeśli
Hiszpanie nie poprawią gry w obronie, a Katalonia nie pogodzi
się Madrytem, to półfinał będzie dla nich szczytem
możliwości.