=-=-= Różnice polskich zespołów a zagranicznych =-=-=
Oglądaliście
zapewne mecz Wisła:Schalke rozegrany w Krakowie. Szczerze
mówiąc minę miałem niezbyt miłą po spotkaniu, a gra
niemieckiej jedenastki zrobiła na mnie wielkie wrażenie.
Podchodziłem do tego meczu z nadzieją, że krakowianie strzelą
im dwa golę będąc druzyną u siebie zdecydowanie lepszą,
grającą radosną piłkę i pewne linia między rodzimymi a
zagranicznymi zespołami zostanie rozmyta i zapomniania. Zresztą
wcześniej ten cudowny mecz z Parmą, nawet na wyjeździe, gdzie
moim zdaniem włoski zespół chował się przy piłkarzach z
Polski. Od kilku już lat zatraciliśmy kontakt z europejką
czołówką, nie widać nas na arenach międzynarodowych, liga
w to dla nas wielkie (zbyt) wyzwanie, a puchar UEFA to
najczęściej koniec marzeń już w pierwszej bądź drugiej
rundzie. Wielu kibiców denerwowała już ta tendencja spadkowa
polskich klubów i niezdarność i nieumiejętność
przyprawiała o palpitację serca. Dlaczego tak słabo, co to za
drużyna? - niejedni wówczas pytali. Ja osobiście też nie
wiem, co przez te dobre kilka lat działo się z naszymi ekipami,
jakaś dziwna niemoc nie pozwalała im na odnoszenie sukcesów. I
przez ten okres kilku lat straciliśmy wiele, już nas się nie
szanuje tak jak kiedyś, już słowo "Polska" nie jest
na ustach wszystkich jak choćby wtedy, kiedy zdobywaliśmy
trzecie miejsce w MŚ. Wtedy ogromna większość bała się
grać z reprezentacją, ale i też z klubami polskimi, które jak
na tamte czasy odznaczały się wielką potęgą. I tak sielanka
trwała, futbol ewoluował, zaczęło się grać zdecydowanie
szybciej i nasi wyraźnie zostali w tyle. Po sukcesach Legii w
Lidze Mistrzów w roku 96/97 wszyscy jeszcze bardziej chcieli
sukcesów, lepszej gry i wyników, aby do nas przyjeżdżały
najlepsze zachodnie marki typu Barcelona, Manchester czy Milan.
Minęło kilka lat nieudolności piłki kopanej w naszym kraju,
jednak zaczyna się chyba nowa era. Era, w której ze trzy kluby
polskie mogą pokazać się na stadionach zagranicznych, zagrać
dobre mecze i rozsławić w jakiś sposób nasz naród, a przede
wszystkim odzyskać w oczach innych, ten ich strach przed nami z
lat wcześniejszych... Co tak naprawdę dzieli nasze zespoły od
zagranicznych?
- taktyka. Schalke
po prostu z Wisłą zagrało chyba mecz stulecia. Śmiem
twierdzić, że przy óczesniej dyspozycji niemieckiej drużyny,
nie poradziłby sobie z nimi nawet Real. Wymienność pozycji,
gra z pierwszej piłki, obiegi za plecy, zmiany krzyżowe - aż
chciało się patrzeć. Umiejętnościami Wisła nie różni się
wcale od przeciwnika, ale w kwestii taktyki do nadrobienia ma
jeszcze mnóstwo.
- ośrodki
treningowe. Ja już się nie wypowiem może. :) Boiska treningowe
polskich klubów to sterta dziur, kamieni, nawet żwiru, a trawa
to tak naprawdę to tylko imitacja, a czego to ma zielony kolor?
Nie wiem. :) Jest różnica, jeśli trenuje się na takich
boiskach, a idealnie równych.
- szkolenie. Chodzi
mi o czasy dzieciństwa. Opieką w zagranicznych klubach otacza
się już we wczesnym wieku. Taki talent odpowiednio oszlifowany
gra później wspaniale i efekty są nad wyraz widoczne. My
takich piłkarzy niestety wiele nie mamy, ale poczekajmy.
- pieniądze. A
tak, właśnie tak! :) Gdybyśmy mieli więcej tych, z
pewnością polskie kluby odzyskałyby równowagę, wreszcie
normalnie funkcjonowały. Nowi zawodnicy, więcej na odpowiednie
przygotowanie, zwyższone pensje dla zawodników. Aż chce się
grać. :) A nasi rodzimi piłkarze uginają się pod ciężarem
nóg spowodowanym niestabilizacją finansową klubu, i czy ja aby
na pewno dostanę pieniądze za mecz.
To na razie tyle.
Na pierwszy art starczy. :) Coś chce ktoś dodac? Tak? To
dlaczego nie piszesz?! :)
sly