Z kostkami, czy bez?
Czy upadek z 10 metrów musi zakończyć się śmiercią?- artykuł o tym, jak bardzo heroic fantasy potrzebuje kostek.
Myślę, że temat tego artykułu wbrew pozorom nie jest "oklepanym tematem". Spróbuję w nim przekonać tych, którzy w heroic fantasy grają bez używania kostek by zaczęli ich używać. Wątpię by mi się to udało, ale spróbować zawsze można.
W ostatnim czasie "bezkostkowość" stała się modna i mistrzowie gry zaczęli przerzucać się na nią argumentując to zwykle jednym tylko zdaniem: "Bezduszne rzucanie kośćmi psuje klimat i znacznie wydłuża grę". Może mają oni w tym trochę racji jeśli nie chodzi o systemy, w których z założenia gracze wcielają się w postacie bohaterów wyróżniających się z pośród tłumu, zdolnych do dokonywania czynów, o których zwykłym wyjadaczom chleba się nie śniło. Chodzi oczywiście o systemy heroic fantasy- tutaj sprawa ma się całkowicie inaczej. Mistrzowie gry rezygnują z turlania, gdyż uważają, że sami potrafią ocenić, efekty zachodzących wydarzeń. Ale czy w heroicu sprawa też jest taka prosta?
O ile nóż wbity w gardło postaci z innego systemu automatycznie zakończy jej karierę, o tyle w heroic fantasy postać powinna mieć szansę wyciągnąć nóż i odwdzięczyć się poprzedniemu jego właścicielowi, po czym zażyć magiczny eliksir i udać się na poszukiwanie nowych przygód. O ile w normalnym fantasy cherlawy człowiek nie miałby szans w starciu z przerośniętym trollem, o tyle w heroicu mógłby go powalić jednym
zręcznym ciosem- do tego trzeba tylko trochę szczęścia.
Myślę, że powyższe dwa przykłady obrazują jak bardzo w heroic fantasy potrzebny jest element losowy- tu nic nigdy nie jest pewne i mistrz gry bez pomocy tej jedynej i niezastąpionej wyroczni (kostki oczywiście) nie poradzi sobie z uczciwym ustalaniem skutków zachodzących wydarzeń i nie stworzy spójnego świata, w którym przyszłoby żyć postaciom graczy z nim grających. Wyobraźcie sobie jak takie sytuacje wyglądały by w normalnym
fantasy- ich powodzenie zależałoby prawdopodobnie od tego czy MG uznał, że jak postać pokona tego (silniejszego od siebie) przeciwnika to przygoda będzie ciekawsza, czy, że porywając się na takiego wroga zrobiła głupio i powinna zginąć w tej walce. Kostki zwiększają stopień heroiczności. To dzięki nim w heroic
fantasy postacie mogą ryzykować, zdawać się na własne szczęście i robić wszelkie niezwykle trudne rzeczy.
Idziemy dalej- klimat. Czy kostki psują klimat? Faktem jest, że przedłużają grę (w szczególności walkę), no ale czy nie czerpiemy zabawy z walki? Czy nikt z was rzucając kostką podczas walki nie wstaje z podniecenia z krzesła? Może chociaż jakiś okrzyk bojowy? Przecież z rzucaniem kośćmi wiąże się olbrzymie napięcie (te ułamki sekund oczekiwania aż kostka przestanie się kręcić czasami mogą być niezwykle ekscytujące), to też jest klimat. To właśnie jest klimat heroic fantasy. Wiem, że utrudnia to stworzenie klimatu strasznej sesji, gdzie gracze bali by się każdego przeciwnika i każdego zadawanego przez niego
ciosu.
Wspomnę jeszcze o moim ulubionym systemie heroic fantasy (a raczej jedynym jaki znam ;) jakim jest Earthdawn: Przebudzenie Ziemi. W tym systemie istnieje coś takiego jak przerzuty (jeżeli ktoś na jakiejś kostce wyrzuci maksymalną liczbę oczek to otrzymuje dodatkowy rzut, a wynikiem rzutu tą kostką jest suma wyników z obu rzutów- oczywiście im więcej tym lepiej). To właśnie dzięki tej zasadzie moi gracze dokonali wielu rzeczy, którymi po dziś dzień się szczycą. Dzięki niej mogą wspominać minę ich MG (mnie), która pojawiła się na jego twarzy, gdy zamiast uciekać przed bandą trolli, poszatkowali ich w jednej turze. Pomyślcie ile radości stracili by, gdyby ich ulubiony misiu przerzucił się na bezkostkowość.
Powyższe argumenty to same plusy używania kostek. O minusach nie napiszę wiele bo chyba niewiele można by napisać (ja nie znalazłem żadnych). Najważniejszymi minusami turlania w RPG są: "psucie klimatu" i przedłużanie gry. Na szczęście nie dotyczą one heroic fantasy (wytłumaczyłem to już wcześniej).
Jeśli odpowiedzieliście sobie na pytania: Czy turlanie jest złe i czy warto ich używać?- to zadam wam kolejne (trudniejsze?): Dlaczego mistrzowie gry przerzucają się na bezkostkowość? Moja odpowiedź jest krótka i dość subiektywna, więc wcale nie musze mieć racji- moim zdaniem mistrzowie gry rezygnują z kostek, gdyż nie radzą sobie z mechaniką. Nie potrafią stworzyć odpowiedniego klimatu bo gubią się w obliczeniach. Przerasta ich zadanie dopilnowywania przestrzegania zasad, których sami nie znają, a znalezienie ich w podręczniku jest dla nich za trudne. Nie mogą sobie poradzić z mechaniką więc z niej rezygnują. Idą na łatwiznę.
Na tym zakończę ten artykuł. Mam nadzieje, że znalazł się ktoś kto po jego przeczytaniu zastanowił się czy dobrze robi nie używając kostek- czy aby na pewno nic na tym nie traci?. I pamiętajcie: Im większa losowość, tym lepiej!
Leon