Wywiad z Cezarym "Czeskim" Czyżewskim
Claygirl:
Tak więc witam i od razu dodaję, że jest mi bardzo miło, że ktoś z fandomu poświęcił chwilę, dla małego, amatorskiego fanzina.
Czeski:
Witam.
Claygirl:
Zbliża się konkurs o Puchar Mistrza Mistrzów. Będziesz bronił tytułu, uważasz, że masz szanse?
Czeski:
trudno mi powiedzieć, czy mam szanse. One są zawsze. :) Po prostu nie wiem, jakich będę miał przeciwników.
Claygirl:
A jak forma? Uważasz, że rozwinąłeś swoje umiejętności od czasu poprzedniej edycji?
Czeski:
Forma? hm... to nie jest zupełnie tak jak z Małyszem. Natomiast oczywiście z każdym rokiem każdy zdobywa doświadczenie. Myślę, że pewnie umiem nieco więcej niż ostatnio, ale ile, to trudno mi określić. Lepiej zapytać moich graczy... :)
Claygirl:
Z roku na rok masz coraz więcej doświadczenia... Czy ile lat już mistrzujesz?
Czeski:
oj... od 94 roku... to ile to będzie?
Claygirl:
A ile lat już grasz? Może mistrzujesz od samego początku?
Czeski:
tak. Od początku. Zresztą od samego początku znacznie bardziej pociągało mnie mistrzowanie niż gra jako gracz. :)
Claygirl:
O! Czyli Ty jesteś "z tych" którzy twierdzą, że mają pewnego rodzaju "dar"?
Czeski:
Ja nic nie twierdzę. Jaki dar?
Claygirl:
Więc nie jesteś z tych, którzy są przekonani, że ich umiejętności aktorskie i wyobraźnia nie mogą marnować się w czasie gry jak prosty bohater?
Czeski:
Nie. stanowczo nie. uważam, że w grze używa się po równo swoich talentów, obojętnie, czy jest się graczem, czy MG. Może jedynie MG bardziej intensywnie je wykorzystuje, z wiadomych względów.
Claygirl:
Właśnie, czemu nie lubisz prowadzić postaci?
Czeski:
Nie powiedziałem, że nie lubię. Po prostu prowadzenie sesji daje mi więcej radości i satysfakcji niż uczestniczenie w niej jako gracz.
Oczywiście lubię sobie czasem zapolować na gobliny... Jako graczowi nic nie sprawia mi większej radości niż zdrowa, nieskomplikowana rozpierducha... :)
Claygirl:
Regulamin PMM 2003 zmienił się w stosunku do tego z poprzedniej edycji. Teraz MG będzie musiał zmierzyć się ze scenariuszem danym mu odgórnie. Nie boisz się tego?
Czeski:
Raczej nie. Sądzę, że jestem na tyle doświadczony i obyty w prowadzeniu czyichś scenariuszy, że powinienem sobie poradzić. Zwłaszcza, że nie będzie to (o ile dobrze wczytałem się w regulamin) scenariusz do ściśle określonego systemu, ale bardziej ogólny. No i będziemy mieli nieco czasu na przygotowanie się. Ale myślę, że byłaby niezła zabawa, gdybyśmy mieli prowadzić ów scenariusz z marszu... To byłby sprawdzian!!!
Claygirl:
Widzę, że luźno podchodzisz do samego konkursu. Nie czujesz presji "wygram, nie wygram, dostanę puchar, albo stracę tytuł"?
Czeski:
Hehehe... To jest sport. Ale też i zabawa. Jasne, że bym chciał obronić tego "Świętego Graala RPG" jak go sobie nazywam. Ale Jeśli znajdzie się ktoś lepszy ode mnie... trudno... Pozostanie mi przygotowywać się na przyszły rok. Mimo to zależy mi na trzecim zwycięstwie. Trójka to taka ładna liczba...
Claygirl:
To taki ładny puchar na kominku.
Dostaniesz go przecież na własność
Czeski:
no... Będzie już trzeci.. Tak się składa, że z poprzednich edycji mam po jednym pucharze. Ten będzie miłym uzupełnieniem kolekcji. Tylko kominka brak...
Claygirl:
Kominka z całego serca życzę :)
Czeski:
Jak się kiedyś dorobię domku to i na kominek pewnie wystarczy... :)
Claygirl:
Czy jest coś, czego się boisz, a co może się wydarzyć podczas konkursu? Znienawidzony gracz, ból głowy, kac? :)
Czeski:
Ból głowy zawsze może się zdarzyć. Ryzyko zawodowe. Kac odpada, nie miewam czegoś takiego (serio! nawet po ostrzejszym piciu!) Znienawidzony gracz? Nie wiem... Myślę, że poradziłbym sobie, ewentualnie w skrajnej sytuacji, zawsze mógłbym poprosić sędziów o zmianę składu drużyny.
Przed sesją, oczywiście.
Claygirl:
No cóż, to by było na tyle. Mam nadzieję, że będę mogła za miesiąc porozmawiać z Tobą, jako trzykrotnym Mistrzem Mistrzów.
Czeski:
Zobaczymy... :)
Claygirl:
Dzięki.
Claygirl