Polemika Tormentowa
Odnalazłem ostatnio przeglądając pliki głęboko zagrzebany, stary -wakacyjny numer Action Maga. Nie chce mi się szukać jakiego roku to były wakacje, ale chyba 2001. No, a w tym AM'ie oczywiście po pewnym czasie zabrałem się za RPG Chamber. Było wtedy, gwoli wyjaśnienia takie fajne, zielone logo (albo niebieskie- mój ekran jest zabarwiony na żółto zielono i wszystko zniekształca, wiec za ew. pomyłkę przepraszam). W dziale teksty od razu do oczu rzucił mi się artykuł o jednej z zarazem moich ulubionych książek, jak i gier. Wyglądał on tak:
"Planescape - Torment: Udręka
(..ciach! wstęp...) Autorami tej książki są Ray i Valerie Vallese."
prawda!
" Muszę jednak przyznać, że jest ona zdrowo zakręcona."
powiedzmy!
"W miejskiej Kostnicy budzi się mężczyzna. Nie wie gdzie jest, jak się nazywa, ani nie pamięta niczego: czysta amnezja wydawać, by się mogło. A jednak... Przy pomocy latającej czaszki udaje mu się uciec z Kostnicy i uniknąć niechybnej śmierci. Czaszka, która go uratowała nazywa się Morte. Znajdują się w Sigil. Jednym z miast świata Planescape. Morte chce się dowiedzieć gdzie mężczyzna mieszka czy coś w tym stylu. Ten jednak nie pamięta. Po drodze zauważają, że są obserwowani przez jakiegoś githzerai. Po chwili znika on jednak. Chcąc go odnaleźć podchodzą do słupa, przy którym niedawno stał. Tam znajdują przyklejony list gończy poszukujący naszego bohatera. Wypisane są na nim wszystkie zbrodnie, które uczynił oraz pseudonimy pod jakim jest znany. Po chwili wyruszają dalej. Przypadkowo nasz bohater wpada na baarbazu. Wywiązuje się walka, w której mężczyzna pokonuje biesa gołymi rękami. Umykają z miejsca bitwy, jednak w jednym z zaułków mężczyzna zostaje zaatakowany i traci jedną rękę.Po pobudce budzi się lecz nie wie gdzie jest. Pamięta jednak wydarzenia poprzedniego, jak mu się zdaje, dnia. Z miejsca wypadku ratuje go Morte oraz githzerai, który ich śledził. Nazywa się Dak'kon. Okazuje się, że Dak'kon jest jego dawnym przyjacielem, którego on oczywiście nie pamięta. Dowiaduje się też, że stracił swoją śmiertelność. Umiera, ale odradza się na nowo w tej samej postaci, nic nie pamiętając. Tym razem też umarł, ale jednak pamiętał swe poprzednie życie. Postanawia odnaleźć swoją śmiertelność. Podczas walki z baarbazu Morte znajduje na jego plecach tatuaż. Jest tam napisane, aby poszedł do Faroda. Udają się więc tam. Na miejscu okazuje się, że Farod żąda od nich, w zamian za pomoc, przyniesienia pewnej tuby z jednego z grobowców. Wraz z nimi posyła Annę - przybraną córkę, która jest diabelstwem. W katakumbach okazuje się, że grób, który mieli obrabować należy do niego samego - Thane'a (bo tak się nazywa). Oprócz poszukiwanej tuby znajdują jeszcze miecz, żółty kamień i dziennik. Wyruszają
dalej... I więcej już nie napiszę, ponieważ cała opowieść straciła, by swój urok:)"
Uff! Trzeba przyznać, streściłeś bardzo dużo. I w tym momencie coś mi się zaczęło nie podobać. Jeżeli ktoś streszcza taki kawał powieści, sobie pomyślałem, to po to zapewne, by był dowodem na poparcie późniejszej tezy. A nie przypadło mi do gustu, jak to jest streszczone- suche opisanie kolejnych zdarzeń w ten sposób, że wydają się pozbawione sensu i bardzo chaotyczne. Więc zacząłem odgadywać, że albo rzeczywiście przez autora opisywana książka została tak opacznie zrozumiana, albo chciał, by czytelnicy pomyśleli sobie, że tak jest z nią w istocie. A nie jest. Nie opowiada o facecie, który, wydawać by się mogło, ma czysta amnezję i nie wie gdzie mieszka, tylko o człowieku, który poszukując prawdy o sobie natrafia na kolejne pytania, by dowiedzieć się w końcu, że nie może umrzeć, gdyż nie ma duszy. Klimat opowieści, moim zdaniem, po prostu przygniata, a to, że jest "zdrowo zakręcona" nie rozumiem jako ni to wady ni zalety. Jak dla mnie to poważny plus, nie cierpię taniej, schematycznej fantastyki.
"A tak poza tym, to dalsze przygody trochę słabiej utknęły mi w pamięci (tak to jest jak się czyta w szkole:))."
O nie, czytanie w szkole... Zalecam zaprzestać tego zwyczaju. Może ktoś spośród was lubi szkołę, ale czytanie w nieustannym hałasie to okaleczanie książek! Natomiast autobus, czemu nie...
"Ogólnie fabuła książki jest bardzo prosta"
Nie jest prosta. Zresztą, z początku chyba było, że zakręcona...? Jeżeli ktoś ma wątpliwości, niech sam przeczyta. Nie każdemu musi się podobać, ale pewne rzeczy są po prostu poza upodobaniami.
"Gościu budzi się w Kostnicy. Okazuje się, że był martwy, a jednak dalej żyje. Wyrusza więc w poszukiwaniu swej śmiertelności. Opowieść ta jest wciągająca, ale cholernie zagmatwana i po pewnym czasie może nudzić."
Ojej, i znowu zagmatwana. Słyszałem też, że podobno Harry Potter nie jest nudny. Pełen akcji i w ogóle... Sorry za sarkazm, ale Tormentowi pozostanę wierny i będę uparcie bronił do końca świata. Gdyby tak nie było, nie pisałbym tego.
"Najbardziej podoba mi się fragment, który powyżej opisałem. Nie wystawię więc jej oceny, bo nie mam pojęcia jaka by miała być. Mimo wszystko zachęcam do przeczytania jej."
hmm (numer jeden)! Ja też nie wystawię, bo bym musiał się tłumaczyć, ze kunszt pisarski, że to a tamto. Zresztą nie wiem, czy to "kunszt pisarski" nie jest przesadzone. Niech będzie że talent. Niech będzie cokolwiek.
hmm (numer dwa)! Ja też zachęcam!
" Powiem jeszcze, że najgłupsze jest zakończenie."
A ja już nic nie powiem.
z artykułem MetFana polemizował:
Gromph