Mrrroczna poezja
Sen o śnie
Pokryty szronem
Na wieki wsłuchany w zawodzenie zrodzonego z chaosu wichru,
w błagające jęki potępionych i pobrzękiwanie łańcuchów,
cały pochłonięty przez pulsującą czerń
W jaskini, pod warstwą lodu, w temperaturze, w której wdychane
powietrze jest jak sztylety o ostrzach z najmroźniejszego zimna
konary drzewa moich płuc pokryte szronem,
i już nigdy żaden podmuch ich nie owieje
Z nadzieją, że nikt nie przyjdzie pod mój zapomniany kurhan
Nie będzie żadnych łez
Będąc owinięty płaszczem kosmicznej próżni, przez eony
spoglądać jak gwiazdy gasną i rodzą się na nowo
I tylko ten jeden raz
Niech drgnę, przejęty grozą i rozpaczą
Nad tym co stracone, co przeminęło
nad sobą i nad tym, że mnie nie ma, że nie ma nic
Gdy śniłem, duchy tańczyły chaotycznie wokół wygasającego ogniska
Teraz wszystko pokrywa szron
BANANANAŁ
Przeszłość jest wieczna.
Wyciągnięcie żyletki
pierwszym krokiem
do nieśmiertelności.
-myśl nieostatnia
A
człowiek.
Na sekundę przed ujściem
ostatnich resztek z jego żył
w odmęty wanny
myśli sobie: przecież
przeminie wszystko...
Zawodzenie
1
wskazówki głodne siwych włosów
i drżących dłoni, głodne starości-
jestem uwięziony w czasie
w potrzasku horyzontu
w swojej głowie, a zwoje myśli zlepia rdza
jestem uwięziony w materii,
w warstwach skóry
w ciele plastrach bólu
- pozwoliłem by zamieszkały we mnie osy
2
mam cztery szare ściany
okno na czarny ocean
wściekłe złe chmury rodzą błyskawice
goniąc gdzieś w niebyt
mój statek jest z szarych ścian reszty nie widziałem
zawsze gubię kierunek bo nie ma gwiazd
słońca ani księżyca
kiedyś przez okno wpadła ryba
rozcięta w poprzek -z jej trzewi
wyciekały białe me wspomnienia
konała, a ja chciałem je wchłonąć
lecz spłynęły po mnie
3
skowyczę gdy rozpalone szczypce
odrywają ciało od kości
odrodzę się w błocie i powitam
matki zabite z dziećmi w środku
bladych, zniekształconych, wiecznych
owinę się w sukno zasłonię twarz
niech nie widzą czym jestem
nad wyschniętym strumieniem
zasłucham się w grę
szalonego skrzypka
* * *
na pręty nabity
przymocowany do skały
wraz ze wschodem słońca
czekający na jastrzębia, który wydrze mu
wnętrzności i rzuci anegdotkę
nad przepaścią bezsensu
wpatrzony w skraj niczego
przed nim zapisana ściana
wypluwa w nią
słowa zrodzone z nieszczęścia
i przyglądając się zwierciadłu
tego, czym się stał
czeka, aż wieczór każe mu
zapomnieć i zagoić się ranom
jednak gdy otwierane są na nowo
narasta w nim strach przed tym,
że nie zapomniał nigdy
***
Zalodzone jezioro ze snu
na dnie zatopieni
Zniszczony jedwab podobny do lnu
Śnieg się stopi czas wszystko zmieni
Młodzieniec siedzi na czarnym konarze
Czerwień ścieka z noża
"Wiekami, choć trwa to chwile, siedzę i marzę
że mnie nie potępienie lecz łaska spotka boża"
Wiosną tkaninę wody rwą łabędzie
szept dobiega z miejsca gdzie wciąż siedzi:
"Co będzie, co będzie, co będzie?"
Suche i surowe jest już ostrze noża o kolorze miedzi
" Mija tysięczna wiosna i tysięczna zima
Wiekami, choć to chwile, siedzę i marzę
Woda jeziora pode mną musi być gęsta i zimna
Ale jeśli dotknie mego plugawego serca z pewnością się sparzę"
I taki jego już los
wciąż marzyć, w kółko szeptać:
"to nie ja zabiłem matkę
to nie ja zabiłem ojca
to nie ja..."
Spokój zatopionych, nie kołyszą nimi fale
Niepokój tego, który wiecznie śpi
Lecz nie jest martwy wcale
Nad jeziorem ze snu...
(nie-ma)
PRZYPOWIEŚĆ O BEZSENSIE
Chryste Panie
sługa Twój
tak przesadnie ostrożnie stąpa po lodzie
względność i zasady z przezroczystego, kruchego muru
tworzą ten lodowy labirynt
Maryjo na zawsze dziewico
sługa Twój
oto dochodzi do przepaści
wszystko jest iluzją, ale przerażenie
potrafi zmrozić na kość silniejszym podmuchem
tylko ono zdaje się tutaj realne, jeżeli
coś w ogóle takie jest
...Piramidy z kostek cukru,
gabinet woskowych figur...
Nad mroźną krainą szaleją demony burzy
w setce korytarzy setka, a w tysiącu...
Jest ich tyle, ile ich nie ma
Wyjście jest na końcu,
a końca nie ma
Widać tylko dwa kolory,
żaden nie ma nazwy
Świata tego nie ma choć jest wszędzie
Bóg jedyny jest żadnym,
bo nawet i jego nie ma wcale
Więc mój Panie ,mój Stwórco
w imię czego jest to napisane?
w imię czego rodzimy się i umieramy?
BEZSENS się pojawia tak jak umiera chwila
I nie mówi nic, ale odpowiedź jest oczywista
Gromph