Pasjonaci by =rH=



Który mieszkaniec Barsawii nie słyszał o Pasjach, mistycznych istotach, którym przypisuje się moc boską? Zapewnie niewielu. A ci, którzy jeszcze nie spotkali się z tym terminem właśnie go poznali. Mało osób jednak wie o ich fizycznych powłokach, czy też może raczej poddanych, które na ich rozkaz schodzą na ziemski padół. Ile w tym prawdy, nikt nie jest w stanie pojąć. Lecz legenda zawsze ma to do siebie, że tkwi w niej ziarnko prawdy. Usiądź więc wygodnie drogi podróżniku złakniony bajek i rozkoszuj się tą opowieścią.

Wszystko zaczeło się od Pierwszych Adeptów, którzy dali nauczkę samym wielkim Pasjom. Pokazali że są godni poszanowania i prawa do egzystencji. Nie będę tu prawił jednak o daniu nauczki bóstwom, bo to zupełnie inna bajka, choć zachacza o aktualnie opowiadaną. Zainteresowanych odsyłam do podręcznika "Ścieżki Adeptów". Kontynuujmy… Pierwsi przedstawiciele dyscyplin, które jeszcze wtedy nie opierały się tak bardzo na magii, mogli bez żadnych konsekwencji obserwować Pasje. Żyli z nimi, uczyli się dalej wszystkiego co było im potrzebne do przetrwania, a z zaciekłych wrogów Pasje przekształciły się w wielkich mistrzów. Tak było do rozpoczęcia się Pogromu… Jak wiadomo ową katastrofę wowoływała gwałtownie rosnąca magia, w kręgach Prowincji. Jako że nasze bóstwa były istotami metafizycznymi i ich byt opierał się głównie na owej energii magicznej złączyły się z nią w jedno. Mimo iż nadal istnieją, są wszechpotężne, to nie mogą okazywać się Dawcom Imion, gdyż mistycyzm przepełniający je zabiłby każdą żywą istotę. Nie da rady więc teraz komunikować się z Pasjami samymi w sobie, nie można na nie spoglądać, uczyć się bezpośrednio od nich, a ich myśli są w tej chwili dla zwykłych śmiertelników niedostępne. To czyni z bóstw prawdziwie niezmieżone i majestatyczne osoby. Nie zmieści ich rozum ludzki, nie dogoni ich myśl elficka, nie dostrzeże wzrok astralny wietrzniaków, nie dotknie ich moc obsydianów, trollów i racjonalizm krasnoludów, czy też statki T'skarangów. Jak to zwykle z bogami bywa. Ci, którzy uważają że po Pogromie objawiła im się Garlen, kłamią? Poniekąd. Jednak ich kłamstwo opiera się na zwykłej niewiedzy. Otóż nie mieli prawa rozmawiać z Pasją jak równy z równym. Były to więc urojenia? Możliwe, ale bardziej prawdopodobne jest to że dana Garlen zesłała na ową osobę swojego Avatara, poddanego, przedstawiciela. Noszą oni miano Pasjonatów. Są bezpośrednią strażą bóstw, ich powłokami cielesnymi w świecie materialnym, posłańcami, wreszcie bliskimi współpracownikami. Bez nich moc bóstw nie mogłaby się udzielać na ziemi, gdyż jej skutki nawet przy najczystszych intencjach byłyby przerażające… Są więc komunikatorem między Dawcami Imion, a Dwunastoma. Pasjonaci posiadają wszystkie cechy swych mistrzów (bowiem każda Pasja ma jednego tylko Pasjonata), ale odpowiednio wyciszone. Powód jest oczywisty. Bóstwa mają moc obdarzania swoich podopiecznych identycznymi mocami do swoich, przy czym w takim przypadku talenty Avatarów są pozbawiane aż tak mocnej esensji magii, która otacza same Pasje. Wiem co chcesz powiedzieć i znam na to odpowiedź. Pytasz się o to że skoro bogowie mają taką umiejętność, to czemu sami nie użyją jej na sobie? Odpowiedź jest prosta. Nie mogą. Nie pytaj jednak mnie dlaczego, bo nie jestem aż tak mądry aby to wytłumaczyć…

Pora wspomnieć coś o samych Pasjonatach. Tak ciekawie się złożyło, że każdy Adept, z którym Pasje miały styk podczas napadu zbuntowanych przedstawicieli dyscyplin na pałac boski, miał rodzeństwo. To brata, to siostrę. Każdy z nich był za życia przywódcą pewnego szczepu Dawców Imion i wykazywał się olbrzymią mądrością i umiejętnościami. Każdy był unikalną postacią i do czasu Pogromu mówiło się, że w każdym dobrze rządzącym królu objawia się ów legendarny bohater, bohaterka. Do czasu Pogromu… Pasje jush wtedy orzekły, że nie będą w stanie pomóc ludności barsawiańskiej i postanowiły uczynić coś co nadal łączyłoby ich ze światem materialnym. Swego rodzaju pomost. Postanowiły że odrodzą dawnych bohaterów, dadzą im swoje własne moce, tyle że odpowiednio zmodyfikowane i poślą z misjami w świat. A jako że na swych następców, zastępców wybrali legendarne rodzeństwo pierwszych Adeptów, które za życia uodporniło się na magię emanującą z bogów, to na świecie nadal objawiały się Pasje. Tym razem jednak inne, dostępniejsze, lepiej rozumiejące potrzeby ludności i jakoś dziwnie znajome… Były oczywiście bóstwa, które w trakcie Pogromu oszalały, a wraz z nimi ich Pasjonaci, tyle że nawet one (Pasje szalone) zdają sobie sprawę, że jeśli swoją obecnością pozbawią życia całą społeczność ziemską to nie będą mieli swoich wyznawców, sług, potrzebnych im do czynienia zła na świecie. Można więc powiedzieć że bogowie przedłużyli swoją obecność w cielesnej powłoce, a tym samym udowodnili swoją wielkość i przydatność.

Oto koniec opowiastki mój drogi bohaterze. Dziękuję że przystanełeś na chwilę i zapoznałeś się z tą historią. Mam nadzieję że wykorzystasz ją w dalszym żywocie. I pamiętaj: Pasja jest z tobą, choć nie pod swoją własną postacią. To dla Ciebie bezpieczniejsze!

=red HAMter= Członek SMMF
Mitologia oddaje kształty, przez które bezkształtny
kształt kształtów może być poznany. (J. Campbell)
http://ixds.p.lodz.pl/~gmork & http://rpg.net.pl/smmf

P.S.: Mam nadzieję że legenda się podobała :). Jest ciekawą historią pozwalającą się bardziej wczuć w klimat Barsawii, a i ładną kampinijkę można z niej uczynić (ofkoz dopiero na 8 kręgu postaci).