Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

POWRÓT DO
AM




 
  <<< poprzednie :::: następne >>>
 

:::: nabuchodonoZorka ::::

Misja skończona


Burzowe chmury nadciągnęły powoli z zachodu. Już po chwili kropla po kropli zaczęło padać. Zimny wiatr z północy przyniósł prawdziwie jesienną pogodę. Menhir patrzył na strugi deszczu, wolno spływające po witrażach. Blade światło sączyło się z kilku ozdobnych lichtarzy zawieszonych wysoko pod sufitem. Mężczyzna nieobecnym wzrokiem powiódł po ścianach świątyni poświęconej bogini Iris. Powoli wstał z klęczek, przełożył przez ramię obszerną torbę i skierował się ku wyjściu z sanktuarium. W progu jeszcze odwrócił się w stronę głównego ołtarza i lekko pochylił głowę na znak czci.

Maura uchyliła lekko drzwi wejściowe. Krople deszczu niesione przez wiatr spadły na jej policzki i ramiona. W progu mieszkania stał mężczyzna o krótko przystrzyżonych ciemnych włosach i takiej samej barwy oczach.

- Menhir - wyszeptała kobieta.
Nie czekając na wyjaśnienia chwyciła go za ramię, wepchnęła do pomieszczenia i pomogła zdjąć przemoczony płaszcz. Mężczyzna wciąż się nie odzywał. Spojrzał na nią przenikliwym wzrokiem, powoli zdjął torbę i rzekł półgłosem :
- Muszę wyjechać.

Dziewczyna nie odzywała się. Oparta o parapet nieobecnym wzrokiem błękitnych oczu wpatrywała się w ciemność za oknem. Mężczyzna mówił dalej :
- Przyszły nowe wiadomości z Leśnego Królestwa. Królowa Salogel przygotowuje armię. Boją się napaści - przerwał, aby wyjąć z torby mapę. Dziewczyna odeszła od okna i usiadła za stołem.
- Co zrobimy - rzekł po chwili Menhir patrząc uważnie na kobietę.
- Raczej co ty zrobisz . . . - odparła wolno Maura - A więc rezygnujesz ?! - dodała po chwili z drwiną w głosie - Rezygnujesz z służby dla Jedynego, aby ocalić tą dziewczynę ?! - zaśmiała się przeciągle - Naiwny jesteś, ale nie głupi. Ciężko być sługą Złego. Ja jeszcze dziś zniknę na zawsze.
- Co zamierasz ? - spytał mężczyzna bawiąc się trzymanym w ręku szafirowym wisiorkiem w kształcie łzy. - Mogłabyś mi pomóc - powiedział po chwili.
- Chyba nie myślisz, że stanę po tej stronie barykady - odparła drwiąco kobieta- Nie odbiło mi, aby jednoczyć się z przegranymi.
- Szala zwycięstwa nie przechyliła się jeszcze na niczyją korzyść - rzekł powoli Menhir.
- To znaczy, że gdy nadejdzie czas to staniesz po stronie Leśnego Królestwa - stwierdziła z sarkazmem kobieta. - Przykro mi. Od tej pory będziemy wrogami.

Mężczyzna uśmiechnął się smutno :
- Ja ją kocham Mauro !
Kobieta zaśmiała się przeciągle, po czym rzekła z nieukrywaną radością:
- A więc żegnaj . . . - a to powiedziawszy obróciła się na pięcie i odmaszerowała w stronę schodów prowadzących na pierwsze piętro domu.

* * *

Siedział przy kominku patrząc jak czerwono- żółte języki ognia liżą suche drzewo. Przed oczami stanął mu motyw ze snu. Błękit nieba, szum wiatru w uszach i to miasto. Szare kamienice, szarzy ludzie . . .Miał wrażenie, że stoi na jednym z takich dziwnych domów i ze zdziwieniem przypatruje się miastu. . . Widzi ludzi i JĄ. Pragnie już z nią pozostać lecz jakaś niewidzialna siła zabiera ją z posad tego świata . . . Przeszedł go dreszcz, gdy przypomniał sobie spojrzenie jej agrestowo zielonych oczu



- A więc wyjeżdżasz - powiedziała cierpko Maura.
- Nie mam wyjścia - powiedział z nieukrywanym smutkiem.
- No tak - odparła kobieta - Czego się nie robi dla ukochanej. Obrzuciła go piorunującym spojrzeniem. Perlista łza spłynęła po jej rumianym policzku. - Żegnaj - powiedziała, po czym podeszła do mężczyzny i stanęła naprzeciw niego tak blisko, że czuła jego oddech na twarzy. Chwyciła go za szyję i zbliżyła wargi do jego ucha.
- Skrzywdź sługi Zła, a odnajdę cię i zabiję.
Mężczyzna uwolnił się z uścisku jej dłoni : - Wypełnię zadanie - powiedział - Reszta mnie nie obchodzi !
- Nienawidzę cię - szepnęła, po czym ukryła twarz w dłoniach, a jej ciałem wstrząsnął gwałtowny szloch. Menhir objął ją ramieniem. - Czym jest przemijanie wobec miłości. Pamiętaj Mauro. Nie śmierć jest ważna, ale cierpienie przed nią i po niej. Zastanów się, po której stronie staniesz. Czym jest przemijanie w obliczu tak wielkiej hańby jaką jest przeciwstawienie się woli Najwyższej .. . Pamiętaj . . .

Zwinnie dosiadł konia i chwycił cugle w obie dłonie. Spojrzał jeszcze na Maurę stojącą w drzwiach domu. Nienawidziła go za to, że kochał inną . . .
- Powodzenia ! - krzyknęła na odjezdnym dziewczyna.

* * *

Nadszedł wieczór pełen żywicznych zapachów i ptasich śpiewów. Przed dworem Leśnego Zamku wartę pełniło dwóch strażników. Menhir podszedł do jednego z nich. Ten ostatni widząc nieznajomego wyciągnął przed siebie stalowy miecz i powiedział :

- Kim jesteś ?
- Nazywam się Menhir - odparł mężczyzna - Przybywam z posłannictwem Chcę się widzieć z królem.
- Od kogo przynosisz wiadomość ?
- Od Jedynego.
Twarz strażnika wykrzywił grymas złości.


Prowadziło go czterech gwardzistów. Stanęli przed wielkimi, ciosanymi w drewnie drzwiami. Po chwili te się otworzyły. Wkroczył do sali szukając wśród gości tej, dla której się tu znalazł. Siedziała po prawicy króla w srebrno- zielonej szacie i ze zdziwieniem wpatrywała się w jego postać. Gdzieś z boku doszedł go szept królowej : "To niemożliwe". Przystanął na samym środku sali i przyłożył pięść do piersi, a następnie skłonił się przed obliczem króla. Uważniej spojrzał w jej stronę. Patrzył tak na nią długo i przeciągle, a ona odwzajemniła mu się takim samym spojrzeniem. Powoli wyjął srebrny miecz z pochwy przy pasie i położył go na ziemi.

- Witaj w Leśnym Królestwie przybyszu. Co cię tu sprowadza ?
Menhir uśmiechnął się pod nosem, a w jego oczach zamigotały niebezpieczne ogniki.
- Witaj Panie, Władco Zielonego Dworu. Nazywam się . . . - nie dokończył. Żona króla leżała u stóp tronu.

* * *

Już z daleka dostrzegł jej szczupłą sylwetkę na tle ogromnej przepaści. Zrobił kilka kroków w jej stronę i chwycił za rękę. "Weronika" wyszeptał. Obróciła się powoli w jego stronę. Z jej oczu wyzierał nieopisany smutek.

- To moja misja - powiedziała z goryczą - Muszę ocalić Leśne Królestwo ! -dodała po chwili.

Wziął ją w ramiona. - Nie musisz - powiedział patrząc jej prosto w oczy - Jestem wysłannikiem Czarnego Władcy. Misja skończona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .



nabuchodonoZorka

nzorka@poczta.onet.pl


<<< poprzednie :::: ^^ do góry ^^ :::: następne >>>