|
Misja skończona
Burzowe chmury nadciągnęły powoli z zachodu. Już po chwili
kropla po kropli zaczęło padać. Zimny wiatr z północy przyniósł
prawdziwie jesienną pogodę. Menhir patrzył na strugi deszczu,
wolno spływające po witrażach. Blade światło sączyło się
z kilku ozdobnych lichtarzy zawieszonych wysoko pod sufitem. Mężczyzna
nieobecnym wzrokiem powiódł po ścianach świątyni poświęconej
bogini Iris. Powoli wstał z klęczek, przełożył przez ramię
obszerną torbę i skierował się ku wyjściu z sanktuarium. W
progu jeszcze odwrócił się w stronę głównego ołtarza i
lekko pochylił głowę na znak czci.
Maura uchyliła lekko drzwi wejściowe. Krople deszczu niesione
przez wiatr spadły na jej policzki i ramiona. W progu mieszkania
stał mężczyzna o krótko przystrzyżonych ciemnych włosach i
takiej samej barwy oczach.
- Menhir - wyszeptała kobieta.
Nie czekając na wyjaśnienia chwyciła go za ramię, wepchnęła
do pomieszczenia i pomogła zdjąć przemoczony płaszcz. Mężczyzna
wciąż się nie odzywał. Spojrzał na nią przenikliwym
wzrokiem, powoli zdjął torbę i rzekł półgłosem :
- Muszę wyjechać.
Dziewczyna nie odzywała się. Oparta o parapet nieobecnym
wzrokiem błękitnych oczu wpatrywała się w ciemność za oknem.
Mężczyzna mówił dalej :
- Przyszły nowe wiadomości z Leśnego Królestwa. Królowa
Salogel przygotowuje armię. Boją się napaści - przerwał, aby
wyjąć z torby mapę. Dziewczyna odeszła od okna i usiadła za
stołem.
- Co zrobimy - rzekł po chwili Menhir patrząc uważnie na
kobietę.
- Raczej co ty zrobisz . . . - odparła wolno Maura - A więc
rezygnujesz ?! - dodała po chwili z drwiną w głosie -
Rezygnujesz z służby dla Jedynego, aby ocalić tą dziewczynę
?! - zaśmiała się przeciągle - Naiwny jesteś, ale nie głupi.
Ciężko być sługą Złego. Ja jeszcze dziś zniknę na zawsze.
- Co zamierasz ? - spytał mężczyzna bawiąc się trzymanym w ręku
szafirowym wisiorkiem w kształcie łzy. - Mogłabyś mi pomóc -
powiedział po chwili.
- Chyba nie myślisz, że stanę po tej stronie barykady - odparła
drwiąco kobieta- Nie odbiło mi, aby jednoczyć się z
przegranymi.
- Szala zwycięstwa nie przechyliła się jeszcze na niczyją
korzyść - rzekł powoli Menhir.
- To znaczy, że gdy nadejdzie czas to staniesz po stronie Leśnego
Królestwa - stwierdziła z sarkazmem kobieta. - Przykro mi. Od
tej pory będziemy wrogami.
Mężczyzna uśmiechnął się smutno :
- Ja ją kocham Mauro !
Kobieta zaśmiała się przeciągle, po czym rzekła z nieukrywaną
radością:
- A więc żegnaj . . . - a to powiedziawszy obróciła się na
pięcie i odmaszerowała w stronę schodów prowadzących na
pierwsze piętro domu.
* * *
Siedział przy kominku patrząc jak czerwono- żółte języki
ognia liżą suche drzewo. Przed oczami stanął mu motyw ze snu.
Błękit nieba, szum wiatru w uszach i to miasto. Szare
kamienice, szarzy ludzie . . .Miał wrażenie, że stoi na jednym
z takich dziwnych domów i ze zdziwieniem przypatruje się miastu.
. . Widzi ludzi i JĄ. Pragnie już z nią pozostać lecz jakaś
niewidzialna siła zabiera ją z posad tego świata . . .
Przeszedł go dreszcz, gdy przypomniał sobie spojrzenie jej
agrestowo zielonych oczu
- A więc wyjeżdżasz - powiedziała cierpko Maura.
- Nie mam wyjścia - powiedział z nieukrywanym smutkiem.
- No tak - odparła kobieta - Czego się nie robi dla ukochanej.
Obrzuciła go piorunującym spojrzeniem. Perlista łza spłynęła
po jej rumianym policzku. - Żegnaj - powiedziała, po czym
podeszła do mężczyzny i stanęła naprzeciw niego tak blisko,
że czuła jego oddech na twarzy. Chwyciła go za szyję i zbliżyła
wargi do jego ucha.
- Skrzywdź sługi Zła, a odnajdę cię i zabiję.
Mężczyzna uwolnił się z uścisku jej dłoni : - Wypełnię
zadanie - powiedział - Reszta mnie nie obchodzi !
- Nienawidzę cię - szepnęła, po czym ukryła twarz w dłoniach,
a jej ciałem wstrząsnął gwałtowny szloch. Menhir objął ją
ramieniem. - Czym jest przemijanie wobec miłości. Pamiętaj
Mauro. Nie śmierć jest ważna, ale cierpienie przed nią i po
niej. Zastanów się, po której stronie staniesz. Czym jest
przemijanie w obliczu tak wielkiej hańby jaką jest
przeciwstawienie się woli Najwyższej .. . Pamiętaj . . .
Zwinnie dosiadł konia i chwycił cugle w obie dłonie. Spojrzał
jeszcze na Maurę stojącą w drzwiach domu. Nienawidziła go za
to, że kochał inną . . .
- Powodzenia ! - krzyknęła na odjezdnym dziewczyna.
* * *
Nadszedł wieczór pełen żywicznych zapachów i ptasich śpiewów.
Przed dworem Leśnego Zamku wartę pełniło dwóch strażników.
Menhir podszedł do jednego z nich. Ten ostatni widząc
nieznajomego wyciągnął przed siebie stalowy miecz i powiedział
:
- Kim jesteś ?
- Nazywam się Menhir - odparł mężczyzna - Przybywam z posłannictwem
Chcę się widzieć z królem.
- Od kogo przynosisz wiadomość ?
- Od Jedynego.
Twarz strażnika wykrzywił grymas złości.
Prowadziło go czterech gwardzistów. Stanęli przed wielkimi,
ciosanymi w drewnie drzwiami. Po chwili te się otworzyły.
Wkroczył do sali szukając wśród gości tej, dla której się
tu znalazł. Siedziała po prawicy króla w srebrno- zielonej
szacie i ze zdziwieniem wpatrywała się w jego postać. Gdzieś
z boku doszedł go szept królowej : "To niemożliwe".
Przystanął na samym środku sali i przyłożył pięść do
piersi, a następnie skłonił się przed obliczem króla. Uważniej
spojrzał w jej stronę. Patrzył tak na nią długo i przeciągle,
a ona odwzajemniła mu się takim samym spojrzeniem. Powoli wyjął
srebrny miecz z pochwy przy pasie i położył go na ziemi.
- Witaj w Leśnym Królestwie przybyszu. Co cię tu sprowadza ?
Menhir uśmiechnął się pod nosem, a w jego oczach zamigotały
niebezpieczne ogniki.
- Witaj Panie, Władco Zielonego Dworu. Nazywam się . . . - nie
dokończył. Żona króla leżała u stóp tronu.
* * *
Już z daleka dostrzegł jej szczupłą sylwetkę na tle ogromnej
przepaści. Zrobił kilka kroków w jej stronę i chwycił za rękę.
"Weronika" wyszeptał. Obróciła się powoli w jego
stronę. Z jej oczu wyzierał nieopisany smutek.
- To moja misja - powiedziała z goryczą - Muszę ocalić Leśne
Królestwo ! -dodała po chwili.
Wziął ją w ramiona. - Nie musisz - powiedział patrząc jej
prosto w oczy - Jestem wysłannikiem Czarnego Władcy. Misja skończona
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
nabuchodonoZorka
nzorka@poczta.onet.pl
<<< poprzednie ::::
^^ do góry ^^ ::::
następne >>>
|