|
Misja
Czuła, że spada. Przeogromna siła ciągnęła ją w dół,
ku nicości. W pewnej chwili między nią a pustką zaczęły się
pojawiać kształty. Na początku niewyraźne, lecz w miarę oglądania
coraz bardziej przypominające rzeczy tak dobrze jej znane.
Powoli otworzyła oczy. Leżała na miękkim posłaniu w małym
pokoju z tysiącem przedziwnych portretów na ścianach.
Delikatnie podniosła się z pościeli i rozejrzała wokoło.
Promienie słoneczne wpadały do jej komnaty, tworząc na suficie
niezwykłą grę barw i cieni. Cichy świergot ptaków za oknem
przywodził na myśl rozległe, zielone łąki i pola. Nagle ze
zdumieniem stwierdziła, że ma na sobie koronkową koszulę,
misternie wyszytą w maleńkie pączki róż. "Gdzie ja jestem
?" pomyślała. Nie było jej dane dłużej zastanawiać się
nad tym, gdyż drzwi otworzyły się i do jej pokoju wszedł
wysoki mężczyzna o jasnych włosach sięgających ramion. Skłonił
się nisko i rzekł :
- Witaj Pani, Królowo Leśnej Krainy. Król Drenholm oczekuje cię
w sali tronowej.
Po czym obrócił się na pięcie i wyszedł. Dziewczyna leżała
w osłupieniu a tysiąc myśli na minutę przepływało przez jej
głowę.
Co się dzieje ? Gdzie ja jestem? Królowa Leśnego Królestwa ?!
Myśli kłębiły się w jej głowie . . .ostatnie co pamiętała
to smutną twarz tego człowieka . . . i perliste łzy spływające
po policzku. Szum wiatru, krzyk ludzi i błękit nieba . . . a
potem już nic tylko ta pustka i ten pokój . .
Powoli odgarnęła kołdrę i wstała z pościel, po czym podeszła
do okna Jak wzrokiem sięgnąć dokoła zamku rozciągały się
zielone doliny i ukwiecone łąki. Lekko pchnęła okiennice i głębiej
odetchnęła. Z oddali doszedł ją śmiech dzieci. "Mamo, mamo
popatrz tylko na mnie". Jaka ładna dziewczynka. Macha w moją
stronę. Ale . . . Poczuła lekki zawrót głowy i przytrzymał
się krzesła, aby nie upaść. "Czy to moje dziecko ?!"
Rozejrzała się po pokoju. Na jednej ze ścian wisiało ogromne
lustro. Podbiegła do niego, a ujrzawszy swoją osobę w
zwierciadle krzyknęła ze zdumienia Patrzyła na nią kobieta
lat około dwudziestu siedmiu. Jej złoto- żółte włosy
misternie splecione na karku ozdobione były kwiatami. Powoli
dotknęła swojej nowej twarzy, szyi . . .i "To niemożliwe"
wyszeptała. "Ja . . .ja mam szpiczaste uszy" . .. .
Otworzyła szafę i z zaciekawieniem zaczęła przeglądać jej
zawartość. Niezliczone ilości muślinowych sukien i tunik zapełniały
drewniane wieszaki. Przymierzyła jedną z nich - zieloną,
wyszywaną w srebrne liście. Następnie podeszła do małej
szkatułki, stojącej tuż przy wielkim lustrze. Spośród całego
mnóstwa misternie wykonanej biżuterii wybrała szafirowy
wisiorek w kształcie łzy. Czy była już gotowa ?
Nagle jej uwagę przyciągnęła niewielka książeczka leżąca
na jej nocnym stoliku. Z wahaniem wzięła ją do ręki i zaczęła
przeglądać. Jakie było jej zdziwienie gdy okazało się, że
to jej własny pamiętnik ?
4 Narin 4567
Zaprawdę szczęśliwy dzień. Mimo, że wieczność istnieje dla
nas, to gotowa byłabym oddać połowę życia, za to co dziś
mnie spotkało. Połowę ? Bez wahania całe !
Jestem szczęśliwą małżonką Drenholma, króla w Inmarion -
Leśnym Królestwie na obszarze Matki Iris.
Zrazu wydało jej się, że upadnie . . . przełożyła kilka
kartek . . .
3 Harenth 4568
Kocham cały świat ! Kocham wszystko co na nim istnieje ! Kocham
moją małą Syale . Jej malutkie rączęta, stópki . . .
wszystko !
Co ja tu robię ? Kim jestem ? Jak się nazywam ?
- Miriel . . . - usłyszała niski, przyjemny głos.
W drzwiach stał mężczyzna o szerokich ramionach i jasnych włosach.
Mimo, że mógł mieć najwyżej trzydzieści pięć lat, to wyglądał
na znacznie starszego i zmęczonego.
"To mój mąż . . ."
Poczuła jego oddech na swojej twarzy. Delikatnie wtuliła się w
jego ramiona. Czuła, że to normalne, że tak powinno być . . .a
jednak. . . coś zaprzątało jej myśli - jakieś niewyraźne
obrazy i dźwięki . . .szept wiatru . . krzyk ludzi . . .
- O czym myślisz ? - usłyszała głos mężczyzny.
- Zastanawiam się - wyszeptała - Co mamy zrobić ?
Niebezpieczeństwo nadciąga z południa . . .
"Skąd o tym wiem ?! Przecież . . ."
* * *
Siedząc wieczorem w ogrodzie pełnym różnobarwnych tulipanów
wpatrywała się w powoli gasnącą za horyzontem słoneczną
tarczę. Wiatr z zachodu niósł ze sobą przyjemną woń świeżo
skoszonej trawy . . . Zastanawiała się nad wydarzeniami
ostatnich dni. To wszystko wydawało się być takie
nieprawdopodobne. Była królową, szczęśliwą żoną i kochającą
matką, a mimo to świat ten wydawał się jej zupełnie obcy . .
. Nic nie pamiętała, ale czuła . . .
I tylko od czasu do czasu przed oczyma stawały jej jakieś
dziwne obrazy . . . park. . . wiatr . . . krzyk ludzi w oddali .
. .
Obudziła się z potwornym bólem głowy. "A więc to tylko sen"
pomyślała i odetchnęła z ulgą. Powoli wstała. Pierwsze
promienie wschodzącego słońca wdarły się do jej pokoju tańcząc
po ścianach. Przypomniał jej się motyw ze snu . . . Błękit
nieba, szum wiatru w uszach i to miasto. Szare kamienice, szarzy
ludzie. . . Miała wrażenie, że stoi na jednym z takich
dziwnych domów i ze znużeniem przypatruje się miastu . Widzi
ludzi i JEGO. Stoi tuż za nią i patrzy jej prosto w oczy.
Pragnie już z nim pozostać lecz jakaś niewidzialna siła ciągnie
ją w dół . .
- Miriel . . .
- Mhm . ..
- Jesteś gotowa ?
- Tak już idę.
Pewnym krokiem weszła do sali balowej Usiadła na swoim miejscu
i z zaciekawieniem obserwowała zgromadzonych gości. Matka
Drenholma, królowa Salogel siedziała na wielkim, mosiężnym
tronie i skinieniem głowy odpowiadała na pozdrowienia. Tuż
przy niej miejsce zajmował ciemnowłosy mężczyzna i kapłanka
Księżyca . .po chwili wyszli . . .
Nagle usłyszała cichy szept tuż za swoimi plecami. Obróciła
lekko głowę. Strażnik tłumaczył coś Drenholmowi, który słuchał
go w skupieniu. "Wpuść go" rzekł po chwili do żołnierza,
a sam powstał
- Mamy gościa - rzekł donośnym głosem. Po szali przebiegł
szmer zdziwienia. - Chciałbym prosić wszystkich tu
zgromadzonych o zachowanie spokoju. Jak doniósł mi strażnik
przybył do nas wysłannik nieprzyjaciela.
Miriel z niepokojem spojrzała w stronę Salogel. Królowa blada
jak ściana kurczowo zaciskała ręce na poręczy krzesła.
Wielkie dębowe drzwi z żelaznymi okuciami zostały otwarte.
Przybyły w towarzystwie czterech królewskich gwardzistów
wkroczył do sali. Miriel usłyszała jak Salogel wydaje z siebie
cichy jęk i szepce : "To niemożliwe". Skierowała swój
wzrok na przybysza. Szedł wyprostowany i pewny siebie. Ubrany w
ciemną, połyskującą w świetle świec zbroję. Wysoki, szczupły,
z krótko przystrzyżonymi czarnymi włosami, lekko
nastroszonymi; i takimi samymi czarnymi, przenikliwymi oczyma.
Przystanął na samym środku sali i przykładając pięść do
piersi skłonił się nisko przed obliczem królowej. Następnie
uważnie spojrzał w stronę Miriel. Patrzył tak na nią, długo
i przeciągle, a ona odwzajemniła mu się takim samym
spojrzeniem agrestowo zielonych oczu. Nieznajomy wyjął powoli
srebrny miecz z pochwy przy pasie i położył go na ziemi. Po
chwili król Drenholm powstał z tronu i przemówił :
- Witaj w Leśnym Królestwie przybyszu. Co cię tu sprowadza ?
Nieznajomy uśmiechnął się, a w jego oczach zamigotały
niebezpieczne ogniki.
- Witaj Panie, Władco Zielonego Dworu. Nazywam się . . .
- Miriel !!! - krzyknął król rzucając się w stronę
nieprzytomnej kobiety.
* * *
Stała nad brzegiem przepaści . . .jeszcze jeden krok, a będzie
wolna . . . Ktoś chwycił ją za rękę . . . usłyszała szept
: "Weronika . . ." . . . wspomnienia . . . Obróciła się w
stronę Kamila.
- To moja misja - wyszeptała - Muszę ocalić Leśne Królestwo
!
. . . Wziął ją w ramiona . . .
- Nie musisz - powiedział patrząc jej prosto w oczy. -
Jestem wysłannikiem Czarnego Władcy. Misja skończona . . . . .
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
. . . .
nabuchodonoZorka
shappy_rainman@gazeta.pl
<<< poprzednie ::::
^^ do góry ^^ ::::
następne >>>
|