Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

POWRÓT DO
AM




 
  <<< poprzednie :::: następne >>>
 

:::: nabuchodonoZorka ::::

Misja


Czuła, że spada. Przeogromna siła ciągnęła ją w dół, ku nicości. W pewnej chwili między nią a pustką zaczęły się pojawiać kształty. Na początku niewyraźne, lecz w miarę oglądania coraz bardziej przypominające rzeczy tak dobrze jej znane.

Powoli otworzyła oczy. Leżała na miękkim posłaniu w małym pokoju z tysiącem przedziwnych portretów na ścianach. Delikatnie podniosła się z pościeli i rozejrzała wokoło. Promienie słoneczne wpadały do jej komnaty, tworząc na suficie niezwykłą grę barw i cieni. Cichy świergot ptaków za oknem przywodził na myśl rozległe, zielone łąki i pola. Nagle ze zdumieniem stwierdziła, że ma na sobie koronkową koszulę, misternie wyszytą w maleńkie pączki róż. "Gdzie ja jestem ?" pomyślała. Nie było jej dane dłużej zastanawiać się nad tym, gdyż drzwi otworzyły się i do jej pokoju wszedł wysoki mężczyzna o jasnych włosach sięgających ramion. Skłonił się nisko i rzekł :
- Witaj Pani, Królowo Leśnej Krainy. Król Drenholm oczekuje cię w sali tronowej.
Po czym obrócił się na pięcie i wyszedł. Dziewczyna leżała w osłupieniu a tysiąc myśli na minutę przepływało przez jej głowę.

Co się dzieje ? Gdzie ja jestem? Królowa Leśnego Królestwa ?! Myśli kłębiły się w jej głowie . . .ostatnie co pamiętała to smutną twarz tego człowieka . . . i perliste łzy spływające po policzku. Szum wiatru, krzyk ludzi i błękit nieba . . . a potem już nic tylko ta pustka i ten pokój . .

Powoli odgarnęła kołdrę i wstała z pościel, po czym podeszła do okna Jak wzrokiem sięgnąć dokoła zamku rozciągały się zielone doliny i ukwiecone łąki. Lekko pchnęła okiennice i głębiej odetchnęła. Z oddali doszedł ją śmiech dzieci. "Mamo, mamo popatrz tylko na mnie". Jaka ładna dziewczynka. Macha w moją stronę. Ale . . . Poczuła lekki zawrót głowy i przytrzymał się krzesła, aby nie upaść. "Czy to moje dziecko ?!"

Rozejrzała się po pokoju. Na jednej ze ścian wisiało ogromne lustro. Podbiegła do niego, a ujrzawszy swoją osobę w zwierciadle krzyknęła ze zdumienia Patrzyła na nią kobieta lat około dwudziestu siedmiu. Jej złoto- żółte włosy misternie splecione na karku ozdobione były kwiatami. Powoli dotknęła swojej nowej twarzy, szyi . . .i "To niemożliwe" wyszeptała. "Ja . . .ja mam szpiczaste uszy" . .. .

Otworzyła szafę i z zaciekawieniem zaczęła przeglądać jej zawartość. Niezliczone ilości muślinowych sukien i tunik zapełniały drewniane wieszaki. Przymierzyła jedną z nich - zieloną, wyszywaną w srebrne liście. Następnie podeszła do małej szkatułki, stojącej tuż przy wielkim lustrze. Spośród całego mnóstwa misternie wykonanej biżuterii wybrała szafirowy wisiorek w kształcie łzy. Czy była już gotowa ?

Nagle jej uwagę przyciągnęła niewielka książeczka leżąca na jej nocnym stoliku. Z wahaniem wzięła ją do ręki i zaczęła przeglądać. Jakie było jej zdziwienie gdy okazało się, że to jej własny pamiętnik ?

4 Narin 4567

Zaprawdę szczęśliwy dzień. Mimo, że wieczność istnieje dla nas, to gotowa byłabym oddać połowę życia, za to co dziś mnie spotkało. Połowę ? Bez wahania całe !
Jestem szczęśliwą małżonką Drenholma, króla w Inmarion - Leśnym Królestwie na obszarze Matki Iris.


Zrazu wydało jej się, że upadnie . . . przełożyła kilka kartek . . .

3 Harenth 4568

Kocham cały świat ! Kocham wszystko co na nim istnieje ! Kocham moją małą Syale . Jej malutkie rączęta, stópki . . . wszystko !



Co ja tu robię ? Kim jestem ? Jak się nazywam ?

- Miriel . . . - usłyszała niski, przyjemny głos.
W drzwiach stał mężczyzna o szerokich ramionach i jasnych włosach. Mimo, że mógł mieć najwyżej trzydzieści pięć lat, to wyglądał na znacznie starszego i zmęczonego.
"To mój mąż . . ."
Poczuła jego oddech na swojej twarzy. Delikatnie wtuliła się w jego ramiona. Czuła, że to normalne, że tak powinno być . . .a jednak. . . coś zaprzątało jej myśli - jakieś niewyraźne obrazy i dźwięki . . .szept wiatru . . krzyk ludzi . . .
- O czym myślisz ? - usłyszała głos mężczyzny.
- Zastanawiam się - wyszeptała - Co mamy zrobić ? Niebezpieczeństwo nadciąga z południa . . .
"Skąd o tym wiem ?! Przecież . . ."


* * *



Siedząc wieczorem w ogrodzie pełnym różnobarwnych tulipanów wpatrywała się w powoli gasnącą za horyzontem słoneczną tarczę. Wiatr z zachodu niósł ze sobą przyjemną woń świeżo skoszonej trawy . . . Zastanawiała się nad wydarzeniami ostatnich dni. To wszystko wydawało się być takie nieprawdopodobne. Była królową, szczęśliwą żoną i kochającą matką, a mimo to świat ten wydawał się jej zupełnie obcy . . . Nic nie pamiętała, ale czuła . . .

I tylko od czasu do czasu przed oczyma stawały jej jakieś dziwne obrazy . . . park. . . wiatr . . . krzyk ludzi w oddali . . .

Obudziła się z potwornym bólem głowy. "A więc to tylko sen" pomyślała i odetchnęła z ulgą. Powoli wstała. Pierwsze promienie wschodzącego słońca wdarły się do jej pokoju tańcząc po ścianach. Przypomniał jej się motyw ze snu . . . Błękit nieba, szum wiatru w uszach i to miasto. Szare kamienice, szarzy ludzie. . . Miała wrażenie, że stoi na jednym z takich dziwnych domów i ze znużeniem przypatruje się miastu . Widzi ludzi i JEGO. Stoi tuż za nią i patrzy jej prosto w oczy. Pragnie już z nim pozostać lecz jakaś niewidzialna siła ciągnie ją w dół . .

- Miriel . . .
- Mhm . ..
- Jesteś gotowa ?
- Tak już idę.
Pewnym krokiem weszła do sali balowej Usiadła na swoim miejscu i z zaciekawieniem obserwowała zgromadzonych gości. Matka Drenholma, królowa Salogel siedziała na wielkim, mosiężnym tronie i skinieniem głowy odpowiadała na pozdrowienia. Tuż przy niej miejsce zajmował ciemnowłosy mężczyzna i kapłanka Księżyca . .po chwili wyszli . . .

Nagle usłyszała cichy szept tuż za swoimi plecami. Obróciła lekko głowę. Strażnik tłumaczył coś Drenholmowi, który słuchał go w skupieniu. "Wpuść go" rzekł po chwili do żołnierza, a sam powstał
- Mamy gościa - rzekł donośnym głosem. Po szali przebiegł szmer zdziwienia. - Chciałbym prosić wszystkich tu zgromadzonych o zachowanie spokoju. Jak doniósł mi strażnik przybył do nas wysłannik nieprzyjaciela.
Miriel z niepokojem spojrzała w stronę Salogel. Królowa blada jak ściana kurczowo zaciskała ręce na poręczy krzesła.

Wielkie dębowe drzwi z żelaznymi okuciami zostały otwarte. Przybyły w towarzystwie czterech królewskich gwardzistów wkroczył do sali. Miriel usłyszała jak Salogel wydaje z siebie cichy jęk i szepce : "To niemożliwe". Skierowała swój wzrok na przybysza. Szedł wyprostowany i pewny siebie. Ubrany w ciemną, połyskującą w świetle świec zbroję. Wysoki, szczupły, z krótko przystrzyżonymi czarnymi włosami, lekko nastroszonymi; i takimi samymi czarnymi, przenikliwymi oczyma. Przystanął na samym środku sali i przykładając pięść do piersi skłonił się nisko przed obliczem królowej. Następnie uważnie spojrzał w stronę Miriel. Patrzył tak na nią, długo i przeciągle, a ona odwzajemniła mu się takim samym spojrzeniem agrestowo zielonych oczu. Nieznajomy wyjął powoli srebrny miecz z pochwy przy pasie i położył go na ziemi. Po chwili król Drenholm powstał z tronu i przemówił :
- Witaj w Leśnym Królestwie przybyszu. Co cię tu sprowadza ?
Nieznajomy uśmiechnął się, a w jego oczach zamigotały niebezpieczne ogniki.
- Witaj Panie, Władco Zielonego Dworu. Nazywam się . . .
- Miriel !!! - krzyknął król rzucając się w stronę nieprzytomnej kobiety.


* * *


Stała nad brzegiem przepaści . . .jeszcze jeden krok, a będzie wolna . . . Ktoś chwycił ją za rękę . . . usłyszała szept : "Weronika . . ." . . . wspomnienia . . . Obróciła się w stronę Kamila.

- To moja misja - wyszeptała - Muszę ocalić Leśne Królestwo !

. . . Wziął ją w ramiona . . .
- Nie musisz - powiedział patrząc jej prosto w oczy. - Jestem wysłannikiem Czarnego Władcy. Misja skończona . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .



nabuchodonoZorka

shappy_rainman@gazeta.pl


<<< poprzednie :::: ^^ do góry ^^ :::: następne >>>