Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

POWRÓT DO
AM




 
  <<< poprzednie :::: następne >>>
 

:::: nabuchodonoZorka ::::

Motywacja cz. 1


Najważniejsza w życiu jest MOTYWACJA

Dzień zaczął się zwyczajnie, tak po prostu. Obudziłam się tuż przed siódmą. Powoli otworzyłam jedno oko, potem drugie. Przeciągnęłam się, uderzając przy tym nadgarstkiem o kant szafki i ziewnęłam przeciągle. Niechętnym wzrokiem popatrzyłam w stronę okna. Ciche odgłosy uderzania kropli o parapet zepsuły mi humor . . .w tym najważniejszym dla mnie dniu. Powoli podeszłam do okna i podniosłam żaluzje. Blade światło objęło w posiadanie mój pokój. Przed oczami stanął mi motyw ze snu. Łąka . . . łąka pełna kwiatów . . . żywiczne zapachy . . .i chęć do życia tak miałam motywację, chociaż przez chwilę . . . ale jednak . . .

Dlaczego nie lubię śniadań ??? . . zaspane twarze rodzeństwa . . .kłótnia w kolejce do łazienki . . . nie mój sweter w mojej szafce . . . Przestało padać . . .choć przez chwilę. . . .ale wiatr ze wschodu przyniósł ze sobą pierwsze pocałunki Zimy . . .nerwowo bawię się zamkiem od kieszeni kurtki . . chciałabym mieć czarną . . ale misja nie pozwala. Liczba ludzi na przystanku rośnie z każdą chwilą . .i po jakichś pięciu minutach oczekiwania podjeżdża autobus . . .po brzegi wypchany innymi uczniami . . . męczące spojrzenia wszystkich tych, którzy mają to szczęście, że wsiadają na pierwszym przystanku . . . nienawidzą mnie za to, że jako kolejna zabiorę im pół metra wolnej przestrzeni w autobusie i kilkadziesiąt centymetrów
sześciennych tlenu i azotu. . . w tym najważniejszym dla mnie dniu . . . W końcu dotarłam do szkoły . . Obdrapane ściany . .ślady dawnych lamperii . . . z czasów świetności . . . czyli jakieś pięćdziesiąt lat temu . . . I szereg uśmiechniętych twarzy. . .co mnie obchodzi, że Anka kupiła sobie nowy jeansy z kolorowymi naklejkami w stylu Britney , a Maciek ma nowe dzwonki w komórce . .a i Karol widział Jezusa przy drodze . . . Pana Jezusa . . . w tym najważniejszym dla mnie dniu

Lubiłam historię jedyny przedmiot, jaki tolerowałam i z jakiego miałam dobre oceny . . .wystarczyła moja miłość do książek . . .i nawet uczyć się nie trzeba było na ten "bardzo dobry". Na długiej przerwie jakiś skaet przyczepił się do mnie, bo noszę kolorowe rzemyki na
przegubach . . .nie ma sensu tłumaczenie, że to symbole dla innych osób biorących udział w tej misji. . . jak chce, może mnie nienawidzić. Mi to już wszystko jedno. Bo to najważniejszy dzień w mym życiu! Profesor od chemii wysłał mnie do dyrektora za "wyobrażanie sobie"
na jego lekcji . . . gdyby tylko wiedział, co dzisiaj za dzień!!!! Julka, moja koleżanka zakochała się w Marcinie fajnie . . .ale co mnie to obchodzi. Nie mogę dopuścić do tego, żeby byli razem. Polecenia Szarego były wyraźne zniszczyć wszelkie zalążki magii. Julka i
Marcin mieli dać początek naszemu wspólnemu wrogowi. Już nie dadzą. Za jakieś dwa tygodnie Marcin zginie w wypadku samochodowym. Już czas!!!! Za chwilę spełnię misję najważniejszy dzień w życiu. Niebo jest takie błękitne. Białe obłoki leniwie przesuwają się po
firmamencie. Widzą go ! Tak! Już za chwilę będę z nim i już nic nas nie rozdzieli !!!!! NIC ! . . . ale. . .
ktoś tu jest . . . Kamil ? . .. lekki powiew wiatru zmierzwił mu włosy. Stoi tak, lekko pochylony, przytrzymując się piorunochronu. Wyciąga do mnie dłoń . .
- Weronika . . .
Uśmiecham się blado. To ostatnie, co mogę dla niego zrobić. NIE . . powiem mu
co dzisiaj za dzień . . .
- Jestem taka szczęśliwa - mówię powoli . .dokładnie oddzielając sylaby. Z zadowoleniem patrzę jak Kamil opanowuje wzburzenie i posuwa się kilka kroków w moją stronę.
- Nie rób tego mówię z lekka patrząc za siebie.
Słyszę szept . . . nie umie opanować drżenia głosu.
- Weronika . . .kocham Cię . . .
Przykro mi . . .Perlista łza . . jedna . . . druga . .wezbrany potok . . .
czym jest miłość ???? . . . najważniejsza jest misja . . .
. . . . .





Narastający z każdą chwilę dźwięk dzwonka uświadomił mi, że czas zacząć kolejny zwykły dzień. Wstałem z mocnym postanowieniem powiedzenia jej o tym. Tak długo jadłem śniadanie, że o mały włos nie spóźniłem się na autobus. Podziwiam tych wszystkich ludzi, którym chce się wstać piętnaście minut wcześniej, aby zająć sobie "przyzwoite" miejsce w autobusie. Nie to, co ja . . . Ale dzisiaj mi się poszczęściło i nawet stałem blisko okna. Jak co dnia starałem się być blisko niej. Przynajmniej w autobusie nie było to takie trudne. W szkole wiecznie gdzieś znikała. Patrzyłem teraz na nią. Uwielbiałem jej wiecznie mgliste spojrzenie agrestowozielonych oczu, ciasno związane bursztynowe włosy i małe usta . . przywodzące na myśl różany ogród

. . . Ona nie była zwyczajną dziewczyną. Zdawać by się mogła, że pochodzi z innego świata. Miała wokół siebie magiczną aurę . . . Nigdy nie ubierała się w obcisłe bluzki i przykrótkie spódnice . . i właśnie za to między innymi ją uwielbiałem . . . szczególnie ten jej bordowy, wełniany sweter . . nie nosiła biżuterii . . nie potrzebowała tego . . nie wiem, z jakich powodów . . pewnie bez nich . . nosiła na nadgarstkach kolorowe rzemyki, misternie splątane

. . . Przerwałem te rozważania, gdy dojechałem na właściwy przystanek . Obdrapane mury szkoły . . .w sumie to je nawet lubiłem . . .to przez to moje zamiłowanie do staroci i . . historii . . no właśnie . . . czy ONA zna wszystkie daty . . . wydawać by się mogło niemożliwym . . a jednak . . Właśnie Karol mi opowiada jak widział Jezusa przy drodze . . Cała klasa
się z tego śmieje . . tylko nie ja . . i nie ona . . . Innych lekcji nie pamiętam . . . bo w końcu udało mi się wypożycz nową książkę fantasy Magdaleny Sz. Salogel . . jest świetna . . . ale. . . przecież dzisiaj jest TEN dzień . . . Dzień, w którym mam jej powiedzieć ,że . . . . Na chemii nauczyciel wyprosił ją z klasy . . . chciałem za nią iść .. .ale . . tak stchórzyłem . . bałem się, że mnie znienawidzi . . była dumna . .aż nazbyt .. . . .i po części za to była mi najdroższą osobą na świecie . . . Po lekturze książki (tuż po matematyce) dotarło do mnie, że ona jest ELFKĄ . . . Karol się ze mnie śmieje . . a co mi tam . . . Będę ją w podświadomości
tak nazywał . . . . Po lekcjach znikła gdzieś. Szukając jej natknąłem się na Julkę i Marcina. .
podobno poszła na górę . . .tylko, po co ??? . . . przecież biblioteka, która tam się znajdowała została przeniesiona . . . Pewnie poszła posiedzieć na dachu i popatrzeć z góry na miasto . . często to robiła . . .wtedy przesiadywałem na sąsiednim bloku, obserwując jej sylwetkę. Ale dzisiaj poszedłem za nią . . . musiałem jej powiedzieć.

Od razu ją dostrzegłem. . . Stała tuż przy krawędzi płyty. Jej włosy wyswobodziły się spod więzów spinek i teraz miękkimi falami opadały na ramiona. Coś było nie w porządku . . . A jeśli . . . . . W jednej chwili zrozumiałem. Wyciągnąłem do niej jedną ręką, a drugą mocno chwyciłem piorunochronu.
- Weronika . . . wyszeptałem.
Uśmiechnęła się do mnie blado. Zrobiłem kilka kroków w jej stronę.
- Jestem taka szczęśliwa - powiedziała cicho. - Nie rób
tego - dodała jeszcze, gdy zacząłem się zbliżać.
Wiedziałem , że teraz nadszedł czas . . czas prawdy.
- Weronika - powiedziałem, opanowując drżenie głosu - Kocham Cię. . . .
Popatrzyła na mnie . . . Po jej bladym policzku spłynęła łza. Najpierw jedna . . . potem druga. W głowie kołatała mi tylko jedna myśl : Muszę ją ocalić . . . . .
i . . . .
znikła. . . . .
uderzenie . . . . . .
grzmot . . .
krzyk ludzi, gdzieś tam na dole . . . .
i szept wiatru : . . . misja . . . .


nabuchodonoZorka

nzorka@poczta.onet.pl


<<< poprzednie :::: ^^ do góry ^^ :::: następne >>>