|
Nie poddam się
"Lubiłem patrzeć jak rozmawia z drzewami. Zawsze szczęśliwa,
przepełniona dobrocią. . . piękna Dinei. Jej zielone oczy
przywodziły mi na myśl najpiękniejsze dary natury, a złote włosy
kojarzyły mi się z falującymi łanami zbóż. Pamiętam jak
pewnego dnia powiedziała mi, że chciałaby ujrzeć świat z
lotu ptaka. Może to była dziecinna zachcianka, ale wziąłem ją
w ramiona i razem podziwialiśmy piękno matki Iris, z tej
drugiej perspektywy. Tak, kochałem ją i byliśmy razem szczęśliwi,
aż pojawił się On - elf. Nie mogłem się z nim równać.
Pokochała go, a on złożył święte śluby, których dotrzymał.
Odeszła na zawsze. Umarła ze smutku, a ja zostałem z bólem. I
wydawać by się mogło, że już nigdy nie zaznam ukojenia . .
."
- Dziwne - pomyślałem - Ktoś musiał zgubić tę kartkę. Może
to list . . . - rozejrzałem się uważnie wokół siebie. Na
przystanku oprócz mnie siedział jeszcze mężczyzna w podeszłym
wieku i ta dziewczyna . . .płakała . . .Postanowiłem z nią
porozmawiać. - Przepraszam - powiedziałem dotykając jej
ramienia. - Czy coś się stało?. . . - Dopiero teraz zobaczyłem
jak jest wzburzona. Miała taki dziwny wyraz oczu. Niebieskie tęczówki
za morzem słonych łez, jasne kosmyki włosów wystające spod
kolorowej czapeczki i zaciśnięte pięści. Popatrzyła na mnie
tymi swoimi przeraźliwie błękitnymi oczyma i powstrzymując drżenie
warg wyszeptała : "Nie". Coś mnie urzekło w tej jej
smutnej postaci. Postanowiłem pomóc jej za wszelką cenę.
- Czy to twoje ? - spytałem, pokazując jej kartkę z dziwnym
tekstem. Poczułem jej wzrok na sobie, pełen bólu i rozpaczy.
- Dlaczego myślisz, że ta kartka może należeć do mnie ? -
wyszeptała, a perlista łza spłynęła po jej policzku. Nie
chciałem żeby płakała.
- Dlaczego myślisz, że to moje ?! - krzyknęła. Staruszek
krzywo spojrzał w naszą stronę i głośno odchrząknął. Nie
zwróciłem na niego najmniejszej uwagi.
- Nie wiem - zwróciłem się do dziewczyny. - Ale . . - dodałem
po chwili. - To Twoje prawda ?
Nie odpowiedziała. Popatrzyła przed siebie i uśmiechnęła się
lekko przez łzy. Wydawało mi się, że . . .
- Kim chciałbyś zostać w przyszłości ?
Zaskoczyła mnie tym pytaniem. Patrzyłem na nią w osłupieniu,
a ona wciąż tak smutno się uśmiechała.
- Chciałbym zostać archeologiem - odpowiedziałem zgodnie z
moimi marzeniami - Albo historykiem sztuki - dodałem po chwili.
- Lubisz książki ?
"Kim ona jest ?! " zastanawiałem się w duchu. Coś
musiało się stać . .
- Uwielbiam - powiedziałem.
- Fantasy, prawda ?
Skąd wiedziała ?!
- Skąd wiesz ?
- Wiem - odpowiedziała, a po jej policzku spłynęła kolejna łza.
- Nie płacz.
- Nie mogę . . .
- Co się stało . .
- Ta kartka - powiedziała szeptem - To jedyny fragment . . .
prawie jedyny, który ocalał.
Nie przerywałem. Pragnąłem żeby się przede mną otworzyła.
- Napisałam powieść. Powieść fantasy. Sześć osiemdziesięciokartkowych
zeszytów . . linijka pod linijką. Dzieło mego życia !
Widzisz, ja chciałam zostać pisarką, ale moje dziecko umarło.
Nie mogłem patrzeć jak płacze. Chwyciłem ją za rękę. Nie
cofnęła jej.
- Przez przypadek . . w jednej sekundzie wszystko umarło. Została
tylko ta kartka i może jeszcze trzy inne, podobne do niej.
Zamilkła.
Zza zakrętu wyjechał autobus. Ona ani drgnęła. Zostałem z nią.
Trwaliśmy tak w ciszy przez dobre piętnaście minut. Nagle
jakby się ocknęła. Popatrzyła na mnie ze strachem i wyszarpała
rękę z moich dłoni.
- Ale nie poddam się. - powiedziała wstając. - Zostanę
pisarzem . . .pisarzem życia ludzkiego.
Nadjechał kolejny autobus. Nie chciałem żeby odeszła . . .
- Spotkamy się jeszcze kiedyś ? - wyszeptałem.
Uśmiechnęła się do siebie. - Jakie to miasto ? - spytała.
Popatrzyłem na nią ze zdziwieniem. - Słupsk - odparłem. Chyba
się przestraszyła. Spojrzałem w jej przeraźliwie niebieskie
oczy. - Czy coś nie tak ? - spytałem.
- Nie - odparła z dziwnym błyskiem w oczach. - Wiesz może,
kiedy odjeżdża ostatni pociąg do Szczecinka ?
- Nie - odpowiedziałem zdziwiony - Mieszkasz tam ? Pokiwała głową
na znak potwierdzenia. - W takim razie, co robisz w Słupsku?
- Nie wiem . . . wsiadłam do pociągu. Chciałam żeby był to
pociąg do nikąd. A jednak. . . Jeszcze godzinę temu wydawało
mi się, że straciłam wiarę, nadzieję i motywację do dalszej
pracy. - Oczy jej lśniły dziwnym blaskiem, a głos drżał. -
Ale nie ! - dodała po chwili. - Najważniejsza w życiu jest
wiara w to, co niemożliwe !
Wsiadła do autobusu jadącego na dworzec.
- Jak masz na imię ?! - zawołałem za nią.
- Magda - odkrzyknęła. - NabuchodonoZorka !
To była ona.
To byłam JA.
nabuchodonoZorka
nzorka@poczta.onet.pl
Na chwilkę jeszcze ja :-) Z powieści zachowało się nieco więcej.
Skryte w czeluściach redakcyjnych folderów fragmenty wyglądają bardzo obiecująco i czekają na ujrzenie światła dziennego. Tyle że autorka uparła się by nie zamieszczać ich w AM....
Pomęczcie ją nieco mailami, to może zmieni zdanie i coś się ukaże...
Rainman
<<< poprzednie ::::
^^ do góry ^^ ::::
następne >>>
|