|
Wiara w niemożliwe
Muszę pomalować sufit. . .
A ta pani nic , uśmiecha się jeszcze raz i odchodzi. Ale ja się
nie poddaję - co to, to nie ! I tak już mi Święty Boże nie
pomoże, i niech tylko znajdę klasę od rosyjskiego to będzie :
"Nu Zorka pagadi". Ale nic to . . . Biegnę za kobietą,
którą przed chwilą poznałam . . ."Proszę Pani! Naprawdę
pani nie wie gdzie ma lekcje moja klasa?" Pani mruży oczy,
wydyma usta i mówi:
- Dziecko . . . są wakacje.
Patrzę na nią z niedowierzaniem . . . niemożliwe . . . gdzieś
z głębi mojego umysłu wydobywa się ciche syknięcie : "Najważniejsza
jest wiara w niemożliwe" . . . a więc wierzę!
- Naprawdę? - pytam się dla potwierdzenia. Kobieta nic nie mówi
i odchodzi. A więc są wakacje?! Który dziś? Aha! Dwudziesty
drugi lipca . . . w takie dni jak ten chce się żyć! [...]
Nagle dociera do mnie cicha melodia . . . coś na kształt "Sid
& Nancy" jednej z moich ulubionych piosenek . . . sięgam
do kieszeni i wyjmuję z niej telefon komórkowy . . .
Dziwne - myślę sobie - przecież jestem ich wielką
przeciwniczką . . . po co mi komórka? - nic to! . . .
- Zorka?!
- Tak . . .
- To ja - Usagi Tsukino" . . . No tak - myślę sobie - w końcu
się odezwała, po tylu latach . . .
- Ta . . . - mówię - Mamoru mnie nie kooooooochaaaaaaa . . .
Och Usagi [...]
I tak minął wieczór i poranek dzień dwudziesty drugi lipca .
. .
No nie! Zapomniałam kupić farbę ! Przecież muszę zmienić
kolor mojego sufitu! Pobiegłam do najbliższego sklepu, w którym
sprzedają farby - i tak dotarłam aż do centrum. Nie mogłam się
zdecydować . . . Po dwóch godzinach i kłótni z ekspedientką
wybrałam dwie barwy - zieloną i różową . . pomaluję sobie w
kropki!
. . . malowałam cały następny tydzień . . .
. . . jestem zmęczona życiem . . .
. . . po raz trzydziesty siódmy obejrzę "Amelię" i
"Rejs" i wszystko wróci do normy . . .
BO NAJWAŻNIEJSZA JEST WIARA W NIEMOŻLIWE !!!
nabuchodonoZorka
nzorka@poczta.onet.pl
<<< poprzednie ::::
^^ do góry ^^ ::::
następne >>>
|