QUEEN
by Pewien Gość


Mieliście już okazję przeczytać w Queen's Corner jedną recenzję pierwszego albumu najlepszej grupy rockowej wszech czasów, teraz możecie zapoznać się z moją opinią. Jak powszechnie wiadomo, co dwie recenzje to nie jedna, a moja ocena poszczególnych utworów jest zupełnie inna od tej, którą wystawił Chrapek w pierwszym numerze kącika.

Piosenka, którą Chrapek najbardziej się zachwyca, to 'Keep Yourself Alive'. Owszem, niezła, ale jak na Queen jest zdecydowanie zbyt mało oryginalna, choć żartobliwy tekst mi się podoba. Poza tym intro jest świetne. Myślę, że gdyby zmienić refren, wyszłoby znacznie ciekawiej.

'Doing All Right' - kawałek taki sobie, w jednym miejscu spokojna ballada, w innym rock, ogólnie da się lubić.

Zdecydowanie nie mogę się zgodzić z przyznaniem 'Great King Rat' oceny 6/10 (najgorszej w recenzji). Moim zdaniem jest to genialny kawałek i zasługuje właśnie na pierwszą pozycję. Najlepsza jest w nim perkusja, nie brakuje również świetnych solówek gitarowych, charakterystycznych dla zespołu. Nie mogę się też zgodzić ze stwierdzeniem, że wokal nie jest tutaj imponujący. W rzeczy samej, brzmi trochę jak recytacja, ale niech ktoś spróbuje tak zaśpiewać! Konia z rzędem (albo i dwa), jeśli choć w połowie mu to wyjdzie.

'My Fairy King' - całkiem przyjemny utworek, ale za mało mi w nim gitary Briana. Szkoda, bo mogłoby z tego wyjść małe arcydzieło, tymczasem mamy dosyć średnią pioseneczkę.

'Liar' - nie przepadam za tym kawałkiem. Zapewne z powodu tych okrzyków "liar!", które moim zdaniem zaburzają rytm utworu i w ogóle są irytujące. Niemniej są i dobre fragmenty, na przykład wstęp - strasznie długi, jak na Queen, ale interesujący. Co zresztą można powiedzieć o całym utworze.

'The Night Comes Down' - całkiem niezła balladka. Cóż więcej można powiedzieć?

'Modern Times Rock & Roll' jakoś dziwnie przypomina mi piosenkę grupy Led Zeppelin o podobnym tytule ('Rock And Roll' konkretnie). Zwłaszcza z tym wokalem Rogera. Tak samo jak Chrapek uważam, że Freddie byłby lepszy w tej roli.

'Son And Daughter' to jeden z "cięższych" utworów w repertuarze Queen i jak wszystkie z tego gatunku jest po prostu świetny.

'Jesus' - niezły kawałek, ale z cienkim refrenem, który mógłby brzmieć nieco bardziej oryginalnie... Poza tym wolałbym, żeby tego refrenu nie śpiewał chór, bo jakoś mnie to wkurza. Poza tym nie mam wiele do zarzucenia.

Z moimi płytkami Queen była taka historia, że najpierw usłyszałem album 'Queen II', a dopiero potem 'Queen', dlatego 'Seven Seas Of Rhye' z tego drugiego (czyli tego pierwszego... eh... no, tego, o którym jest ta recenzja) już pewnie zawsze będzie dla mnie "niedorobioną" wersją utworu o tym samym tytule z albumu 'Queen II'. Niemniej z pewnością zasługuje na uwagę.

Ogólnie o albumie... Cóż, były w historii muzyki zespoły, które po wydaniu pierwszego albumu-superhitu stopniowo schodziły na psy oraz takie, które doskonaliły swoją muzykę, żeby wreszcie dojść do perfekcji. Queen należy zdecydowanie do tych drugich, płyty 'Queen' nie ma nawet co porównywać z 'Innuendo' czy 'Made In Heaven'. Pierwsze trzy albumy Królowej to właściwie same eksperymenty, piosenki z nich są często dosyć dziwaczne, trochę ciężkostrawne dla przeciętnego odbiorcy. Co nie zmienia jednak faktu, że 'Queen' to album dobry - przynajmniej dla prawdziwych fanów grupy.

OCENY:
Keep Yourself Alive: 8/10
Doing All Right: 7/10
Great King Rat: 9/10
My Fairy King: 6+/10
Liar: 7+/10
The Night Comes Down: 7/10
Modern Times Rock And Roll: 6/10
Son And Daughter: 9/10
Jesus: 8/10
Seven Seas Of Rhye: 8/10
ALBUM 'Queen': 7/10