..::Intro::..


Wnimanje, wnimanje!!!
Oto przed Wami QC numer 4, który to WIELKIMI krokami zbliża się do magicznej liczby 6, oznaczającej że to już pół roku robimy kącik. No ale na to należy jeszcze troszkę poczekać:)
Zapewne zdziwił Was troszkę layout, który to niechwaląc się, ale to ani troszeczkę;) jest mojego autorstwa (jak by się ktoś pytał: to byłem ja, Jarząbek, tfu znaczy Mumin:)) To może z tego powodu mały końqursik, w którym nagrodą będzie stanie się honorowym wielbicielem Queen'u po wsze czasy, póki ciemność nie ogarnie owej krainy co się Polską zowie:) A teraz pytanko: czemu wkleiłem te cztery mordy, dodam może, że są to bracia Marx (to dla tych co mają mniej jak 50 lat:)) Odpowiedź i zwyciężcę poznacie za dwa miesiące, chyba... Jeszcze może jedna podpowiedź, w następnym layu też się pojawią. Tyle powinno wystarczyć każdemu kto choć troszkę interesuje się, albo Queen'em, albo kinem. Kojarzyć mnie tu proszę, ale już!!!:))

HeJ!
Tak jak pisał Mumin - jeszcze dwa numery i będzie pół roku .. Ale ten czas leci :) . Ale nie po to zabierałem głos żeby sobie wspominać. Ano muszę Was o..(solić powiedzmy :)) bo odzew z Waszej strony był niezwykle mały. Napisały do nas tylko cztery osoby z czego mamy tylko trzy "wychodzące" recenzje, i (wreszcie :)) jeden tekst. Jeżeli to ma się zmienić w kilku następnych miesiącach to zwracam wam honor. Jeżeli nie, to mam nadzieję że ten apel pomoże Wam podjąć właściwą decyzję.Adresy szczęśliwców którzy w jakiś sposób przyczynili się do tego co tu widzicie, macie w Infie. A co do konkursu - Mumin się wpakował, bo mu chyba poczta nie wyrobi od ilości maili :) Przynajmniej mam taką nadzieję (oczywiście, że każdy z Was będzie wiedział o co chodzi, a nie że zepsujemy Muminowi skrzynkę :)) . Cóż to chyba wszystko co mogę napisać. Piszcie do nas, bo i wy współtworzycie nasz kącik. A jest on tak samo nasz jak i Wasz. Różnica mięzy nami polega na tym, że to my mamy władzę w rękach ;) (Nie bierzcie serio ostatniego zdania -władzę w rękach ma Hex :)) . Nie będę Was już więcej przynudzał, więc:

GOD SAVE THE QUEEN!