*** Rammstein: "Feuer frei!" ***
teledysk


Rammstein to kolejni profesjonaliści w tym zestawieniu. Nie jest tajemnicą, że w filmie "xXx" podczas symulowanego koncertu ognioodporni zagrali właśnie ten kawałek (IMO najlepsze cztery minuty filmu ;-)). Teledysk także opiera się na tym nagraniu, a jego wyreżyserowania podjął się sam Rob Cohen. Czy chłopakom wyszło to na dobre? Niewątpliwie praski zamek jest miejcem dużo bardziej klimatycznym niż zwykła scena na jakimś obiekcie sportowym.

Jak zwykle u Rammsteina, zobaczymy wiele ognia. Miotacze są rozmieszczone na krawędzi sceny, pomiędzy muzykami, oraz po bokach widowni. W klip wplecione są sceny z filmu i chyba nikogo nie zdziwi fakt, że są to głównie sceny eksplozji. Poza tym Rammki prezentują swoją najciekawszą broń- miotacze ognia zainstalowane na twarzach muzyków. W klipie popisują się nimi niestety tylko Paul i Richard (on pozwolił sobie zepsuć fryzurę? nie mogę ;-))))), za to scena pod konec klipu, w której krzyżują płomienie nad głową Tilla wgniata w podłogę :-). Stroje muzyków - tak jak podczas Mutter tour- klimatyczne "mundurki" plus industrialne "makijaże".

Nie zabrakło też ich firmowych, okrągłych lamp, niestety, jakkolwiek na koncertach pełnią dużą rolę, tak tutaj po prostu są. Klip ma też kilka wad- przede wszystkim momentami jest... za szybki! widać sztucznie przyspieszonego Tilla i publiczność, IMO nie wygląda to zbyt elegancko, poza tym zobaczymy drobne przekłamania- w jednych ujęciach widzimy, że gitarzyści mają maski przez cały utwór, w innych zaś miotacze te w tajemniczych okolicznościach znikają. Hmm... to chyba nie jest kapelusz, który można w dowolnym momencie szybko zdjąć i założyć, prawda? Poza tym podczas "solówki" (wiecie, co mam na myśli :-) w jednym ujęciu widzimy Tilla stojącego i machającego czerepem tuż przy krawędzi sceny, a w pół sekundy później ten sam facet wściekle kopie Flake'owi w klawisze. No, chyba że ma zmysł bilokacji, o którym wcześniej nie wiedziałam :-)

Ocena: -8/10


© Caron_K-B