*** Iron Maiden: "The Number Of The Beast" ***
teledysk


Chociaż specem od IRON MAIDEN nie jestem, to zespół naprawdę lubię i darzę zasłużonym szacunkiem. Dlatego też chciałbym się podzielić moim małym odkryciem z zagorzałymi fanami grupy. Otóż wydaje mi się dość ciekawym fakt, iż na pewnym amerykańskim śmietniku o nazwie WWW.URBANCHAOSVIDEOS.COM wygrzebałem stary jak świat klip 'The Number Of The Beast'.

Muszę przyznać, że fajnie jest cofnąć czas o 20 lat i choć przez te 5 minut pooglądać sobie jak grali i wyglądali panowie z IM.

Nad muzyką budującą teledysk nie będę się za długo rozwodził, napiszę tylko, że taki właśnie heavymetal rozpala trzewia, wyzwala energię i daje sążnistego kopa. Chłopaki grają z taką ikrą i zacięciem, że człowiek zapomina o bożym swiecie. Perkusista cieszy ryjka waląc w bębny, gitarzyści dają czadu popisując się solówkami, a głos gardłowego (w tej roli niezapomniany, wyglądający jak Han Solo - Bruce Dickinson) to już istny żywioł.

Znać, że jazda na wysokich obrotach sprawia maidenom niesamowitą frajdę.

Radość szalonego muzykowania szybko udziela się także głupkowatym, przybyłym z niewiadomokąd stworom, które skaczą po scenie (Diabeł macha do tego jeszcze widłami). W tle widać następujące po sobie obrazy Bestii (Godzilla, przerośnięty pająk itp.). Pojawia się również parka roztańczonych imprezowiczów, która usilnie próbuje uświadomić widza jak ważnym jest numer - 666. Zaś na samym końcu, przybywa jak zwykle przystojny, rozżalony i nieco skacowany Eddie - maskotka zespołu. Cała ta porąbana ekipa sprawia, iż dość szybko Czytelniku poprawi Ci się humorek, tudzież uroni łezka na widok starego image'u legendarnych idoli.

Podsumowując: heavymetalowa klasyka w oldschoolowej, charakterystycznej dla maidenów formie.

Polecam szczególnie sentymentalnym fanom IM i wiernym widzom programu Wideoteka Dorosłego Człowieka (czy jakoś tak).

Ocena: 8/10


© ScimiTTar