Sweet Noise: "Koniec Wieku"


"Dedykujemy Koniec Wieku wszystkim ofiarom przemocy: zarówno tym, którzy odeszli, jak i tym żyjącym w cierpieniu, oraz wszystkim ludziom walczącym o spokojne, godne życie."

"Koniec Wieku" ukazał się w listopadzie 1998 roku i jest trzecim albumem grupy Sweet Noise. Zaprezentowana na nim muzyka jest tym, czym powinien być prawdziwy Hard, łączy ona w sobie pełnię mocy gitarowych i basowych riffów, wspaniałą grę na perkusji, elementy folkowe oraz przeszywający wokal. Nawet gazeta taka jak Życie Warszawy napisała o tym albumie: "...grupa nagrała płytę porównywalną z największymi dokonaniami artystów tego gatunku na świecie..." i to stwierdzenie nie jest w żadnym stopniu przesadzone. Nagrywając tą płytę Sweet Noise, musieli się bardzo starać, bo poprzedni album "Getto" ustawił poprzeczkę bardzo wysoko, jednak wydaje się, że "Koniec Wieku" spełnił wszystkie stawiane mu oczekiwania. W przeciwieństwie do poprzedniego albumu zespół zaczął odchodzić od anglojęzycznych piosenek i na płycie znalazły się takie tylko trzy (swoją drogą pod koniec 1999 roku na rynkach muzycznych zachodniej europy ukazała się w pełni anglojęzyczna wersja tej płyty zatytułowana "The End Of The Century"). 
Warto zaznaczyć, że utwory zostały podzielone na pięć rozdziałów, kolejno: Wojna, Upadek, Ucieczka, Dom i Epilog. Album otwiera utwór "W imię Boga", który prezentuje wspaniałą muzykę i przeszywający wokal Glacy, utwór traktuje o częstych morderstwach, dokonywanych przez fanatyków religijnych, głównie islamistów. Bezpośrednią inspiracją do jego napisania był, jak powiedział kiedyś lider SN, pobyt  w Sudanie. Kolejną piosenką jest anglojęzyczny utwór "Wish". Rozpoczyna się on elementami folkowymi, do których powoli dołączają basy, a potem perkusje i reszta, całości dopełnia wokal Glacy. Trzeba przyznać, że w tym utworze muzyka i krzyk wzięły przewagę nad ciekawym tekstem, to znaczy, nie mając pod ręką tekstu trudno jest zrozumieć słowa, aczkolwiek jest to możliwe. Trzeci utwór to kolejna piosenka po angielsku, a zarazem tytułowy "Koniec Wieku", a raczej "The End Of The Century". Jest to najdłuższy utwór na płycie, bo razem z outro zajmuje prawie 11 minut. Rozpoczyna się od długiego i spokojnego wstępu, potem dołącza z początku także spokojny, ale przeradzający się w krzyk wokal, następnie jest świetny i mocny refren i znowu zwolnienie na kolejną zwrotkę. Po drugiej zwrotce i refrenie jest świetnie brzmiący fragment, w którym kilka razy powtarza się ten sam motyw gitarowy z tym, że za każdym razem jest grany szybciej. Potem kolejna zwrotka i powtarzające się elementy refrenu i świetna gra na gitarze i basie do samego końca piosenki. Ten utwór jest jednym z najlepszych na płycie i w ogóle w historii SN. Czwartą piosenką jest ostatni już anglojęzyczny utwór "Civilized", który rozpoczyna się bardzo dynamicznie i taki jest już cały czas nie licząc świetnie wkomponowanego bridge'a. Po prostu kawał świetnego grania, oraz ciekawy tekst, który jest refleksją nad tym czym jest nasza cywilizacja. Kolejny utwór to "Kim jestem", zaczynający się już tradycyjnie spokojnie, póżniej przyspieszający i zyskujący dynamikę dzięki krzykowi Glacy. Piosenka ta jest jedną z najlepszych na płycie, a na dużą pochwałę zasługują świetne bębny, oraz doskonały tekst uzupełniający muzykę. Szóstym utworem jest "Płomień Życia", który jako jeden z niewielu utworów an płycie przez cały czas trzyma bardzo spokojną linię melodyczną. Wokal jak zwykle, jest głównie bardzo ostry, ale miejscami bywa też spokojny. Dalej są dwa w pewien sposób powiązane ze sobą utwory - "Uciekam" i "Daleko od siebie". Tworzą one całość i między jednym a drugim jest ledwo słyszalne przejście. Obydwie piosenki są bardzo szybkie, bardzo mocne i zawierają obowiązkowy krzyczący wokal Glacy. Razem tworzą one wybuchową mieszankę i jest to jeden z lepszych przykładów mocy tej płyty. Słuchając następnego utworu możemy trochę odpocząć po dwóch poprzednich, bo "Powitanie" jest bardzo spokojne. Rozpoczyna się od grającej pozytywki, zagłuszanej co chwilę przez jakiś hałas, potem pozytywka milknie, a rozbrzmiewają instrumenty strunowe. W tym utworze SN wspomagany jest przez wiolączelistę Andrzeja Trzeciaka. Dziesiątą piosenką na płycie jest "Będe trwał" w której na pochwałę zasługuje świetny tekst, któremu dorównuje muzyka, razem tworząc naprawdę świetny utwór. Kolejna piosenka to "Dom". Rozpoczyna się ona od "niewinnego" wokalu Anny Zinkow, a potem jest już tylko doskonała gra instrumentalna i świetnie brzmiący wykrzyczany przez Glace tekst.. Przedostatnią piosenką jest "Z głębi siebie", która rozpoczyna się dość spokojnie i taka jest do samego końca jeśli nie liczyć krzyku Glacy w refrenie, który nadaje mocny charakter temu utworowi. Płytę zamyka spokojna piosenka "Obym nigdy nie umierał". Na wstępie możemy słyszeć wypowiadane w dwóch językach (angielskim i polskim) słowa modlitwy Azteków, dalej jest bardzo spokojna muzyka i tekst śpiewany po arabsku. Cały album trwa 76 minut i 51 sekund i w żadnym razie nie można powiedzieć, że jest to czas stracony. Płyta ta jest jednym z największych polskich osiągnięć w dziedzinie muzyki Hard&Havey i polecam ją każdemu miłośnikowi ciężkiego grania.

Ocena: 10/10

Spis utworów:

Wojna:
W imię Boga
Wish
Upadek:
The End Of The Century
Civilized
Kim jestem
Płomień życia
Ucieczka:
Uciekam
Daleko od siebie
Dom:
Powitanie
Będę trwał
Dom
Epilog:
Z głębi siebie
Obym nigdy nie umierał


© Didier z Rivii