Pink Floyd - "Echoes - the best of..."



"Echoes" to podwójny album, będący podsumowaniem twórczości słynnego zespołu Pink Floyd. Zawiera aż 26 największych przebojów grupy, od płyty "The Piper At The Gates Of Dawn" (1967) po "The Division Bell" (1994). Anglicy grają art rock, a ich muzykę cechuje ogromne rozbudowanie kompozycji (często trwających po kilkanaście minut) i świetna warstwa tekstowa.

Już na okładce widzimy elementy charakterystyczne dla Pink Floyd, np. świnie i psy z "Animals", młotki z teledysku do "Another Brick In The Wall" czy płonącego człowieka z okładki "Wish You Were Here". Oprócz tego w książeczce dołączonej do płyty znajdziemy teksty wszystkich prezentowanych na niej utworów.

Jednak najważniejsza jest muzyka. Album ten nie charakteryzuje się cechującą płyty Pink Floyd spójnością, z dość oczywistej przyczyny, że jest składanką. Niemniej dokonany wybór utworów jest bardzo trafny. Nikt jednak nie posegregował utworów chronologicznie czy wedle innego klucza, są one ułożone losowo.

Muzyczną ucztę dla uszu rozpoczyna nieco psychodeliczny w klimacie utwór "Astronomy Domine" (1967). Wolę nowsze, ale ten też ma swój urok, podobnie jak następny, "See Emily Play" (1967). Kolejny jest znany wszystkim, genialny "Another Brick In The Wall (part 2)" (1979), poprzedzony intrem "The Happiest Days Of Our Lives". Nie mówcie tylko, że tego nie znacie, bo znacie :), możecie najwyżej nie kojarzyć tytułu. Piąty jest szesnastominutowy utwór "Echoes" (1971). Kolejne jest arcydzieło - "Hey You" (1979). Monumentalny, powalający kawałek, z genialną solówką, niestety, nie trwa nawet pięć minut. Szósty, instrumentalny utworek "Marooned" (1994) został wrzucony na płytę chyba jako zapełniacz wolnego miejsca, ale... więcej takich zapełniaczy. Oprócz tego na CD 1 usłyszymy "The Great Gig In The Sky" (1973), psychodeliczny "Set The Controls For The Heart Of The Sun" (1968), nieco bluesowe "Money" (1973), i "Keep Talking" (1994). Następny jest "Sheep" (1977) ze świetnym tekstem, a płyta kończy się utworem "Sorrow" (1987).

Drugi CD rozpoczyna się naszą ulubioną, siedemnastominutową wersją "Shine On You Crazy Diamond" (1975), dedykowaną Sydowi Barrettowi. Drugi jest "Time" (1973), ze świetną grą na gitarze i dobrym tekstem. Następnie słyszymy "The Fletcher Memorial Home" (1983). Słowa do tego kawałka mógł napisać tylko Waters. Trzeba jeszcze wspomnieć o solówce. Czwarte jest genialne (gitara!) "Comfortably Numb" (1979). Piąty utwór "When The Tigers Broke Free" (1979) pochodzi z filmu "The Wall". Nie mogę uznać go za jeden z ulubionych, bo zwyczajnie jest za nudny. Kolejny, instrumentalny "One Of These Days" (1971) też z pięknem ma niewiele wspólnego, za to jak na swoje czasy był bardzo nowatorski. Potem usłyszeć można niezwykle klimatyczny "Us And Them" (1973), przechodzący w "Learning To Fly" (1987). Ten utwór stanowi całość dopiero ze świetnym teledyskiem, ale i tak jest super. "Arnold Layne" (1967) przypomina nieco miejscami styl The Doors. "Wish You Were Here" (1975) też wszyscy znacie :). Jak słychać w pierwszej części tego utworu, wystarczy zwykła gitara akustyczna, by zrobić coś wspaniałego. "Jugband Blues" (1968) racej nie pasuje do zestawu największych przebojów. Zamiast tego można było wrzucić przecież "San Tropez" albo, jeszcze lepiej, "Take It Back"... Za to arcydziełem jest "High Hopes" (1994). Ta solówka... Poza tym słychać tu, że i bez Watersa Pink Floyd umieli tworzyć genialne utwory. Płyta kończy się "Bike" (1967).

Jest to pierwsza płyta Pink Floyd, jaką zrecenzowałem, gdyż stanowi ona najlepszą propozycję dla kogoś chcącego poznać ten zespół. Jako przekrój przez ich twórczość jest w sam raz. Gdyby jednak chciał zacząć od "normalnego" albumu, polecam na początek "The Dark Side Of The Moon" bądź "The Division Bell" (nie uważam, że są najlepsze, za to dobre na początek). Gdybym chciał wystawić oceny w skali 1-10 poszczegónym utworom, 10 dostają... wszystkie, oprócz kilku ("Astronomy Domine", "When The Tigers Broke Free", "One Of These Days", "Jugband Blues", "Bike"), które dostają między 6 a 9. Oczywiście cała składanka zasługuje bez żadnych wątpliwości na 10.

Ocena: 10/10

Doorshlaq <doorshlaq@poczta.onet.pl>