*** W sidłach komercji ***
Nowa tenelowela (nie mylić z telenowelą:)
W roli głównej: KoRn
W poprzednim odcinku:
Kilka lat temu pewna wytwórnia wydaję płytę z nalepką KoRn. Płyta sprzedaje się znakomicie, co oznacza, że będzie z tego duuużo kasy... Gdy to zjawisko (robienia w łatwy sposób dużej fory) zaobserwował nijaki Fred Durst, on także postanowił założyć własną kapelę (tu chodzi oczywiście o Limp Bizkit). Ponieważ Bizkici też się dobrze sprzedają nadchodzi wielka fala nu-metalu (aaa! ratujcie!), która zalała dużą część rynku muzycznego. Ludzie!!! Ratunku...
(krótki komentarz: w miejsce Freda możecie wstawić dowolnego lidera grupy nu metalowej - tfu!)
Odcinek x:
Połączenie mocnego brzmienia rocka, metalu (?), hardcore'u z hip hopem (i właśnie to jest ich minusem) - to jest właśnie muzyka jaką reprezentuje Jonathan Davis ze swoimi kumplami z KoRna. A jak można ja nazwać jednym słowem? Osobiście nazwałabym to Muzyką Komercyjną, ale fachową nazwę (a właściwie to czy moja nie jest fachowa? :) wymyślili amerykanie - nu-metal, ale nie martwcie się, już na pewno powstanie jeszcze więcej określeń na ten szrot, niedługo panowie amerykanie (którzy z niczego nie słyną tak bardzo jak z wymyślania nazw) wymyślą nazwę nowego gatunku dla Korna, jeszcze innego dla bizkitoof, dojdzie do tego, że każdy zespół jaki gra na tej ziemii będzie reprezentował nowy rodzaj muzyki, czyż to niecudowne? (swoją drogą, ciekawa jestem czy jest już cos takiego jak pop-metal albo hip-metal i ciekawe jak to brzmi....).. Jak na razie obok naszych bohaterów mamy np. Limp Bizkit, Papa Roach, Deftones oraz ich trochę gorsza kopię czyli Linkin Park czy Crazy Town.
Najpierw wytłumaczę czym jest dla mnie pojęcie Muzyka Komercyjna. Otóż jak wiadomo komercja to jest to co się sprzedaje. Gdyby jednak patrzeć z tego punktu widzenia, to każda muzyka jest komercyjna. Ale twórczość takich zespołów jak te wyżej wymienione, a także wiele, wiele innych jest TYLKO I WYŁĄCZNIE po to by dawała jakieś zyski. Nie ma w niej ani kropli pasji i serca (zobaczcie taki np. Janson Becker czy Zakk Wylde - przecież oni grali, bo kochali grać, wkładali w to całe serce, a nie robili tego po to, żeby zarobić). Przecież jeśli taki Davis zobaczy, że ich krążki się nie sprzedają, to najprawdopodobniej przestanie grać (tutaj fani koRna mają już pianę na ryju - ludzie! Spójżmy prawdzie w oczy! :)).
Takie samo zjawisko zachodzi w świecie pop-plastikowym (britnej, szakira i bakstritbojs), hh (również w Polsce, gdzie pełno hiphopowych formacji powstało, powstaje i znając polskie społeczeństwo, które pozwoli, żeby powstawało ich jeszcze więcej) a także w każdym innym gatunku muzyki.
Następna sprawa. Tu za przykład posłuży mi Metallica i The Offspring - dwa zespoły (tylko proszę mi nie zarzucać tutaj ich porównywania, bo nie do tego zmierzam) które posądzone są o "sprzedanie się". Porównajcie sobie np. kilka ostatnich krążków Metalliki (Load, Reload, S&M) z np. Masterem czy Ride, albo Americanę Offspringów do Smash'a czy Ignition. Zmiana stylu, jaki się dotychczas reprezentowało wiąże się z utratą starych fanów, ale też zyskaniem nowych, jest to poszerzanie horyzontów, zdobywanie nowej publiczności, experymentowanie ale dlaczego odrazu jest to sprzedanie się? Pewnie w wielu przypadkach tak jest, ale nie wyciągajmy pochopnych wniosków.
Wróćmy do naszych bohaterów (KoRna & CO). Po tych wszystkich najechaniach chcę oznajmić, że... nie mam nic do tego zespołu aż do takiego stopnia żebym słała pod ich adresem same bluzgi (powiem nawet że podobają mi się (w sensie - nie przeszkadzają mi kiedy gdzieś sobie cichutko lecą...)jego 2 (aż dwie!) piosenki :)) z pięciu bodajże wydanych dotychczas płyt! Cóż, wybredna jestem...). Nawet specjalnie nie mam im za złe, że grają MK (chociaż oczywiście nie pochwalam tego!). Cóż, jakoś trza zarabiać... Nie mam też zamiaru obrazić fanów (ha ha ha) KoRna, Limp Bizkit (swoją drogą - fajna nazwa jak dla zespołu :), Linkin Park, boskiego enerike :)), trikiego kretyna, brudnej spirs, ani sk8tów, metali (n_o_r_m_a_l_n_i metale mnie tutaj chyba popierają czyż nie? :), dresów z włosami na żel i "grzywkami podkręconymi na ołówku"* :)) itp.
(* - cytat zaczerpnięty z "My, dzieci dworca ZOO" - w przeciwieństwie do płyty KoRna serdecznie polecam!)
A teraz jeszcze chciałam uczepić się kolejnego przejawu ludzkiego (hmmm jak by to nazwać, żeby nie powiedzieć glupoty) ...debilizmu (o tak! To pasuje!). Oglądając TV (co niestety robię już dosyć rzadko, bo wszystko jest zapchane w/w shitem) natrafiłam na pewien teledysk. Było na nim kilku panów (?) w maskach, ten co śpiewał miał glosik jak triki kretyn, ale mimo to wydzierał się do mikrofonu, jak tylko mógł. TO BYŁA NAJWIĘKSZA CHAŁA JAKĄ KIEDYKOLWIEK SŁYSZAŁAM (w zakresie cięższej muzyki ofkoz!). Pod koniec ukazuje się napis czyje to "dzieło" - SLIPKNOT. Ta nazwa sprawiła, że przez długi czas nie miałam odwagi włączyć programu VIVA Rock, by się przypadkiem na to nie natknąć. Uważam, że takie zespoły na scenie rockowej/metalowej sa po prostu zbędne! Jeśli ktoś nie ma za grosz predyspozycji do grania takiej muzyki, to niech lepiej (lepiej dla innych, rzecz jasna) się za nią nie bierze. Czyż nie?
A może wiecie jakie "fajne" texty mają piosenki KoRna? Przeczytajcie sobie moją "ulubioną" - A.D.I.D.A.S.A.: "ALL DAY I DREAM ABOUT SEX, ALL DAY I DREAM ABOUT FUCKIN'" - Ambitne czyż nie? Te słowa powtarzają się w trakcie piosenki kilkanaście razy. Ta piosenka powinna nosić tytuł "jestem niedojebany" (sory za wyrażenie...)
I jeszcze jedno. Nie traktuj tego odcinka telenoweli :))) jako powszechnej opinii publicznej. To jest moje skromne zdanie, z którym mam nadzieję się zgadzasz. Bo jeśli nie to... :)))
W następnym odcinku:
Co się stanie gdy fala komerchy zaleje nas doszczętnie? Oto podpowiedzi:
Zagrożenie I stopnia: boski enrike wydaje kolejne płyty...
Zagrożenie II stopnia: nikt nie przyjdzie na Metalmanie, bo obok jest koncert bakstritbojs...
Zagrożenie III stopnia: oprócz powodzi atakuje nas też armia limpbizkitopodobnych ze Slipknotem na czele (Ratuuuuuuunkuuuuu !!!:)))
Zagrożenie IV stopnia: Metallica zaprasza britnej, enerikie i eminema do współpracy...
Zagrożenie V stopnia: członkowie (czy też może członkinie?)ensink i bakstritbojs klonują się (Oh nooo.. please God help me!!!)co powoduje, ze bojsbandy mnożą się jak grzyby po deszczu...
Co będzie dalej? Dowiecie się w kolejnym odcinku W sidłach komercji(i mówią, że życie pisze najlepsze scanariusze...:)).
Można by tu jeszcze dodać text typu pożyjemy zobaczymy, ale nie możemy przecież stac z założony mi rękoma i patrzeć jak KoRny i pochodne spychją ze sceny stare dobre zespoły rockowe/metalowe...
PS. 1 Czy wam też, jak tylko słyszycie te magiczne słowa KoRn, przychodzi na myśl ten słodki różowy kolor? Myślę, że pasowałby do treści, bo jest taki... komercyjny i sztuczny :))))
PS. 2 Na dowód na to, że nie mam nic do fanów ww. (w co chyba co niektórzy mi nie wierzą...)tylko do samej muzyki, chcę pozdrowić moich kumpli (nie będę pisać ich imion, żeby im tak oficjalnie obciachu nie robić) - oczywiście wiernych słuchaczy MK (czytaj KoRna, LB, LP, i ch... wie co jeszcze)a przede wszystkim tych wszystkich, których zdanie na temat tego shitu (czytaj MK)jest zgodne z moim.
PS. 3 Wiecie ile kasy przynoszą telenowele? ;))
PS. 4: Czy naprawdę są tacy ludzie, którzy uważają Davisa za jednego z najlepszych wokalistów na świecie? To ja się chyba przezuce na fasolki... Wierzę w to, że świat ma mi więcej do zaoferowania jeśli chodzi o wokalistów...
PS. 5: No i to na co wszyscy czekali:
WSZELKIE BLUZGI, (zaczynam tak pesymistycznie ponieważ cały art jest pesymistyczny więc mi się nie dziwcie!), POCHWAŁY (pochwały głupoty? Nieee...), ORAZ POMYSŁY NA KOLEJNE ODCINKI (liczę na hepi end)ŚLIJCIE NA ADRES: vader277@wp.pl