*** Sentenced - "The Cold White Light" ***


6 sierpnia 2002, godz. 14:31 czasu wschodniego:
Niejaki "Gość" wkracza do krakowskiego Music Corner'a przy ul. Siennej.
W 16 minut później, "Gość" wyłazi pospiesznym krokiem ze sklepu.
Uważny obserwator spostrzeże jednak, że nie jest to już ten sam "Gość".
[Zbliżenie...]
W lewej dłoni kurczowo ściska jakieś plastykowe pudełko.
Na wkładce widnieje srebrny napis: 'SENTENCED The Cold White Light'.
Dzięki właśnie temu "Gościowi" i pomocy paru koleżków z siłowni, miałem możliwość zapoznania się z tym jakże miłym albumem.

Odeszły już inspiracje death'em, ciężkie i szybkie riffy znane z 'Shadows of the Past'(muszę przyznać, że tęsknię do debiutanckich klimatów), odszedł też niegdysiejszy lider zespołu Taneli Jarva(nienowość). Myślę, że wydanie nowego "długograja" to miła okazja dla wspomnienia o tym, co w muzyce Sentenced pozostało.

Nowe "dziecko" Skazańców przynosi ciekawą, prostą(co bynajmniej nie znaczy: złą) i przyjemną muzykę, która stanowi jeszcze jeden mały kroczek w drodze ku doskonałości. 'The Cold White Light' jest w istocie rozwinięciem stylu obranego na 'Crimson'.
Ściślej sprawę ujmując, nadal jest barwnie i rockowo, chociaż parę silniejszych "kopnięć" też się znajdzie. Nie wiem, czy Sentenced ma aspiracje bycia zespołem rock'n'rollowym ale wg mnie, klimat, aranżacje i wokal na najnowszym albumie na to właśnie wskazują. Oczywiście ów rock'n'rollowy duch nie jest wszechobecny i nie jest też zapodany w swej czystej postaci.
Niemniej jednak, pachnie mi w tej muzie klimatami lat 60-tych. W sumie to fajnie bo w czasach, kiedy większość nowofalowych debilków preferuje mieszanie murzyńsko-slumsowych rytmów z metalowym brzmieniem, oryginalny Sentenced robi ukłon w stronę "starych dziejów" i omija gówno z daleka.

To co najbardziej przypadło mi do gustu w obecnym stylu Finów to gitarowe solówki(których na 'Crimson' nie uświadczy). Są frapujące, zagrane z polotem, wyraziste oraz sprawiają wrażenie zawieszonych gdzieś ponad melodiami reszty instrumentarium. Ogólnie rzecz biorąc, to po prostu miło się ich słucha. Skazańcy postarali się także o odpowiednio mocne, świeże i przestrzenne brzmienie, które na długo pozostaje w uszach.

Głos Ville'ego Laihiala na 'The Cold White Light' jest silny, ciekawy a same wokale pełnią w tej muzyce znaczącą rolę. Album jest bardzo spójny, chociaż utwory są dość zróżnicowane.

Spośród jedenastu kawałków, wg mnie wyróżnia się 'Cross my heart and hope to die'(kapitalna solówka i wokal) oraz 'Blood & Tears'. Trochę cięższe i szybsze granie to 'Neverlasting', 'Excuse Me While I Kill Myself'(niezły tytuł) oraz 'The Luxury Of A Grave'. Są też wolniejsze nutki, których mogą posłuchać nawet "dziadzie" z "domu spokojnej starości" np. 'No One There', 'Guilt And Regret'. Skazańcom rockowego impetu nie brakuje toteż myślę, że żaden fan zespołu nie będzie zawiedziony.
'The Cold White Light' to kawał może nie rewelacyjnej(tzn. powalającej na kolana), ale na pewno dobrej roboty. Finowie po raz kolejny potwierdzili o jakości swej muzyki, udowodnili, że dbają o rzemiosło i zakończyli sukcesem kolejny etap rozwoju.

Ocena: +8/10

Lista utworów:
1. 'Konevitsan Kirkonkellot'
2. 'Cross My Heart And Hope To Die'
3. 'Brief Is The Light'
4. 'Neverlasting'
5. 'Aika Multaa Muistot [Everything Is Nothing]'
6. 'Excuse Me While I Kill Myself'
7. 'Blood & Tears'
8. 'You Are The One'
9. 'Guilt And Regret'
10. 'The Luxury Of A Grave'
11. 'No One There'(słuchałżem: Deranged "|||", Aeternus "Burning The Shroud")


© ScimiTTar