*** Mercyful Fate - "9" ***
Z tą płytka łączy mnie coś szczególnego. Od niej to zacząłem moją fascynacje osobą Kinga Diamond'a i jego dwóch zespołów. Teraz odrobina wspomnień:) Pierwszy raz zobaczyłem tę intrygującą postać kiedy zespół Mercyful Fate supportował Metallice w Warszawce na Gwardii ('99). Stałem niedaleko sceny i nagle pojawil sie King z pomalowana twarzą i krzyżem z kości zamiast mikrofonu, w gustownym purpurowym kubraczku(co do koloru moge sie troche mylić). Kiedy wydał z siebie pierwsze dzwieki po prostu powalilo mnie na murawę! Zastanawiałem sie dość długo jak "tak" mozna śpiewać. Parę dni po koncercie pożyczyłem od mojego ciotecznego brata "9" MF i po protu załapałem bakcyla. Wiedziałem że czegos takiego szukałem od dawna. To było to!
Dobra dość wpomnień czas na konkrety. Jak dotąd (styczeń 2003) Mercyful Fate milczy i nic nie wydaje(dwóch z kapeli, H.Shermman i jeszcze jeden muzyk[...skleroza] załozyli jakis nu-metalowy projekt ale mam nadzieje ze to tylko plotki).
Na płytce 10 utworów, otwiera ją "Last Rites" swietny dynamiczny kawałek z refrenem potwierdzającym to co napisano kiedyś we wkładce do Melissy(pierwsza płytka). Mianowicie pod koniec lat'80 okrzyknięto zespół mianem black'owego(ze względu na teksty i image[czyt. imaż]). Dobra, dalej spokojniejszy numer mianowicie "Church of Saint Ann" nastepny na liście to "Sold my soul" znow bardziej dynamiczny. powoli zblizamy sie do killerów z tego wydawnictwa. Pierwszy to niewątpliwie "House on the hill".Świetne tempo, perkusja nie próżnuje a Diamond pieje "Let' go to the house on the hill!" i bardzo melodyny wokal pod koniec utworu. siódmy na liscie to drugi killer z tego LP. "Insane" to to się zwie i po prostu rozpie****a:) Zabójcze tempo, gitary i perkusja nie daja wytchnienia i refren " When I look in the mirror..." Następny "Kiss the demon " jest o tyle ciekawy, że przeplata się tu ballada z ostrymi i szybkimi riffami. Dalej już tylko lepiej, bo kopiemy grób przy dźwiękach "Buried Alive" a przygodę z "9" kończymy właśnie tytułowym utworem. O tyle fajny kawałek, że gitarki sa jakby nieco przesterowane no i ten refren "We are 9, we are all 9, (...)oh we're in hell..."
Ogólnie MF wyrobiło się u mnie na: +9/10 (jest super ale żadna rewolucja:)
P.S. Pamiętajcie że ludzie dziela sie tylko na dwie grupy [(bynajniej nie podzielam pogladów Raskolnikova:)] ci którzy modla sie do Diamonda i ci którzy go nienawidzą.