Metallica - "S&M"


Ojej, ale ta płyta to gówno...

Zaczyna się od całkiem fajnego interka - Ecstasy Of Gold, które mi się nawet podoba. Niestety później jest już coraz gorzej. Po "EoG" zaczyna się najlepszy utwór Metallici czyli Master of Puppets. Został on spieprzony idealnie! Takiej chały nie słyszałem w życiu! Później leci Call of Ktulu, zwalony niemalże tak dobrze jak Master. Prawde mówiąc to nie chciało mi sie przesłuchiwać wszystkich utworów na S&M. Przesłuchałem więc tylko te moje ulubione czyli: One, Master of Puppets, Call of Ktulu, The Thing That Should Not Be, Battery. Do tego grona załapała się nowa piosenka - No Leaf Clover. Wszystkie stare utwory zostały tak spieprzone, że głowa mała. A co do NLC, to ta piosenka swoim dobrym poziomem bardzo wyróżnia się z tłumu innych gównianych na tej płycie. Ale w porównaniu do jakiegokolwiek utworu z takiego np. "Master of Puppets" jest tragiczna.

Dobra,a teraz powiem co mie tak wk**wiło w tych piosenkach.
No na pewno wokal Hetfielda. Ja nie mogę uwierzyć, że to ten sam kolo co śpiewał na Masterze. Na tamtej płytce gdy James śpiewał to ciary łaziły mi po plecach. Tutaj niczego takiego nie doznałem. Wokal pogorszył się bardzo. Straszna jest też sztuczność płyty. Niby to koncertówka, a brzmi jak nagrana w studiu. Ja nie wierzę, że materiał na tej płytce został zarejestrowany z trasy koncertowej Metallici! Jest jeszcze kilka innych denerwujących rzeczy, ale wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Orkiestra! Dla mnie ten cały pomysł na nagranie płyty z orkiestrą jest poroniony. "Master" brzmi jak wejściówka do amerykańskich tasiemców pokroju "Dynastii". Z One'em jest identycznie. Miało być podniośle, a wyszło po prostu jak jakieś disco z lat sześćdziesiątych. "Call of Ctulu" to żenada i nic więcej. Właściwie to wszystkie moje ulubione piosenki starej Metallici zostały spieprzone doszczętnie. Jedynym plusem jest dla mnie Ecstasy Of Gold i No Leaf Clover, ale dla dwóch piosenek nie będziecie chyba kupowali dwupłytowego albumu za ponad 70zł, nie?



otho