Immortal - "At The Heart Of Winter"




Jest to dla mnie najlepsza płyta Immortala, gdy po raz pierwszy zobaczyłem okładkę trochę mną rzuciło,
bo nigdy wcześniej chłopaki z Norwegii nie mieli takiego arcydzieła na wstępie... Po kilku dniach dorwałem
płytę w swe brudne łapska i po paru godzinach słuchania stwierdziłem, że jest to dzieło sztuki Blackmetalowej.
Tutaj każdy dźwięk idealnie pasuje, sekcja jeszcze nigdy nie dawała takiego kopa, bas miażdży a gitary po prostu zabijają...
Panowie Abbath i Horgh wykazali się niesamowitą zdolnością kooperacji, piosenki maja mordercze
tempa i niesamowitą melodię, wszystko jest tu po prostu perfekcyjne i nie ma się do czego doczepić, może poza tym, że płyta się w końcu kończy :(
Płytę rozpoczyna świetna piosenka Withstand The Fall Of Time, ma świetny wstęp, jeszcze lepsze rozwinięcie, i super końcówkę...
Kolejnym hitem jest Solarfall, tutaj Abbath wypruwa z siebie flaki, żeby pokazać co znaczy prawdziwy growling, oczywiście udaje mu się to perfekcyjnie...
Następnie Tragedies Blows At Horizon tutaj wszystko jest ciekawe, szczególnie te wszechobecne solóweczko-wstawki Abbatha
Po tej jatce przychodzi czas na istny hymn blackmetalowej braci- Where Dark And Light Don't Differ, jest to zdecydowanie najlepsza piosenka na płycie, ultramelodyjna, ultraszybka, ultrafajna, na takie piosenki po prostu nie ma słów, po prostu szczęka opada, że takie coś wymyślili ludzie...
At The Heart Of Winter, tytułowa piosenka, z powolnym i wręcz symfonicznym wstępem, który po ok. 6 minutach zamienia się w coś o WIELE szybszego. Od tej piosenki czuć niesamowitą brutalność i aż się robi zimno podczas słuchania...
I ostatnia piosenka Years Of Silent Sorrow, niestety, zapowiadająca koniec płyty. Równie czadowa co jej poprzedniczka, silna, krwawa, aż się chce zabijać podczas słuchania...
Płyta jest także niesamowicie wydana- we wkładce znajdują się texty do piosenek wraz ze zdjęciami geniuszy za nie odpowiedzialnych. Pozy chłopaków są fajne, chociaż czasami brzuszek Horgha robi dziwne wrażenie, ale może i właśnie o to im chodziło...
Podsumowując jest to jedna z najlepszych płyt Blackowych w historii, warta każdej złotówki... Każdy szanujący
siebie fan muzyki bogów pewnie już ją ma w kolekcji, a jak nie ma to powinien natychmiast naprawić swój błąd i gnać do sklepu

Moja ocena- 10/10
Athyad