...dla mnie? Dla mnie muzyka to coś niezastąpionego. Jest czymś bez czego
nie wyobrażam sobie dnia. Wypełnia prawie każdą chwilę mojej
egzystencji. Jeśli nawet w pobliżu nie ma żadnego przedmiotu emitującego
muzykę ona jest ze mną. Jest różna. Momentami usypia swoimi leniwymi dźwiękami
po to aby za parę chwil zmiażdżyć każdą komórkę moich receptorów słuchowych,
czasami budzi gniew aby innym razem wydobyć ze mnie całkiem odmienne
uczucia, ale zawsze jest piękna i niezastąpiona. Towarzyszy mi od początku
mojego żywota. Jest ze mną w chwilach radości, triumfu, szczęścia. Nie
opuszcza mnie też gdy życie obróci się ode mnie plecami. Jest moim
najlepszym przyjacielem. Nigdy mnie nie zdradziła i ja jej też nigdy nie
zawiodę. Dzięki niej życie jest ciekawsze, pełniejsze... lepsze. Pozwala
spoglądać na różne sprawy z innej perspektywy niż dotychczas, dostrzegać
rzeczy, których wcześniej nie byłem w stanie zobaczyć. Jest narkotykiem
dla mojej duszy. Przez nią już nigdy nie będę kimś kim byłem kiedyś.
Zmieniła mnie. Zmieniła wielu podobnych mi. Mógłbym powiedzieć, że
znalazłem moją muzykę, ale nie będzie to prawdą. Prawdą jest, że
muzyka znalazła mnie. Wybawiła mnie od pustki, nicości i niebytu, który
ogarnia sporo ludzi na tym naszym 'pięknym' ziemskim padole. Przyznaję, że
niegdyś błądziłem, ale teraz słucham muzyki jaką chcę usłyszeć, a
nie jaką inni chcą lub oczekują, że będę słuchał. Nikt i nic nie
jest w stanie tego zmienić.
Czym jest moja muzyka dla tych, którzy nie mają o niej
pojęcia? I kim ja jestem dla takich ludzi? Dla nich moja muzyka jest esencją
czystego zła. W ich mentalności moja muzyka jest winna całego zła
dokonywanego przez młodych ludzi. Wypacza psychikę, zasłania oczy,
pozbawia uszy słuchu na słowa prawdy. Ale nie mam pojęcia czym ta prawda
miała by być. Czy prawda to słowa plastykowych gwiazdek, które tylko
wykonują "pieśni" przygotowane, aby zbić kasę i zawrócić w głowach
nastolatkom? Czy prawdę głoszą media, które zrobią sensację z dziecka
jedzącego lizaka? Może prawdą jest to, że jednej jedynej prawdy nie ma?
Prawda jest taka, że prawda jest tam gdzie sobie zażyczmy żeby była.
Kolejny paradoks, sprzeczność, a może kłamstwo? Coś w tym musi być,
ale widzę, że za bardzo od muzyki się oddaliłem. Z resztą co mnie
obchodzi jak inni postrzegają moją muzykę? Nikogo nie zmuszam aby jej słuchał
i nikogo nie zabiję, że jej nie słucha. Jestem pewny, że wielu
przeciwników mojej muzyki postąpiło by ze mną odwrotnie niż opisałem
to w poprzednim zdaniu. Czy aż tak nienawidzicie ludzi nie przystających
do waszych upodobań? Tu już nikt nie mówi o nietolerancji wobec
odmiennych subkultur, to jest nietolerancja wobec drugiego człowieka.
Jedyny wniosek jaki mi się teraz nasuwa to to, że ta cała nasza wspaniała
ludzkość jest tylko jedną wielką kpiną. Wszyscy ludzie zostali
"zaprogramowani" aby niszczyć wszystko co nie jest podobne do
jakiegoś wzorca zakopanego gdzieś głęboko w podświadomości. Ten cały
świat zdaje się być kiepską komedią.
Kończę już, bo zacznę jeszcze pisać o pokemonach.
Mactare
PS1. jak zwykle jest inaczej niż to sobie zaplanowałem
PS2. słuchałem mojej muzyki
PS3. ciekawe czy końcowe sentencje są wyrazem tylko moich odczuć i
zwiastują chorobę psychiczną, czy są może osoby, które myślą
podobnie jak ja (i udowodnią, że jeszcze nie oszalałem)