*** 667 Plenum Klubu Wzorowego Metalowca ***
Tak sobie siedzę w domciu (święta i w ogóle), w przerwie pomiędzy urodzinkami a sylwestrem i korzystając z tego że na razie nie chce mi się uczyć do maturki postanowiłem skrobnąć arcik na temat ogólny.
Podczas zasysania archiwalnych Kącików Muzycznych (isdn rulez:) nagle ni z tego ni z owego naszła mnie wena twórcza(no powiedzmy, że chęć pisania).
Już raz skrobnąłem artykulik polemiczny(Metalowiec versus Stasio). Wtedy się specjalnie nie popisałem , teraz może będzie lepiej.
Otwieram I plenum spółdzielni Zenu...ekhhhm KWM oczywiście!:)
Zacznę od przemyśleń na temat bycia metalem(wiem, wiem było ale może cos nowego dodam:).
punkt pierwszy plenum KWM:
Wszyscy nagle popadli w tendencje "słucham metalu ale nie ubieram się na czarno". Nigdzie nie jest powiedziane że trza się tak nosić a nie inaczej. Nikt was za to nie wykluczy z Klubu Wzorowego Metalowca (KWM)* (TM), ale jakoś wyglądać trzeba. Na koncert nie wypada przyjść w pomarańczowych spodenkach i różowej koszulce. A na co dzień? Hulaj Tomku w swoim domku, ubierasz się kolorowo-spoko, ubierasz się w ciemność - jeszcze lepiej. chodzisz na waleta - mi to nie przeszkadza:). Osobiście poruszam się po tym marnym świecie w czarnych ciuszkach i jest mi z tym dobrze. Może się już przyzwyczaiłem, może w stagnacje popadłem ale jakoś nieswojo się czuje bez ukochanej i spranej prawie do białości bluzy Kinga Diamonda:)
Punkt drugi plenum:
Włosy( te na głowie mam na myśli). Moja koleżanka Lina(pozdrawiam!) stwierdziła że chłopak wystarczy że ma długie pióra i już nie musi latać 24h/dobe na czarno bo wiadomo ze jest pozytywny:). Cos w tym jest. Wole podejść i spytać np. o godzinę człowieka z kucykiem(ubranego np. na pomarańczowo) niż jakiegoś młodzieńca w odzieży sportowej ze świecącą czaszką. Teraz pewno się narażę ludziom ale mimo wszystko długie włosy pokazują przynależność do pewnej alternatywy. Nie mówią oczywiście nic o charakterze czy innych aspektach psychologicznych jeno o tym że nie jest się pospolitym szaraczkiem. Wiem z własnego doświadczenia że często zapuszczenie kudełków jest problematyczne i z reguły nie akceptowane (rodzice, najbliższe otoczenie) wiec tym bardziej żywię jakiś podziw dla ludzików którzy się na to zdecydowali.
przerwa w Plenum.....
<< UWAGA: test długich piór >>
Pozytywne aspekty: jest czym pomachać na koncercie, kobiety to z reguły lubią:), oszczędzamy na fryzjerze(strasznie zdzierają) no i jak już wspomniałem nie wygląda się jak 80 % społeczeństwa,
Minusy: długo trzeba czekać na pozytywne efekty(średnio ok.1,5 roku),trza często myć(nawet codziennie), dochodzi koszt odżywek itp. bajerów, mogą pojawić się problemu z najbliższym otoczeniem, rozdwajające się końcówki(horror z terrorem i masakra).
<< koniec testu >><< wynik : Nosić i nie gadać:) >>
Wszystkim którzy chcą a nie mogą dedykuje utwór Elektrycznych gitar "Włosy" (bodajże).
Plenum wznawia obrady:
Kolejna rzecz to wypowiedz niejakiego Claymana. O kurcze nie wiedziałem czy się śmiać czy płakać. Zgadzam się z HEXem niegłupie wnioski ale te uogólnienia...
Dobra a więc od końc...ekhmm początku.
Punkt trzeci plenum KWM:
cytat: ""A wiec po pierwsze "metalowcy" nie mają żadnej organizacji (jak dresiarze pobiją "metalowca" to następny przechodzący metalowiec na 99% nawet nie spyta się czy ten nie potrzebuje pomocy tylko przejdzie obojętnie albo jeszcze na niego napluje "bo frajer")"".
No cóż może miejsce gdzie mieszkasz doprowadziło cię do takich wniosków ale powinieneś to zaznaczyć, a nie uogólniać. Wiem, że społeczeństwo jest z reguły obojętne mimo, że wszyscy jak by nie patrzeć jesteśmy ludźmi i jakaś minimalna solidarność by się przydała. Sam mieszkam w stolicy(oho znów podpadłem, bo się pewnie mądrze i w ogóle:) i jak by co to mogę liczyć na pomoc czarnych braci, wiem bo już tak bywało, ale szkoda gadać w każdym bądź razie prędzej jakiś metal mi pomoże niż przykładny obywatel. Okej cos mi się przypomniało: stoimy z kumplem na przystanku(wredni z nas metale, ja w skórzanym płaszczu, kumpel w ramonie, długie piórka, aż strach się nas bać:). Podjeżdża autobus, matka z dzieckiem i wózkiem chce wysiąść i co? Rozejrzeliśmy się, paru biznesmenów głupio się gapi, jakieś drechy siedzą i się śmieją, ogólna znieczulica i tomiwisizm(TM, mój kochany pan fizyk!). I co zrobili wredni i źli metale? Pomogli. Straszne i potworne prawda?.
Dobra dalej pan Clayman gani nas za brak indywidualności itp. że wszystkie panny tak samo wyglądają i w ogóle tragedia na całej linii motoryzacyjnej:) Panie Clayman jeśli patrzysz jedynie na powierzchowność kobiety to wiedz ze tracisz wiele. Nawet jeśli wyglądają tak samo to zapewniam cię że każda jest na swój sposób indywidualnością. Rzekłem!:).
Któryś tam punkt plenum KWM: Metale w upale:-)
""no po prostu śmiech bierze jak patrzy na "twardzieli" gotujących się w swoich ramoneskach i w glanach których małe zwierzątka mogłyby z powodzeniem używać jako basen. Dla mnie styl ubierania się jest rzeczą całkowicie podrzędną.""
Skoro jest podrzędna to czemu śmiać ci się chce? Wyczuwam jakąś niechęć czy coś w tym stylu. Nie wiem czemu, skoro chcą tak chodzić to niech to robią. Przecież nikomu krzywdy tym nie wyrządzają jedynie cieplej się na sercu robi:) Sam często chodzę w czerni w największe upały by za chwile wskoczyć w kolorkowe ubranka. Ja o tym decyduje i nie obchodzi mnie co myślą inni. Żyj i daj żyć innym, ta maksyma ciśnie się na usta.
Aspekt nr 666 Plenum KWM: Blackowcy.
Tu akurat zgadzam się częściowo z panem Claymanem. Blackowcy to osobne zjawisko jeśli się mogę tak wyrazić. Część z nich można śmiało określić jako nazi-metali(tak, tak drogie dzieci, tacy też są). Łatwo ich poznać po naszywkach(krzyż celtycki itp. atrybuty) oraz flekach(taka kurtka z pomarańczowa podszewką:). Ci których poznałem wyznawali poglądy zbliżone do skinheadowskich(szeroko pojęty nacjonalizm, rasizm, ksenofobia itp.). Generalnie z tego co sam zaobserwałem nie są jakoś specjalnie negatywnie nastawieni do innych metali. Z góry przepraszam wszystkich blackowców którzy nie są nazi a poczuli się urażeni. Pan Clayman trochę dramatyzuje z tymi pobiciami i kradzieżami biletów. Owszem zdarzają się ale bardzo sporadycznie. Z tego co mi wiadomo nie robią tego blackowcy jeno Stara Gwardia**. Część z nich to, jak trafnie określił mój najlepszy kumpel, to tacy drechole z długimi włosami. Oczywiście nie można generalizować i popadać w jakieś paranoje. Niektórzy są naprawdę świetnymi ludźmi inni niestety nie. A co do tych rzekomych dialogów, to chyba zadziałała nieco zbyt wybujała wyobraźnia autora.
jakiśtamzkolei punkcik plenum KWM: Manifestowanie bycia metalem.
Nie wiem czemu Pan Clayman też to krytykuje.(Znów za brak indywidualności?) Skoro kocham Diamonda to czemu mam sobie nie kupić jego koszulki? Skoro to zbrodnia to już wisieć powinienem parę razy:). Czasem takie ubranko może pomocne w nawiązaniu kontaktów międzyludzkich co w dzisiejszych czasach przychodzi jak widać z trudem(vide czaty różnorakie itp.). Z autopsji: Jechałem pociągiem i dzięki koszulce Mercyful Fate która nawlokłem na grzbiet poznałem fajnego kolesia i jego pannę. Też lubili Kim'a").
niechcemisięliczyćktóry punkcior Plenum KWM: koncerty itp. sprawy bliżej lub mniej związane z tym sprawy
Na dobry początek cytacik: ""Zaprawka przed koncertem w postaci taniego wina, wejście i jaranie gandji w kiblu, trzepanie głowami w rytm muzyki metalowej często niskiej próby, bezkrytycznie przez nich przyjmowanej, bez żadnego zrozumienia, bez znajomości angielskiego. Kreuje to nowe pokolenie, już nie disco... tylko metalo-mułów... przykro mi to mówić ale tak niestety jest..."" Pan Krokodyl krytykuje picie przed koncertami. Okej niektórzy lubią mieć 'humorek' więc kupują alpagi- dobry i tani napój:) Skoro kapela jest cienka jak barszczyk instant to czemu nie poprawić brzmienia winkiem:) Zawsze to chyba lepiej niż stać i narzekać. Poza tym przy winie mozna sie zintegrować z ludzmi dopiero co poznanymi:).
Z tego co zrozumiałem u Pana Krokodyla w lokalnym klubie słabe kapelki grają. Radziłbym się nie załamywać tylko myśleć pozytywnie. Przynajmniej 'coś' gra:) A może za jakiś czas się wyrobią i riffy nie będą takie mierne i toporne? Zgadzam się równocześnie, że rośnie nam nowe pokolenie mułów ale w takim razie coś trza z tym począć, uświadamiać czy jak. Ogólnie powrócę znów do wątku "nie czucia bluesa". Nie wiem, może już stary jestem i nie wiem co się dzieje wśród 14-15 latków ale jak tak popatrzę to czasem aż żal mi się ich robi. Kiedy jeszcze byłem piękny i młody (jakieś 4 latka temu) to był naprawdę klimacik. Spotykało się z reguły 20-30 osób z lokalnych osiedli a czasem nawet ludzie z daleka specjalnie przyjeżdżali. Siadało się na trzech czy czterech ławeczkach, zawsze usłyszeć można było kilka gitarek, ktoś śpiewał, czasem jakieś radyjko było, do nocy prowadziło się ożywione dyskusje, grało w karty, piło piwka za 1,40 i alpażurki ale nie tak na chama, tylko dla towarzystwa:)To był nasz swoisty axis mundi. Drugą taka miła miejscówka były Forty(ehh te ogniska). To było życie! A teraz?? Wszystko co piękne szybko się kończy, młodzi już się tam nie pojawiają a jeśli nawet to chleją na umór(paranoja) a stara ekipa albo się uczy albo pracuje:(
A propos wypowiedzi Pani Villemo o koncertach. Faktycznie czasem młode zespoły kreują się na wielkie gwiazdy a czasem potrafią dać lepszy show niż starzy wyjadacze. Ja mam bardzo pozytywne odczucia po większości koncercików na których byłem. Jest naprawdę dużo fajnych młodych kapeli które potrafią stworzyć cos nietuzinkowego vide Black Horseman, Hekatomba, Motorbreath, . Można się przy takich pozytywnych dźwiękach wyszaleć, przeżyć jakieś uniesienie słysząc naprawdę niesamowity riff i po prostu pomachać piórami z kumplami. Dla takich chwil się żyje!
Na tym zakończę na razie obrady. Jak cos mi się przypomni, czy coś to zostana one oficjalnie wznowine.
Keep rockin', be grim and necro i pijcie mleko albo jabole(co wolicie:)
Pisząc "TO" coś słuchałem: Immortal, Abbadon Incarnus, King Diamond, Sarcofago, Unleashed, Danzig, Death, Mayhem(tylko stare!), Hanoi Rocks, Rob Zombie, Darkthrone, Mercyful Fate, Kata, Turbo i Lombard "Diamentowa kula" :)
* KWM czyli KLUB WZOROWEGO METALOWCA, nabór nowych członkow na wiosne(jak do wojska:)
** Stara Gwardia - termin ten odnieść można do ludzi którzy słuchaja metalu juz baaardzo długo, śrdnio maja po 25 lat, włosy do pasa, słuchaja starego dobrego heavy i sa w większości bardzo pozytywni(niestety z niechlubnymi wyjątkami o których wspomniałem)