WSTĘPNIAK

                       A kiedy zasiadł redaktor przed klawiaturą,
                       w godziny krótkie przed upływem terminu dwie
                       i musiał się zwyczajową zająć chałturą,
                       czyli wstępniakiem (nawet małe dziecko to wie),
                       pomyślał, że gdy Mickiewiczowi udało
                       się trzynastozgłoskowcem upstrzyć dwanaście ksiąg,
                        to by przecie absolutnie nie wypadało,
                        aby spod jego tłustych, brudnych, włochatych rąk
                        nie wyszło z rymami wersów choć kilkanaście,
                        z których każdy miałby sylab niezmienną ilość,
                        a wynoszącą wspomniane wcześniej trzynaście.
                        "O czym by tu napisać?" - zamyślił się ten gość,
                        a że nie był do wysiłku przyzwyczajony
                        intelektualnego, dziesięć minut trwało,
                        nim wreszcie wykoncypował, że i pokłony,
                        i podzięki się należą, a i niemało
                        gratulacji złożyć musi wszystkim tym, którzy
                        do kącika książkowego chętnie pisali
                        i piszą, za ich wkład i za to, że nie nuży
                        im się to. "To wam się, drodzy, naprawdę chwali!"
                        Śpiący zrobił się redaktor, chciał już kram cały
                        ten wysłać, lecz zapragnął jeszcze tę prośbę mieć,
                        aby wszystkim - czy to chłop, dziewka, duży, mały -
                        ankietę o Książkach wysłać zachciało się chcieć.
                       

Phnom Penh
amksiazki@go2.pl .