John Grisham - "Testament"


Przyznam się wam, że jestem umiarkowanym entuzjastą twórczości Johna Grishama. Jego, niewątpliwie dobre, książki odrzucają mnie czasami dużą ilością faktów prawniczych, które uniemożliwiają mi szybkie i wygodne czytanie. Nie mogę jednak powiedzieć, iż pisze książki nieciekawe. Wręcz przeciwnie. Nawet dla mnie niektóre z jego książek są bardzo interesujące. Jedną z nich jest "Testament", o którym chciałbym wam napisać.

Troy Phelan to bogacz, który w swoim życiu często dążył do celu po trupach. Dziś jest starcem, który chce w ostatnim dniu swojego życia nieźle zamieszać. Na oczach swoich dzieci podpisuje testament, o którym wszyscy myślą, iż oddaje cały swój majątek swoim krewnym. Gdy cała ceremonia dobiega końca, na oczach trzech osób niszczy ten testament i podpisuje nowy, w którym przepisuje cały swój majątek nieznanej osobie, a następnie rzuca się z wysokości 100 metrów. Treść testamentu nie zostaje przez dłuższy czas ujawniona, a w tym czasie całą rodzina wydaje pieniądze, które spodziewa się otrzymać. W nowym testamencie zamieszczona została jednak klauzula, mówiąca, iż z długów jego rodziny zostaną spłacone tylko te, które zostały zaciągnięte do dnia śmierci bogacza. Do czasu ujawnienia treści testamentu rodziny wydają olbrzymie ilości pieniędzy, więc treść testamentu, jak domyślacie się, niezbyt ich cieszy. Innym z głównych wątków książki jest poszukiwanie jedynej osoby, która odziedziczyła majątek. Okazuje się, że jest nią nieślubna córka Phelan, obecnie będąca misjonarką w puszczy amazońskiej. Zadanie dotarcie do niej otrzymuje Nat O`Riley - znakomity adwokat, który jednak ma problemy z nałogami i odbył kilkakrotnie kurację odwykowe. Większość książki mówi o poszukiwaniach misjonarki i wewnętrznej przemianie Nata.

Powieść opisuje ciekawą sytuację, w której bogaty człowiek chce się zemścić zza grobu na swoich najbliższych. Jednocześnie na takim ponurym tle pokazana jest wewnętrzna przemiana człowieka. Z nałogowca, który nie potrafi myśleć, o czym innym niż alkohol, Nat staje się coraz bardziej człowiekiem normalnym.

Ogólnie książka jest ciekawa. Szczególnie ciekawie czytało mi się fragmenty mówiące "zemście na żyjących". Sama myśl o tym iż ci zepsuci ludzie tak łatwo wydają pieniądze, których nie dostaną budziła we mnie jakąś perwersyjną radość :).Książkę można polecić szerokiemu gronu odbiorców, ponieważ nie skupia się ona na elementach prawniczych, opisując w sposób przystępny te elementy, skupiając się na podróżach i poszukiwaniu samego siebie.

PMG
pmgpmg@wp.pl