|
GRAHAM MASTERTON: "ROOK" |
|
"Rook" to część pierwsza nowej (a właściwie starej, bo książka ma już "jakiś czas") serii. Jak zwykle wpadła mi w ręce przypadkowo w bibliotece szkolnej (pierwotnie miałem wypożyczyć Dicka), dzięki uprzejmości Pani Bibliotekarce, która to wyciągnęła z regału "Rooka". Czy ręka Pani Bibliotekarki okazała się szczęśliwa? Jim Rook - trzydziestokilkuletni nauczyciel drugiej klasy specjalnej - to człowiek jak każdy inny: ma mieszkanko, żyje samotnie (ma tylko kotkę), jeździ starym samochodem. Jego życie jest niezwykle nudne. W dodatku jego praca też nie nadaje mu tempa - nauczanie trudnej młodzieży wymaga skupienia, spokoju i cierpliwości. Jednak pewnego dnia, w jednej z ubikacji szkolnych, dochodzi do bójki między dwoma uczniami Jima. Kilka dni później Jim widzi tajemniczego mężczyznę wychodzącego z kotłowni. Idzie tam i znajduje zmasakrowane ciało chłopca, który uczestniczył we wspomnianej bitce. Oskarżenie pada na jego rywala (notabene wcześniejszego przyjaciela) - Tee Jay Jones'a. Jim jednak wierzy w niewinność chłopaka. Jak się później okazuje, Tee Jay od jakiegoś już czasu zaczął się dziwnie zachowywać: rysował podejrzane rysunki, miał na plecach tajemnicze znaki. Zaczął się także zadawać ze swoim wujkiem, który - według matki Tee Jay'a - jest wariatem. Wujek Umber Jones, bo tak się nazywa, zaszczepił Tee Jay'owi wiarę w voodoo i właśnie stąd "stygmaty" na plecach młodziana. Mężczyzna, którego Jim widział kiedy wychodził z kotłowni, pojawia się znów. Wyjawia Jimowi sekret: tylko on go widzi. Z początku Jim w to wątpi, jednak późniejsze wydarzenia utwierdzają go w przekonaniu, że to naprawdę duch. W dodatku owy duch okazuje się także być... wujkiem Umberem Jones'em!! Ten prosi Jima aby został jego przyjacielem. Jeśli odmówi, stanie się "coś złego"... No, fabułę opisałem - mam nadzieję - dosyć przejrzyście, bowiem ta w książce jest zamotana jak żadna inna. Niemniej jednak jest znakomita: voodoo, duchy (w voodoo słowo to zostaje zastąpione zwrotem Dym. Tak też jest i w książce), trupy, krew i inne chore jazdy które zostałe wrzucone do książki niesamowicie podbijają klimat. Gdy czytamy, jak Jim uwięziony jest w trumnie, dosłownie zaczynamy dygotać na samą myśl o takim miejscu: dwa metry pod ziemią, mała trumna w której końcem nosa dotykamy wieka. Brrr! Aż ciary przechodzą, naprawdę. Nic więcej nie będę pisał. Książka jest znakomicie napisana, ocieka wystrzelonym w kosmos klimatem mroku, magii i innych tego typu rzeczy. Jest wszystko to, do czego nas przyzwyczaił Masterton, a teraz zadbał nawet o więcej (nowe smaczki o których nie dowiesz się nie czytając książki). Polecam, polecam i jeszcze raz polecam! Szorować do biblioteki po to dzieło, ale już!! Devil, Łódź |
|