PRZEGLAD KILKU KSIAZEK
Guy Gavriel Kay - FIONAVARSKI GOBELIN





Dziś umożliwię Ci zapoznanie się z moją opinią o trzech zaledwie książkach, ale są to tytuły, które razem tworzą spójną i nierozerwalną całość, a dla mojej osoby znaczą bardzo wiele.
Mam zamiar przedstawić wspaniały, podniosły i napisany z wielkim rozmachem cykl autorstwa kanadyjskiego pisarza - Guya Gavriela Kaya - którego to jako jedynego, według mnie, można określić mianem prawdziwego spadkobiercy Tolkiena. Jego Fionavarski Gobelin jako jedyny z wszystkich "potolkienowskich" powieści fantasy przemycił w sobie najlepsze wartości zawarte we Władcy Pierścieni i wplótł w niego - jak Tkacz przy Krośnie - piękną, chwytającą za serce i niebanalną historię, przedstawioną w trzech odsłonach:

  • Letnim Drzewie zwiastującym nadejście wiatru zmian i zagrożenie wszystkich światów,
  • Wędrującym Ogniu opowiadającym o wielkich poświęceniach i trudnych wyborach,
  • oraz w Najmroczniejszej Drodze o największym zwycięstwie Jasności nad Ciemnością.

    Ciebie też zapraszam na tę drogę i liczę, że się na niej nie zagubisz. Życzę powodzenia!

    Prolog



    Guy Gavriel Kay "Księga I FIONAVARSKIEGO GOBELINU: Letnie Drzewo"


    Wszystko zaczyna się na uniwersytecie Toronto, gdzie właśnie odbywa się Druga Międzynarodowa Konferencja Celtycka, której główną atrakcją jest wykład wygłaszany przez genialnego naukowca, będącego zarazem odludkiem, Lorenzo Marcusa. Stąd też zainteresowanie tą uroczystością jest ogromne.
    Na szczęście czwórka przyjaciół, Kevin Laine, Paul Schafer, Kimberly Ford oraz Jennifer Lowell, już wcześniej wykupiła bilety na wejście do środka. Zrobił to również Dave Martyniuk, którego brat ma po wykładzie brać udział w dyskusji panelowej. Na nieszczęście dla niego mierzy on około dwóch metrów wzrostu i zostaje zauważony przez Kevina Laine'a, za którym za bardzo nie przepada. Sytuacja zmusza go jednak do udania się na wykład z wyżej wymienioną czwórką przyjaciół.
    Tymczasem Mattowi Sörenowi, podającemu się za asystenta Lorenza Marcusa, udaje się wypatrzeć wśród tłumu pewną kobietę o czym bezzwłocznie informuje swojego przyjaciela. Tą kobietą okazuje się być Kim Ford, która - jak można się dowiedzieć z ich rozmowy - została wyśniona przez Ysanne. Towarzyszącą jej grupkę też uznają za tych, których mają ze sobą zabrać. Spotykają się z nimi po wykładzie i proszą o pomoc. Bardzo niecodzienną zresztą...

    Do przeczytania tej książki po raz pierwszy zachęcił mnie napis na okładce, mówiący o tym, że jest to bestseller porównywany do książek Tolkiena. Potem okazało się, że to pierwsza z trzech ksiąg "Fionavarskiego Gobelinu" - jednego z najwspanialszych cyklów fantasy, które kiedykolwiek zostały wydrukowane. "Letnie Drzewo" tak zawładnęło moim umysłem, że w chwilę po jego przeczytaniu musiałem sięgnąć po kolejny tom. Od jakiegoś czasu jestem też w posiadaniu tychże dwóch ksiąg "Fionavarskiego Gobelinu" na własność (żeby je zdobyć dwa razy w ciągu jednego dnia pojechałem do położonego w sąsiednim mieście EMPiKu). KLASA!



    Guy Gavriel Kay - Letnie Drzewo
    Ocena: Bardzo dobra z +



    Guy Gavriel Kay "Księga II FIONAVARSKIEGO GOBELINU: Wędrujący Ogień"


    Minęło sporo czasu od chwili, kiedy piątka naszych bohaterów powróciła do swojego świata. Starają się żyć tak, jak czynili to do tej pory, jednakże nie jest to takie łatwe. Wspomnienia o Fionavarze oraz świadomość tego, co może się wydarzyć, jeśli wojna zostanie przegrana, nie pozwala im na spokój. Najgorzej jest z Jennifer, która po tym co przeżyła w pierwszym ze wszystkich światów prawie kompletnie się wyalienowała. Nie wychodzi w ogóle z domu i od pewnego czasu spotyka się już tylko z Kim. Od czasu kiedy pokłóciła się z resztą przyjaciół o pewną niezwykle istotną sprawę.
    Dziś jednak jest szansa, że coś się zmieni, ponieważ odwiedza ją Paul. Po raz pierwszy od tamtego pamiętnego wieczoru. Normalnie nie wpuściłaby go, jednakże tym razem przyszedł sam. Tylko dlatego otworzyła drzwi. Po wejściu zaproponował, że opowie jej historię. Na znak aprobaty tak też czyni. Potem proponuje jej wyjście do muzeum, gdzie wystawiane są oryginalne, japońskie drzeworyty. Czując, że Paul wysunął dla niej pierwszy - choć bardzo kruchy - pomost, po którym mogła by wrócić do rzeczywistości, zgadza się. Po raz pierwszy od chwili powrotu z Fionavaru wychodzi na zewnątrz.

    Druga księga "Fionavarskiego Gobelinu" nie rozczarowała mnie. Jest nawet lepsza od pierwszej z powodu kilku zawartych w niej wydarzeń, nie chcę ich jednak zdradzać w tym miejscu. Trzeba przyznać, że jest kolejnym dowodem niebywałego geniuszu Guya Gavriela Kaya, który potrafi pisać tak przekonywująco i wciągająco, że aż serce się kraja, kiedy dowiaduję się o niepowodzeniach bohaterów i niezmiernie się raduje, kiedy wszystko układa się po ich myśli. Dary Bogini są jednak obosieczne.



    Guy Gavriel Kay - Wędrujący Ogień
    Ocena: Super



    Guy Gavriel Kay "Księga III FIONAVARSKIEGO GOBELINU: Najmroczniejsza Droga"


    Kim, jak na miejsce i sytuację, w której się znajduje, myśli o (na pierwszy rzut oka) dziwnych rzeczach, nie mających nic wspólnego z bólem w boku, wynikłym po silnym kopniaku. Jednakże wiąże się ona z silną w tej chwili chęcią przetrwania i wybrnięcia z kłopotów z jak najmniejszymi szkodami. Nie wspomnę o tym, że zamartwia się o źle wyglądającego Brocka - krasnoluda, który postanowił dzielić trudy jej podróży, do miejsca tak owianego legendami, że na samo jego nazwę większość ludzi czyni znak odpędzający zło.
    Jej rozmyślania przerywają słowa tego, który zadał jej cios, dotyczące dalrei. Zauważa, że na wypowiedziane przezeń zdanie z kręgu zebranych występuje i odzywa się mężczyzna wyróżniający się z reszty, albowiem jako jedyny nie ma na swej twarzy tatuaży. Po chwili dochodzi pomiędzy nimi do sprzeczki, która najprawdopodobniej zadecyduje o losie dwojga przyjaciół leżących wciąż na ziemi. Daje zarazem nadzieję na przeżycie i zakończenie dotychczasowej misji.

    Ta powieść to najlepsze z możliwych zakończeń dla całego cyklu. Co prawda ugodziła mnie bardzo śmierć jednej z osób, ale tego najwyraźniej zapragnął Tkacz przy Krośnie, ponieważ wzamian za to poświęcenie zakończyła się jedna z największych udręk we wszystkich światach. Popłakałem się przy tym dwukrotnie i jestem za to panu Kayowi wdzięczny, bo któż inny - jak nie On - pracował najwytrwalej nad wzorem Gobelinu?



    Guy Gavriel Kay - Najmroczniejsza Droga
    Ocena: Bardzo dobra




    Epilog

    Cóż mógłbym jeszcze dodać do powyższych słów? Zapewne wiele, ale conajmniej bezcelowe jest powtarzanie tych samych zdań w trochę zmnienionej formie i być może za pomocą tyle samo znaczących synonimów. Poza tym niezwykle trudne jest zadanie opisania tak wspaniałego dzieła. Same superlatywy często robią się nużące.
    Zamiast tego postanowiłem, że przedstawię Fionavarski Gobelin w zgoła odmienny sposób.

    Od czasów kiedy J.R.R. Tolkien napisał "Władcę Pierścieni" wielu pisarzy starało się powielić w swoich powieściach te wartości, które zadecydowały w głównej mierze o sukcesie powyższego tytułu. Równocześnie rozentuzjastowani czytelnicy zaczęli różnym nowopowstałym powieściom dopisywać miana 'jedynego i prawowitego spadkobiercy talentu Tolkiena' (mniej więcej, ma się rozumieć).
    W ten sposób rynek został zalany falami najprzeróżniejszych powieści gatunku nazywanego odtąd Fantasy - zarówno tymi lepszymi, jak i gorszymi (po drodze trafiały się również te bardziej średnie, które trafiały do dużego grona, ale nie do wszystkich). Interes zaczął się poważnie rozkręcać i po drodze zaprzestano w sumie kopiowania geniuszu Tolkiena. W ten sposób wykształciły się inne odmiany Fantasy, znacznie odbiegające od wyglądu "Władcy Pierścieni". Jednym z nich - choć w tym przypadku w głównej mierze dla Polaków - była "Saga o wiedźminie", która wkrótce została okrzyknięta 'następcą "Władcy Pierścienia"'.
    Owszem, trzeba przyznać, że popularny "Wiedźmin" jest cyklem nietuzinkowym i bardzo wciągającym, jednakże ciężko nazwać go 'następcą' rozumując w kategoriach 'to co najlepsze u Tolkiena' - czyli takich, jak na początku kształtowania się Fantasy. Zaszło w tym miejscu zbyt duże odbiegnięcie od 'pierwotnego' rozumowania, co (według mnie) jest błędem.
    Błędem jest też przemknięcie gdzieś bokiem, niezauważenie, w gąszczu ciągle pojawiających się powieści, "Fionavarskiego Gobelinu", ponieważ to on sięga najbliżej korzeni "Władcy Pierścieni", co w mojej opinii od razu kwalifikuje go jako 'jedynego i prawowitego spadkobiercę talentu Tolkiena'. Dowód? Proszę bardzo: Guy Gavriel Kay współpracował z Christopherem Tolkienem, synem Johna, nad tworzeniem "Silmarillionu" i na pewno nie była to pomoc w doborze okładki, ani wielkości czcionki. Za poparcie mych słów posłuży ostatni akapit Przedmowy z tejże książki pióra syna Tolkiena:

    "W najeżonej trudnościami i wątpliwościami pracy nad przygotowaniem tekstu tej książki cennej pomocu udzielał mi w latach 1974-1975 Guy Kay."

    (J.R.R. Tolkien "Silmarillion" © by Spółdzielnia Wydawnicza "Czytelnik", Warszawa, 1985)


    Jak nie trudno wywnioskować, Kay musiał pomagać Christopherowi w zebraniu i zredagowaniu treści "Silmarillionu", co jednoznacznie wiązało się z zagłębieniem się w świat Śródziemia, jego historię i bohaterów, w stopniu większym niźli zwykły czytelnik (taka jest przynajmniej moja opinia). Jednocześnie z pracą Kay wyniósł z tworzenia w/w tytułu natchnienie do stworzenia czegoś wielkiego, które kształtowało się w jego głowie przez blisko dziesięć lat i znalazło upust w stworzonym w połowie lat osiemdziesiątych "Fionavarskim Gobelinie". Nie można było bardziej zakorzenić swojego dzieła w strukturze twórczości Tolkiena, tak jak uczynił to Guy Gavriel Kay.
    Stworzył On prawdziwego spadkobiercę kultowego "Władcy Pierścieni", stawiając go w równi z tym wielkim dziełem, czym zyskał sobie moją dozgonną miłość i uwielbienie. Mam nadzieję, że i Ty dołączysz do mnie po przeczytaniu "Fionavarskiego Gobelinu".




  • © Copyright by MetFan
    www.metfan.rapnet.pl