Na początku chwila radości. W końcu masz nowego CDA. Przynosisz go do domu, odpakowujesz, przez dłuższą chwilę próbujesz wyciągnąć kompakty z pudełka. W końcu ci się udaje. Delikatnie wkładasz płytę do czytnika. Uruchamia się przeglądarka. Instalujesz Action Maga. W końcu w tym numerze ma się ukazać twój tekst. Chwila na rozpakowanie i już. Nowa okładka - może być. Osobiście nigdy na nią długo nie patrzę. I tak czytam wszystkie teksty. Wchodzisz dalej. Wstępniak. Jak zawsze ściema Qn`ika i jakieś pobąkiwania Eddiego. No dobra, gdy część obowiązkowa już za nami teraz jazda indywidualna. Jedni szybko do jakiś działów. Inni całe "Teksty". No, ale co z tym naszym tekstem. Wchodzimy do działu, szukamy i co. Jest. W końcu udało się nam załapać do małej grupki ( :) ) osób, które tutaj piszą. Dobrze. Jeszcze tylko sprawdzić jak wygląda w środku. Wchodzimy i co. I nagle szlag nas trafia, rozstępują się piekła i nadchodzi Armageddon. Oto jakiś PP dopisał się do mojego tekstu. No dobra - może popełniłem błąd, choć nikt mi tego nie udowodnił czarno na białym. A ten PP dopisuje mi się jakąś niebieską czcionką, która odcina się od mojej czerni jak nie wiem co. Przecież mojego tekstu nie widać spoza tego jednego zdania. I to jeszcze takiego wrednego. Wrednego bo przecież on zawsze okazywał się taki cierpliwy. Wziął w końcu twój tekst. I co nawet nie odpowiedział ci w mailu, że masz jakiś błąd, tylko tak wrednie dopisał się. I żeby to był pierwszy raz! Ale nie. Poprzednio też to zrobił. Aż strach podsyłać mu kolejne teksty. Chyba zastanowię się nad zmianą tematyki twórczości. Tekst powstał pod wpływem chwili, która nastąpiła po tym jak zobaczyłem swoją reckę tak strasznie okaleczoną rękami PP. Obyście nigdy nie musieli patrzyć na coś takiego. PMG |
|