|
Stephen King - "Lśnienie" |
|
Za namową Novinhy i z powodu chęci napisania czegoś postanowiłem zrecenzować książkę wszystkim znanego autora S. Kinga. Jestem więcej niż pewien, iż temat tego dzieła był już wielokrotnie przerabiany, ale jeśli macie ochotę, to możecie poczytać sobie jeszcze raz. Na przyszłość postaram się znaleźć sobie coś bardziej oryginalnego, a jak nic nie wymyślę, to po prostu nie będę pisał. To tyle w kwestii wstępu. Zapraszam do lektury. Fabuła wygląda następująco: Jack Torrance ojciec pięcioletniego syna Danny'ego oraz mąż Winifredy, popularnie zwanej Wendy szuka pracy, aby jakoś utrzymać rodzinę. Niestety bez skutku. Aż w końcu znajomy załatwia mu posadę stróża w hotelu "Panorama." Wydaje się, że wszystko przynajmniej na jakiś czas się ułoży. W tym miejscu należy wspomnieć, iż Jack nie jest idealnym ojcem. To walczący z nałogiem alkoholik, zdarza mu się być brutalnym wobec członków rodziny. Kiedyś złamał synowi rękę, kiedy ten przypadkiem zniszczył efekty jego pracy - "sztuki" (w książce nie ma innego określenia) którą pisze. Po trafieniu na miejsce okazuje się, że właściciel hotelu stara się zaoszczędzić na czym się da. I tak na przykład piec ogrzewający hotel należy stale nadzorować, bo inaczej cały hotel wyleci w powietrze. Jakby tego było mało, to hotel jest dość stary. A stare hotele mają własną duszę, własną historię. Nie inaczej jest w przypadku "Panoramy." A Danny ma pewne zdolności parapsychiczne, które sprawiają, iż ma kontakt ze światem duchów. Posiada on też "przyjaciela po drugiej stronie"- Tony'ego, chłopca w podobnym wieku co on. Nie jest to jedyny człowiek występujący w książce z niezwykłymi zdolnościami. Jest jeszcze Hallorann - kucharz, który pracuje w hotelu. Zauważył on niezwykłe zdolności Danny'ego i teraz obawia się o niego, ponieważ wie, co wyprawiają hotelowe duchy. Szczególnie obawia się tego, co chłopiec może zobaczyć w pokoju nr 217. Szybko okazuje się, że duchy nie są jak wydawało się kucharzowi, nieszkodliwymi zjawami widocznymi dla nielicznych. One potrafią opanować człowieka i zmusić do zachowań, o które nikt by go nie podejrzewał. Potrafią też sprawić, aby np. wąż strażacki kogoś zaatakował. A to jeszcze nie wszystkie ich umiejętności. A jak czyta się książkę? Nie powiem, abym jakoś szczególnie musiał zmuszać się do lektury, jednak bywały i takie momenty, że miałem jej dość. Nie potrafię tego przypisać jakiemuś konkretnemu czynnikowi, lecz było tak jak powiedziałem. Jednak takie momenty zdarzały się sporadycznie. Ogólnie książka jest bardzo dobra. Autor świetnie oddaje niesamowitą atmosferę panującą w hotelu, wtrącając do głównego tekstu różne myśli bohaterów, oraz wewnętrzne głosy do nich przemawiające. Nie są one poprzedzone sformułowaniami w stylu "Jack pomyślał...", czy też "coś w głowie Wendy powiedziało...". Nie, pojawiają się one nagle, bez żadnego ostrzeżenia ze strony autora, co sprawia, iż odnosi się wrażenie, że bohaterowie nie panują nad tym wszystkim i powoli wpadają w obłęd, bo w miarę rozwoju fabuły takie mimowolne wtrącenia pojawiają się coraz częściej. Szczególnie podoba mi się w książkach Kinga kładzenie większego nacisku na opisanie psychiki bohaterów, ich charakteru, niż na opis cech zewnętrznych. Dzięki temu odnosi się wrażenie, że postacie naprawdę żyją. I w dodatku jest to taki nieszablonowy opis. Autor nie pisze, że dana postać była cicha i spokojna. On przedstawia jej myśli, abyśmy sami mogli wydać werdykt. To już chyba wszystko. Pora na podsumowanie. Jak oceniam "Lśnienie" na tle innych książek? Z pewnością jest to pozycja godna polecenia, ale mimo jej szczególnej popularności za o wiele lepszą książkę (a raczej serię) tego autora uważam "Zieloną milę." "Lśnienie" to mój numer dwa wśród dzieł Stephena Kinga. Natomiast ogółem to mój numer osiem. I tak bardzo dobry wynik. Luke
|
|