|
czyli techniki nocnego czytania |
|
Któż z nas nie zaznał tego uczucia. Któż nigdy w tak podniosłych chwilach nie usłyszał podobnych słów:" Która to godzina?!! Do spania, ale już!! Bez dyskusji!" Taak, to koszmar prawdziwego czytelnika. Co zrobić, jeśli do końca książki pozostało nam np. 40 stron, a jest już północ i rodzice każą gasić światła? Starsi nie mają takich problemów, są już dorośli, więc mogą robić co im się podoba :/. Ale młodszy czytelnik? Zostaje tylko jeden wybór... Pośpiesznie sięgamy do szuflady i wyciągamy z niej najcenniejszy artefakt książkomaniaka. Atrybut prawdziwych herosów - latarka! Bardzo ważny jest model latarki. W żadnym wypadku nie może to być(a w każdym razie nie powinna!) mała, cienka, z malutką wiązką światła(to jeden ze standardowych przedmiotów wyposażenia agentów FBI-vide "Archiwum X", czyli legitymacja, giwera, komórka i rzeczona latarka - w tej kolejności). Najlepszy jest stary, duży model. W celu zakupu takiego najlepiej udać się na ruski bazar, gdzie pełno jest wszelakiego dobra porządnej, radzieckiej techniki.. UWAGA- nie pomylić go z innym bazarem, gdzie można kupić drugą część wyposażenia agenta- szczegóły powyżej. Jednak podstawowym parametrem jest architektura naszego pokoju, a dokładniej drzwi. Mój blok ma już swoje lata i posiadam drzwi charakterystyczne dla dawnego okresu budownictwa. Krótko mówiąc, są one wykonane z drewna, choć najważniejszym elementem jest szyba... Dlatego muszę uważać, aby światło nie było zbyt widoczne. Gdy jesteśmy odpowiednio wyposażeni możemy wreszcie zagłębić się w lekturę. Jednak nadal mamy podstawowy problem: jak czytać, aby nikt nie zauważył światła dochodzącego z naszego pokoju? W takim przypadku musimy wyposażyć się w sprzęt kamuflujący, czyli kołdrę. Niestety używanie jej w lecie jest wielce niewygodne, ponieważ przy temperaturze 20 stopni nawet nago nie da się wytrzymać ;).Gdy jednak możemy używać jej bez przeszkód pozostaje ostatni szczegół: musimy wybrać najwygodniejszą i najbezpieczniejszą pozycję (taa, jestem ciekawy, jakie było wasze pierwsze skojarzenie...). Jeszcze tylko krótko je omówię i już spadam: 1. NA BOKU- pozycja standardowa, z dużym wykorzystaniem elementu kamuflującego. Najlepiej mieć kołdrę o jak największej powierzchni. Aby przybrać pozycję należy zastosować kamuflaż jak najszczelniej, powyżej głowy. Nie wymagana jest poduszka. Głowę opieramy na zgiętej w łokciu ręce lub, przerzucając odpowiednio środek ciężkości, tylko na własnej szyi. Minusem pozycji jest rychły ból kręgosłupa i niestety szybki ubytek świeżego powietrza pod kołdrą. Można okryć się kołdrą poniżej szyi, lecz wtedy jeszcze trudniej osłonić światło latarki. Głównie nie polecam tej pozycji, lepiej używać jej tylko epizodycznie, aby nie znajdować się ciągle w tym samym układzie. 2. NA BRZUCHU- kładziemy się na brzuchu, kamuflaż tak jak powyżej. Znów nie potrzeba poduszki. Kładziemy się oczywiście tyłem do drzwi, ponieważ zbyt duża ilość światła mogłaby przedostać się na zewnątrz. Minusem znów jest niestety ból w kręgach szyjnych. No i łatwo zasnąć z głową na książce... 3.NA PLECACH- mój ulubiony wariant. Poduszkę ustawiamy pod kątem zbliżonym do 90, aby głowa była odpowiednio usytuowana. W przeciwieństwie do poprzednich, nie musimy trzymać latarki! Możemy położyć ją na piersiach. Ustawiamy się przodem do drzwi. Książkę opieramy na brzuchu pod kątem 80-90 stopni. Następnie górną krawędź przykrywamy kołdrą, co tworzy pewnego rodzaju baldachim, który będzie zatrzymywał światło. Czasem może ona nam zakrywać kartki, ale przy odpowiednim ustawieniu rąk można wyeliminować ten problem. Najlepiej stosować warianty zamiennie. Wygoda przede wszystkim! WAŻNE: należy pamiętać o dość częstej wymianie baterii, ponieważ czytanie przy słabym świetle jest bardzo szkodliwe dla organów wzrokowych!! To by było na tyle. Życzę wszystkim przyjemnej lektury. Choć mimo wszystko lepiej, abyście czytali podczas dnia. Pozdrawiam wszystkich. Hejas! Burok |
|