|
Recenzje kilku książek #10 |
|
Witam w kolejnym wydaniu Qbusiowych recenzji. Jak na razie nie tracę zapału do popularyzowania czytelnictwa. Mam nadzieję, że zapału tego nigdy mi nie zbraknie. Czasu niby mało, bo to maturka (cóż za okropne słowo) blisko, ale jakoś jednak uda się wyłuskać minutkę czy dwie. Ale co ja będę Wam ględził, zabierajmy się do roboty... O.S. Card "Cień Hegemona" - Cykl o Enderze jest znany chyba wszystkim miłośnikom fantastyki, tak samo jak sam Card. Każdego czytelnika ucieszył zapewne fakt, że autor postanowił poszerzyć naszą wiedzę o Groszku w "Cieniu Endera". "Cień Hegemona" kontynuuje wątki z tej książki. Rok po pokonaniu Formidów, dzieci ze Szkoły Bojowej wracają na Ziemię w blasku chwały. Lecz idylla nie trwa długo, gdyż dzieci zaczynają znikać. Na dodatek sytuacja międzynarodowa jest niezwykle chwiejna. Jaką rolę w tym odegrają Groszek, Petra i Peter Wiggin? Czego znów dokona Achilles? To są właśnie pytania, na które odpowiedź znajdziecie w książce. Card niemal niezauważalnie przemyca nam historię ówczesnego świata do wydarzeń prezentowanych w książce. Pewnym urozmaiceniem jest również pewna doza akcji, która urozmaica książkę. Dużo mamy tu zaskakującyh zwrotów akcji, co jest kolejnym plusem. Mnie osobiście podobało się tło, czyli wszytkie elementy geopolityczne, a właściwie ich logika i przystępne przedstawienie. Jest to po prostu Card z lekką domieszką intrygi i akcji. Robert Ludlum "Manuskrypt Chancellora" - Jedna z wcześniejszych książek jednego z tuzów powieści sensacyjnej. Poziomem z pewnością nie odbiega od innych jego dzieł. Peter Chancellor pisze pracę na zakończenie studiów. Praca ta dotyczy finansowania nazistów przez amerykańskich przemysłowców. Dysertacja nie spodobała się pewnym wpływowym ludziom, grupie zwanej Inver Brass, która nie dopuszcza do przyjęcia pracy i kieruje Petera w stronę powieściopisarstwa, aby zdyskredytować jego wnioski. Organizacja ta jest tak potężna, że przeprowadza zabójstwo Hoovera, aby zdobyć jego teczki. Niestety połowy teczek brakuje. Chancellor ma zostać uzyty jako przynęta przy odzyskaniu teczek, których posiadacz może manipulować całymi Stanami. Pełna akcji książka. Spisek goni spisek, a akcja toczy się wartko. Spora część fabuły oparta jest na dialogach, co dynamizuje powieść. Czytając tą doskonałą powieść pamiętajcie, że nic nie jest takim, jak się wydaje. Nie ufajcie nikomu. Kurt Vonnegut "Rzeźnia nr 5" - Książka dla miłośników dzieł "innych", czyli dla czytaczy ambitnych. Kurt Vonnegut to jeden z najlepszych amerykańskich pisarzy współczesnych. Sam początek książki jest bardzo nietypowy, a mianowicie jest to zbiór luźnych przemyśleń autora. Są one związane głównie z powstawaniem tej książki i jego doświadczeniami z czasów II wojny światowej. Było on świadkiem jednej z największych tragedii tej wojny; zbombardowania Drezna, w czasie którego zginęła prawie cała ludność tego pięknego miasta. Druga część książki jest prowadzona w podobnej koncepcji - oderwancyh fragmentów, ale ich treść jest już inna. Poznajemy w nich Billego Pilgrima i całe jego życie, ale w sposób achronologiczny. Jest to oczywiście zamierzone działanie autora, ale trudno oprzeć się wrażeniu chaosu. Nasz Billy podobnie jak autor "był, jest i zawsze będzie" na wojnie i w Dreźnie. Pomimo początkowych trudności z przyzwyczajeniem się do formy książkę czyta się w miarę lekko. Skłania do refleksji. Robert Silverberg " Valentine Pontifex " - Jest to trzecia część cyklu o Majipoorze. Valentine kilka lat po odzyskaniu tronu, po przeprowadzaniu pierwszych reform i uporządkowaniu najpilniejszych spraw udaje się na swój wielki objazd. Zabiera ze sobą całą swą świtę znaną z pierwszej części (tu przeprosiny dla niezaznajomionych z tymi częściami) i rusza, pomimo dręczących go od jakiegoś czasu koszmarów. W tym samym czasie na Majipoorze zaczynają się rozprzestrzeniać dawno zwalczone choroby, które atakują rośliny uprawne. Jak zwykle u Silverberga duży nacisk położony jest tu na psychikę głównego bohatera. Widzimy kryzysy Valentina, ale dostrzegamy też jego siłę i upór. Możemy po prostu dostrzec, że jest on także zwykłym człowiekiem, a nie tylko "władcą świata". Po raz kolejny możemy ujrzeć niezywkłe bogactwo świata wykreowanego przez Silverberga, z całym jego roślinnym i zwierzęcym inwentarzem. Niby jest to odległa przyszłość, ale science tu raczej mało, więc polecałbym raczej miłośnikom fantasy. Choć każdy miłośnik książek znajdzie coś dla siebie. No i to by było na tyle. Trzeba wracać do nauki, ale mogę się pocieszyć - niedługo ferie. Wiem, że jak będziecie to czytać blisko już będzie do wakacji, ale co tam. Życzę, więc Wam pięknej, pełnej książek wiosny. Qbuś |
|