|
Gene Brewer "K-PAX" |
|
Powyżej widzicie tytuł książki, którą chciałabym Wam polecić do przeczytania. Myślę, że większość kojarzy ów tytuł, ze względu na to, iż w niedalekiej przeszłości (okolice kwietnia 2002, o ile mnie pamięć nie myli) można było oglądać w kinach film, na podstawie tej powieści, z Kevinem Spacey'em w roli głównej (osobiście filmu nie widziałam, ale bynajmniej nie przeszkadza mi to w zrecenzowaniu książki; poza tym uważam, że książki są zawsze lepsze od filmów, więc nawet jak ktoś widział film może pokusić się o przeczytanie lektury, choćby dla porównania.). Tak więc Czytelniku, jeśli jesteś zainteresowany i chcesz poznać więcej szczegółów, wykonuj poniższe polecenia: odpręż się, skup uwagę na białej plamce za ścianą, oddychaj głęboko, powoli, miarowo - wdech, wydech, wdech...1,2,3,4,5... ...IPM - Instytut Psychiatrii na Manhattanie. Niewielki, nowoczesny ośrodek psychiatryczny, w którym przebywają pacjenci z nietypowymi chorobami - tzw. szczególne przypadki. Budynek pięciopiętrowy, na każdym poziomie leczone są schorzenia innego typu (ogółem na dwóch pierwszych oddziałach pacjenci mniej szkodliwi, a wyżej ci zagrażający innym). Po korytarzach instytutu przechadzają się lekarze i pielęgniarki, pilnujące pacjentów, gdzieniegdzie można dostrzec zabiegane sekretarki, dziennikarkę zbierającą materiał do swojego artykułu, czy wiecznie zajętego dyrektora ośrodka - dr Gene Brewera. Dyrektor ów właśnie spieszy do swojego gabinetu na spotkanie z nowym pacjentem. Pacjentem, którego leczenia podjął się, mimo braku czasu i mnóstwa innych obowiązków. Ze względu na prośbę przyjaciela oraz niezwykle ciekawy przypadek. Sesja pierwsza. Do gabinetu dr Brewera wchodzi niezbyt wysoki, czarnowłosy człowiek w ciemnych okularach. Nie przypomina chorego psychicznie. Jest całkowicie opanowany, trzeźwo myślący, inteligentny. I wszystko by było jak najbardziej w porządku, gdyby nie fakt, iż ów pacjent jest... kosmitą. Nazywa się prot (z małej litery) i pochodzi z idyllicznej planety K-PAX, na której nie ma zbrodni i kłamstwa, na której wszyscy są przyjaciółmi, na której nie ma szkoły, pracy, rządu... Prot potrafi określić dokładnie położenie owej planety (co zgadza się z badaniami naukowców), klimat, roślinność, zwyczaje jakie tam panują; potrafi podać przyczynę swojej podróży na Ziemię, opisać miejsca, które odwiedził na naszej planecie. Jest tak pewny tego co mówi, że gdyby nie zdrowy rozsądek każdy by mu uwierzył. Każdy, oprócz doświadczonego psychiatry. I choć wydaje się, że prot faktycznie jest przybyszem z innej planety, gdyż wszystkie metody leczenia zawodzą, nagle dr Brewer odkrywa... Co odkrywa? Hmm... tajemnicę :). Jaką? Nie powiem, musicie przeczytać. Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Oprócz ciekawej, trzymającej w niepewności fabuły (bo tak naprawdę do końca nie wiemy jak to z tym protem było; druga sprawa, że ciężko mówić o końcu, jeśli końca jeszcze nie było:), ale o tym później) powieść zawiera także oczywiste przesłanie. Bowiem prot, podczas swojego pobytu w IPM ma zbawienny wpływ na pacjentów, którym, jak się dotychczas wydawało, nie można pomóc. Przywraca im radość i sens życia, udowadnia, że sami mogą pomóc innym. Książka ta jest bardzo optymistyczna, dowcipna, "lekka" - wbrew swojej tematyce. Jest zarazem pierwszą częścią trylogii o tajemniczym kosmicie (dlatego trudno mówić o końcu). Polecam ją każdemu, niezależnie od wieku, płci itd. Sama czekam na drugą część, przynajmniej z taką niecierpliwością, jak Giselle i inni pacjenci na powrót prota. Vianne |
|