|
Książki Joanne Harris |
|
Uwielbiam czytać. Nie mam jakiegoś ulubionego gatunku książek; czytam wszystko, co dobre. Dobra książka, wg mnie, powinna mieć w sobie "coś". Tym "czymś" może być np. błyskotliwe ujęcie tematu, nieprzeciętna fabuła, nietuzinkowa forma, charakterystyczny język czy specyficzny humor. "Coś", co przyciągnie, wciągnie i sprawi, że lektura będzie wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. To "coś" mają w sobie książki Joanne Harris, angielskiej pisarki, którą zaliczam do ulubionych autorów. Do tej pory w Polsce, ukazały się cztery pozycje tejże pisarki. Poniżej pokrótce omówię każdą z nich, gdyż uważam, że zasługują na to, by poświęcić im trochę uwagi. 1. "Czekolada" - pierwsza i chyba najbardziej znana powieść J. Harris (głównie za sprawą filmu, który nakręcono na jej podstawie; swoją drogą film jest w porządku, ale do książki się nie umywa). Do małego, niezwykle malowniczego miasteczka we Francji, w którym czas się zatrzymał, do którego nie dotarł wszechobecny postęp technologiczny, w którym mieszkańcy wciąż żyją tak samo jak kilka pokoleń wcześniej, przybywa niespodziewanie młoda, piękna kobieta z córeczką. Mieszkańcy, nie przyzwyczajeni do żadnych zmian, całkowicie podporządkowani konserwatywnemu proboszczowi miasteczka i zajęci własnymi problemami, ze zdziwieniem obserwują, jak nieznajoma remontuje stary budynek i otwiera w nim sklep z czekoladą. Wielu z nich, ulega niezwykłemu urokowi nowo otwartej "chocolaterie". Jej tajemnicza właścicielka - Vianne, częstuje gości smakołykami, które każdy z nich lubi najbardziej. Z czasem odwiedzający sklepik, zaczynają zwierzać się nieznajomej ze swoich problemów. Po jakimś czasie skłóceni zaczynają się ze sobą godzić, wielu z nich odnajduje radość życia i podejmuje decyzje, których wcześniej nie ośmieliliby się podjąć. Jest jednak problem. Trwa Wielki Post. Proboszcz miasteczka uważa Vianne (która jest jedyną niewierzącą osobą w miasteczku) za wroga publicznego nr jeden; wszystkie jej poczynania ostro krytykuje w niedzielnych kazaniach i gotów jest zrobić wszystko, by wypędzić ją z miasteczka. Na domiar złego do Lansquenet, przybywają Cyganie, których proboszcz nie znosi. Cyganie ci są także stałymi bywalcami sklepiku Vianne. Z tych i wielu innych powodów ksiądz wdaje się w otwartą wojnę z kobietą, która podważyła jego autorytet i sprawiła, że miasteczko zaczęło żyć własnym życiem. Jego argumenty zaczynają przekonywać wielu ludzi; ruch w "chocolaterie" maleje i wydaje się, że proboszczowi uda się zwyciężyć... Ale Vianne, nie należy do osób, które się załamują; postanawia w Wielką Niedzielę urządzić dla dzieci Festiwal Czekolady... Czy jej się uda? Czy zazdrosny proboszcz zniweczy i ten plan? Komu jeszcze Vianne pomoże w trudnej sytuacji? Co się stanie z Cyganami? - na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w książce. Trochę się rozpisałam przy tej fabule, a mimo to nie wspomniałam jeszcze o mnóstwie wydarzeń, które miały miejsce podczas pobytu Vianne w Lansquenet. Tej książki nie da się krótko streścić. Ale przejdźmy do wyjątkowości tej pozycji. Oprócz ciekawej historii, książka ta ma wiele innych zalet. Pierwszą i chyba najważniejszą jest jej "magia". Na czym ona polega? Hm, ciężko powiedzieć. W sumie składa się na nią wiele elementów np. miejsce akcji - małe miasteczko, jakby z innego świata; jego mieszkańcy - też wydają się tacy inni, choć ich problemy są nam wyjątkowo bliskie; główna bohaterka - pojawia się nie wiadomo skąd, uszczęśliwia ludzi, jej życiem kieruje zimny, północny wiatr...; wreszcie... czekolada, mająca na ludzi dobroczynny wpływ. Czytając wręcz czuje się smak różnych ciasteczek z cudownych przepisów Vianne. Nie wiem jak to określić, ale podczas czytania wszystkie sytuacje wydają się jakby nierealne, bajkowe, a przecież wcale takie nie są. Ta książka pokazuje, że świat wcale nie jest taki zły, jak się wydaje. Co prawda, takich ludzi jak Vianne nie ma, ale chciałoby się żeby byli... Druga sprawa, to fakt, że w książce poruszonych jest wiele ważnych spraw i problemów, a tym na który położono największy nacisk jest tolerancja. Polecam książkę wszystkim rasistom ;). Mimo, że akcja dzieje się w małym miasteczku, wielu ludzi nie jest tam akceptowanych. Mieszkańcy nie akceptują Cyganów, którzy chwilowo zatrzymali się w okolicy, nie akceptują pewnej staruszki z temperamentem, wreszcie nie wszyscy akceptują samą Vianne... Jest to duży problem. Poza tym książka jest optymistyczna, ciekawie napisana, zmusza do zastanowienia. Czyta się ją jak bajkę, ale z drugiej strony porusza kwestie bynajmniej nie bajkowe. Polecam ją wszystkim, którzy szukają dobrej lektury. Teraz już w dużym skrócie o pozostałych książkach: 2. "Jeżynowe wino". Druga powieść J. Harris to historia pisarza, który nie odczuwa radości życia. Wciąż wraca wspomnieniami do swojego dzieciństwa, kiedy to podczas letnich wakacji spotkał niezwykłego człowieka, z którym przeżył niezapomniane chwile. Te wydarzenia tak mocno utkwiły w pamięci, że nieraz mieszają się z rzeczywistością. Pod wpływem impulsu pisarz kupuje posiadłość niedaleko miejsca, w którym niegdyś był taki szczęśliwy. Wtedy jego życie ulega zmianie... głównie za sprawą tajemniczej i nielubianej przez ludzi sąsiadki pisarza... Druga powieść Harris jest tak samo ciekawa jak pierwsza; czyta się ją z wielkim zainteresowaniem i przyjemnością. 3. "Świat w ziarnku piasku". Kolejna powieść Harris mówiąca o przyjaźni, o tym, że nigdy nie należy się poddawać, że można coś zmienić w tym szarym świecie. Wystarczy chcieć. Bardzo optymistyczna i wciągająca lektura. 4. "Pięć ćwiartek pomarańczy". Historia matki i córki. Bardzo skomplikowana. Tym razem trudno określić czy główne bohaterki to postacie pozytywne. Ich zachowanie, stosunek do siebie... jest zadziwiający i momentami wydaje się straszny, nieludzki. Ale nie można powiedzieć, że są to osoby złe, mimo wszystko... A gdy dodamy do tego jeszcze II wojnę światową, zbuntowaną nastolatkę, która nienawidzi swojej matki i zakochuje się w niemieckim oficerze (jest Francuzką) i w końcu tragedię, a nawet dwie tragedie... otrzymamy dziwną mieszankę, która składa się na fabułę tej powieści. Nie można powiedzieć, żeby ta książka była tak "przyjemna" jak poprzednie, ale nie znaczy to, że czyta się ją z trudem, że jest zbyt "ciężka" i przytłaczająca. Nie. Poza tym jest w niej coś takiego, co nie pozwala się od niej oderwać. A gdy już się przeczyta zostaje w pamięci. Na długo. I zmusza do myślenia nad ludzkim postępowaniem, nad głupim uporem... Teraz tak z zupełnie innej beczki. Właściwie książki Harris wg nie mają jakichś znacznych wad. Jednakże w "pomarańczach" irytowało mnie momentami polskie tłumaczenie. Jakieś błędy językowe, czy wstawianie wyrazów nie pasujących do ogólnego kontekstu. Co prawda, trochę jestem przewrażliwiona na tym punkcie, (inni moi znajomi tego nie zauważyli) ale nic nie poradzę. Mnie coś czasem nie pasowało. No, ale w ogólnym rozrachunku nie ma to większego znaczenia. To już wszystkie książki Harris, które ukazały się do tej pory. Każda jest warta przeczytania. Myślę, że kiedy przeczyta się choć jedną, sięgnięcie po następne to naturalna kolej rzeczy. Każda powieść jest inna, choć można się doszukać miedzy nimi paru podobieństw. Mnie najbardziej do gustu przypadła "Czekolada" i "Świat w ziarnku piasku", ale wszystkie pozycje stoją na półce z ulubionymi lekturami. Myślę, że nie pożałujecie jeśli poświęcicie kilka wieczorów na przeczytanie tych miłych książeczek. Naprawdę warto. Vianne |
|