Harry Trutledore: Historia Krispossa Tom 1 "Droga do tronu"


Witam was czytający (chodzi mi po głowie pomysł, aby stworzyć magazyn komputerowy dla niewidzących, może Brajlem...).

A więc na początek list jaki dostałem.
Drogi Feanorze, czy to prawda, że latające ryby na Pacyfiku i margaryna rama (tm) mają wspólnego przodka i (jeśli tak) czy byłeś nim ty ??? Jak stałeś się elfem i czy miało wpływ na ten proces promieniowanie kosmiczne.
Uwielbiam absurdalny humor (Kleszcz i Monty :))). Postaram się odpowiedzieć na twe pytanie (nie próbujcie tego w domu!). A więc drogi XXX nie jestem przodkiem latających ryb ani margaryny, jednak wiem kto nim jest, ale ciii po cichutku powiem, że to Qnik :)), natomiast ja jestem hybrydą ślimaka Somalijskiego oraz buraka pastewnego. A na pytanie jak stałem się elfem hmmm...
Powiem, że urodziłem w roku, w którym nastąpił wybuch elektrowni atomowej w Czernobylu i... wszystko jasne :))), a Archwimilipotaczkiewiczanin (czy jakoś tak) nie ma z tym nic wspólnego (^_^).

Dobra kończę pierdzielić (pamiętajcie pół kilo grzybów halucynogennych to o pół kilo za dużo :)).

Książkę tę zaliczymy to podgatunku Political-Fantasy (fantasy jak na lekarstwo, fikcyjny świat, dwóch kapłanów i dwa czary na krzyż). Książkę polecam osobom starszym, ponieważ nie ma w niej wartkiej akcji, krwawych walk jeden na jednego, ani epickich bitew. Jest w niej natomiast pokazana droga ewolucji prostego wieśniaczka, który po wielu perypetiach staje się Sewastokratorem (taki król).

Ja sam z pewnością bym po to coś nie sięgnął, a ponieważ do biblioteki chodzi moja siostra, co wypożycza mi wszystko, co ma na okładku :) rycerza, więc miałem przyjemność zapoznać się z tą fajną powieścią. Jeśli chcecie wiedzieć, co mi się w niej podobało, a co nie, to zapraszam do lektury.

Fabuła przedstawia się ciekawie, mały chłopiec Krisposs spokojnie prowadzi wiejskie życie ze swoim ojcem, matką oraz małą siostrzyczką, kiedy nagle spokój burzy atak nomadów Kubratari, którzy potrzebują rolników. Rodzina bohatera zostaje brutalnie porwana i prowadzona jak bydło przez wiele dni w docelowe miejsce. Już wtedy nad Krispossem zawisło dobre fatum, zostaje on uznany za maskotkę nomadów ponieważ mając 6 lat stawia się do wojowników uprowadzających jego rodzinę.

Po przybyciu na miejsce okazuje, że zastają mała zniszczoną wioskę innych niewolników, trzeba zacząć wszystko od początku....

Po kilku latach traktują to miejsce jak drugi dom, wtedy znowu muszą go opuścić ponieważ Imperium wykupiło ich od dzikusów. Na przedstawiciela rolników (tradycja nakazuje aby podczas ceremonii wykupienia obecny był przedstawiciel niewolników) nomadzi wybrali właśnie Krispossa.

Podczas transakcji kapłan Imperium wyraźnie zainteresowany jest chłopcem (sic!), jednak szaman nomadów wyczuwa w młodzieńcu to coś więc rzuca czar na złotą monetę chłopca (dostał ją od przywódcy Kubratari), która staje się od teraz jego amuletem. Rodzina wraca do kraju, jednak nie w miejsce starej wioski, a na surową ziemie i znowu wszystko od początku...

Przez ten czas Krisposs dorasta, przeżywa pierwsze miłosne rozterki, uczy się walki, aż nastąpił dzień zagłady. Na wioskę spadła jak grom z jasnego nieba epidemia cholery (jak mamę kocham dopiero po przeczytaniu tej książki wiem jaka straszna jest ta choroba, nie życzę najgorszemu wrogowi aby na nią zapadł, Boże uchroń !!!). Praktycznie cała wioska tonie w fekaliach i martwych ciałach (a fe!)

Rodzina bohatera ginie w strasznych męczarniach, a i Krispossa nie oszczędza. Po pochowaniu bliskich postanawia wyruszyć do stolicy i zaciągnąć się do wojska. O jego dalszych losach wspomnę tylko tyle, zostanie sługą urzędnika o skłonnościach homoniewiadomo (świetny komizm kiedy chce za wszelką cenę zagnać Krispossa do łóżka), będzie miał przygodę z szalonym magiem, będzie gościem na orgiach królewskich (inaczej tego nazwać się nie da, musicie przeczytać !), aż w końcu zostanie królem (co było do przewidzenia).

Powieść ta jest warta przeczytania dlatego, że jest odskocznią od rąbaninki w klimatach fantasy, dreszczyku emocji w horrorach i dramatycznych przeżyć w dramatach :P Tu naprawdę można poznać dobrze głównego bohatera, jego psychikę, historie oraz obserwować jego rozwój intelektualny (długa droga czeka człeka od koryta na wsi do tronu w imperium).

Nie polecam opowieści Krispossa do poduchy ponieważ trzeba tą książkę czytać w obszerniejszych fragmentach aby się we wszystkim połapać (przynajmniej ja tak miałem).

Książka jest arcyciekawa, ale czasem śledzimy jak bohater pnie się po szczeblach drabiny społecznej (co dla niektórych jest katorgą), co jest odmianą od Adventure-Fantasy.

Do książki trzeba dorosnąć (powtarzam się, ale zrobię to jeszcze raz jeśli będzie trzeba!), jest dość ciężkawa ale satysfakcja jest naprawdę duża.

Polecam się na przyszłość (czy to wygląda wam na streszczenie??? tak pytam)

Ocena 5+/6 + 2 Silmarile
- Ciekawa warstwa fabularna, dworskie intrygi.
- Uświadamia czym jest cholera (straszna choroba! nie wiedziałem że jest ona dość częsta nawet w naszych czasach).

Np: Therion : Secret of the runes !!!, Craddle of filth, Dimmu Borgir.

Ps: Niech ktoś skrobnie maila !!! (może być, dziwny :)))))

Pan_Feanor
Pan_Feanor@poczta.onet.pl