Wielu (młodych i jeszcze głupich, do których należałem jeszcze tydzień temu...) ludzi twierdzi, że szerokie spodnie = skate. Czy tak naprawdę jest? Otóż wcale NIE! Ja do niedawna jeszcze nosiłem szerokie spodnie Massa, smycze Clinca... Dopiero teraz (jaki ja byłem idiota :( )zrozumiałem wszystko. Wcale nie trzeba wyglądać luzacko, by być Skatem czy Hip-Hopowcem. Nie można
(i co ważniejsze, nie trzeba!) go rozpoznać po wyglądzie, co jest kompletnym idiotyzmem! Hip-hop ma się w duszy, trzeba czuć te bity i rymy. Cała ta kulutura nie opiera się tylko na luzackich ubraniach, jak uważa 90% osób, które czują klimaty. Tylko te marne 10% (o zgrozo!) sądzi zupełnie inaczej.
Moje przekonania zaczęły się z biegiem lat. Słuchałem HH ciągle. Słuchałem, słuchałem, słuchałem... Już na początku chciałem mieć szerokie spodnie. Chciałem być modny, taki jak inni. Nasuwało się tylko jedno pytanie. Po co? Otóż było to u mnie w szkole dowodem na to, że słucha się Hip-hopu, i że należy się do tej jednej grupy. Piło się, paliło, szwędało się po mieście. Powoli schodziłem na psy. Wracałem późno do domu itp. Na początku było naprawdę zajebiście! Lecz później....
Z biegiem miesięcy zacząłem się naprawdę zastanawiać, po co mi to wszystko? Człowiek bez wykształcenia (a wiadomo jaka jest sytuacja w kraju), nawet na zachodzie nie zarobię kasy z podstawowym wykształceniem. Rodzice byli coraz bardziej mną zmartwieni..., nauka nie szła mi dobrze, wręcz makabrycznie. Nie robiłem dosłownie nic! Dusiłem kasę od starych na szlugi (nic o tym nie wiedzieli), browary (teraz też :)), wódkę.
Przez ten dłuższy okres czasu było naprawdę ciężko. Postanowiłem wziąźć się do solidnej pracy nad samym sobą. Sprzedałem spodnie, otrzymałem kasę a za to kupiłem sobie komórkę. Z czego jestem szczególnie Happy :). Początkowo było źle, ale potem powolutku zacząłem poprawiać oceny w szkole. Nauczyciele zaczęli mnie chwalić za poprawę. Niestety starciłem kilku wartościowych kumpli, ale też zyskałem z tej "dobrej" strony. Już nie palę (z piciem jest trochę inaczej :)). Oni dalej się szlajają, palą, nie uczą się. No cóż ja wybrałem tę drogę którą uważam za stosowną.
Może pomyślicie sobie teraz, że skończyłem już z Hip-hopem i deską. Jest wręcz przeciwnie! Kocham Hip-hop jak wcześniej. Moje ulubione kawałki zawsze będą najlepsze
(Jest jedna rzecz dla której warto żyć - Hip-Hop - i nie zmienia
się nic! :)). Deska Rulez!. Teraz nie jeżdżę, bo jest zimmmno na podwórku, ale już niedługo wiosna i... Znowu deska wraca :)))
Jak zwykle czekam na ripostę z waszej strony (czyt. Czytelników)!
[Kriis]
|