.:: 007 NIGHTFIRE
.:: Hitman 2: Silent Assassin
.:: Harry Potter and the Chamber of Secrets
HITMAN 2: SILENT ASSASSIN
Śmiertelnie poważny, opanowany, niewykazujący żadnych uczuć. Nie zachowuje się
jak człowiek: jest cichy jak mysz, zabija z wprawą godną całej watachy panter.
Jego łysina budzi grozę gdzie tylko się pojawi, ubiór ukazuje jego powagę i
zmusza do darzenia go szacunkiem. Ma kod kreskowy na tyle głowy. Taki już z
niego zimny drań. Tobias Rieper szerzej znany jako Hitman...
Tak, to znowu on. Wraca po latach aby unicestwić kolejne plugastwo w postaci
bossów mafii itp. Przez kilka lat przesiadywał w klasztorze: chciał się
wyciszyć, oczyścić umysł, miał szczere chęci aby zerwać z zabijaniem. Niestety,
znów musi podjąć walkę. Na jego nieszczęście (w końcu może stracić życie), a na
naszą uciechę (mamy zapewnione kilkanaście godzin rozrywki) wraca do branży. No
to sruuuuuu!
GDZIE I PO CO?
Tobias to ma farta - zwiedził już chyba cały świat. Był na Sycylii (tam znajduje
się wspomniany klasztor), a przed nim (nami) jeszcze wycieczki do m.in. mojego
ulubionego st. Petersburga. Dlaczego ulubionego? Spójrzcie tylko jak on został
przedstawiony przez grafików z Eidosu: piękne budynki, uliczki, ludzie ubrani w
realistyczne stroje. W dodatku ten śnieg - aż czuć zimno! Naprawdę, lokacje w
nowym Hitmanie to wielki plus. A porównując je do tych z części poprzedniej?
Hmmm... ciężko powiedzieć. W Hitman 1 urzekła mnie dżungla, która biła
fantastycznymi kolorami, odgłosami itd. W Hitman 2 wspomniany już st.
Petersburg, który został przesiąknięty metaliczną szarością i smutkiem. Trudno
jest wskazać faworyta pod względem lokacji...
Misje, bo właśnie przez nie zostajemy zrzuceni w różne rejony świata, nie
odbiegają zbytnio od przedstawionych w "jedynce". Zabij jego, potem tamtego,
zlikwiduj gościa nie będąc zauważonym od początku do końca misji. Standard.
Jednak teraz zaaplikowano więcej dróg dojścia do celu. Na przykład w pierwszej
misji: do willi można wejść na dwa sposoby - albo przebierając się za listonosza
albo za dostawcę jedzenia. Gdy już znajdziemy się w środku możemy znów zmienić
swój image, tym razem na ochroniarza. W chwili obecnej możemy włóczyć się
spokojnie po posesji i obmyślać kolejne punkty nikczemnego planu. Naprawdę,
zabieg taki jest znakomitym rozwiązaniem, otwiera nam drzwi na nowe rodzaje
podejścia przeciwnika. Jest git!
A czym możemy zabijać? Noo, jak na każdego szanującego się mordercę możemy
wybierać w samych bajerach. Jest znana już wszystkim z poprzedniej części cicha
garotta, są noże, z pistoletów dzierżyć w swych łapach będziemy m.in. Baller
"45tka", sześciostrzałowy rewolwer (świetna rzecz), Deagle .50, maszynówki: UZI,
SMG itp., są także karabiny, zabójcze w zwarciu strzelby, oraz - pozwalające
strącić komara z większej odległości - snajperki. Każda broń jest
charakterystyczna i właściwie identyczna w porównaniu ze swoim rzeczywistym
odpowiednikiem. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, zapewniam.
AUDIO / WIDEO
Czas na grafikę. Powiem krótko: jest lepiej niż super. Na budynki nałożono tyle
textur, że głowa boli, graficy postarali się, aby każda lokacja była unikalna i
w znacznym stopniu różniła się od innych, krajobrazy są piękne (góry wgniatają w
fotel). Także postacie nie pozostają w tyle - z łatwością rozpoznasz kto jest
wrogi a kto neutralny. Już sam Hitman z tym swoim ślicznym "garniakiem" powinien
pojawiać się na pokazach mody, na wybiegu - idealnie skrojony, elegancki, na
wietrze swobodnie sobie trzepocze (mowa ofkoz o garniturze!:). Jest naprawdę
świetnie, tylko znowu pojawia się wielki problem - wymagania sprzętowe. Tak, tak
- aby cieszyć się cudowną i płynną grą musisz mieć co najmniej Pentiaka 500MHz i
128 mega ramu. Powtarzam: co najmniej! Inaczej krajobrazy sobie pooglądasz - w
stopklatkach...
Muzyka także stoi na wysokim poziomie, nawet bardzo wysokim. Symfoniczne granie,
potężne chórki. Ta muza coś w sobie ma, to do mnie przemawia. Kiedyś nie
pomyślałbym nawet, że będę słuchał takich klimatów, a teraz się nimi zachwycam.
Ech, starzeję się...
BURAKI
Oczywiście, jak w każdej innej grze, te znajdują się także i tutaj. Po pierwsze:
źle naliczone kolizje trupów. Z CDA powinniście już wiedzieć, o sso chosssi,
więc rozwodził się nad tym nie będę. Kolejnym zgrzytem są sypiące się tu i
ówdzie tekstury. W niektórych partiach terenu/lokacji textury potrafią się
dosłownie "połamać" tuż nad Twoją głową. Niby to nic, bo gry i przyjemności z
niej płynącej nie psuje, lecz pewnien niesmak wizualny pozostaje. Tak samo jak z
"wpadnięciem" Hitmana w ścianę/drzwi/stół/szafę itp. Gdy już w którąś z tych
rzeczy wpadniesz - nie ma bata! - jesteś uziemiony i musisz zaczynać od
początku. Ostatnią z wad są wysokie wymagania sprzętowe, ale o tym już
mówiliśmy.
PODSUMOWANIE
Hitman 2: Silent Assassin to gra niezwykle ciekawa. Zmusza do gry cierpliwej,
rozwarznej, przemyślanej, do główkowania. Tutaj nic nie zdziałasz na chama,
mósisz trochę odczekać i w międzyczasie wymyślić kilka następnych ruchów. Ta
pozycja stanowi produkt solidny, jednak pod kilkoma względami niedopracowany co
obniża ocenę końcową. Niemniej jednak polecam tę grę wszystkim tym, którzy mają
trochę wolnego czasu i siłę na pokierowanie losami Hitmana w niebezpiecznym
otoczeniu. Reszcie ludzi (niecierpliwych, nerwowych) radzę zabrać się za coś
innego, "szybszego" jak na przykład Mafia. Ziuuuuuuup!
Producent: Eidos
Gatunek: action-adventure
Grafika: 9+
Muzyka: 9+
Plusy: klimat brudnego w niebezpieczeństwo świata, postać bezwzględnego
mordercy, muzy&grafa
Minusy: wszystko to co wytypowałem w akapicie Buraki
Wymagania: Pentium 500MHz, 128 MB RAM, Winda 98/00/XP
Ocena: 8
Devil, Łódź
(ok_devil@wp.pl)