
|
Po zajściach w Liberty City uciekam z miasta, muszę odpocząć. Ściga mnie Yakuza, oni mi żyć nie dają, co ja teraz mam zrobić. Zaszyłem się w górach, na moich rękach widziałem jeszcze krew ludzi których zabiłem. Tu mnie nie znajdą, przynajmniej nie powinni. Słyszę coś, o... nie to helikopter. Przeleciał nad moim domkiem w górach, na szczęście to nie była mafia. Zrobiłem sobie cieplutką kawkę i siadam na leżaku na balkonie. Nie znów helikopter, jest nad budynkiem w którym mieszkam. Usłyszałem strzały, nie... znaleźli mnie, ale jak, o moim pobycie tutej nie wie nikt. Oni wszędzie mnie znajdą. Dom powli zaczyna przypominać sito. Strzelają do mnie z UZI i M-16, nie mogę mówić, ale słuch mam dobry. Zeskoczyłem do piwnicy, tam było przejście do garażu. Wskoczyłem do mojego Infernusa i na pełnym gazie zniszczyłem drzwi od garażu. Jestem wyśmienitym kierowcą. Uciekne im i jadę na góre, jak najwyżej. Czego akurat w tamtą strone ? Nie wiem ! Nagle w bocznym lusterku zobaczyłem dwie ciężarówki Yakuzy, nie mają szans, nie dogonią mnie. Ale z tych ciężarówek wyjechały dwa motocykle, o nie to Super Bike's one są bardzo szybkie i z łatwością mnie dogonią. Dwa motocykle z karabinami przy szybie ruszyły na pełnym gazie i naparzają do mnie z 4 dział, to chyba kałachy. Droga wije się jak serętyna, postanowiłem już dalej nie wlec się do góry, tylko zjechać na dół. Ruszyłem i wjechałem w lasek. Ile tu jest roślin, ja samochodem powinienem się przedostać, ale nie wiem jak motocykle, nigdy nie miałem z nimi nic wspólnego. One jednak się przedarły, a ja znów jade po drodze, dwa motocykle zbliżyły się na 5 metrów, jeden z nich jechał centeralnie za mną. Dałem po chamulcach. Motocyklista poleciał przed mojego Infernusa, a drógi pojechał dalej i o chwili zatrzymał się przedemną. Staliśmy na przeciwko siebie w odległości 100m. Motocykl ruszył, ja też i zbliżaliśmy się było już chyba z 10m. jak motocyklista postawił swoja maszynę na tylnie koło i przejechał po moim Infernusie i wyskoczył jak na wyskoczni. Wyladowa ł bezpiecznie. Przypomniaęłm sobie, że w bagażniku mam strzelbę. Zachamowałem, wysiadłem z samochodu i otworzyłem tylni bagażnik. Jest strzelba, teraz idę powoli w stronę motocyklisty, on ruszył i zbliżał się niebezpiecznie. Teraz zaczą strzelać, kule mijały mnie, i żadna nie trafiła. Motocyklista był z 10 m przedemną i wtedy walnąłem ze strzelby w przednie koło. Motocykl zrobił obrót w powietrzu i przeleciał nademną, schyliłem się lekko i odwróciłem Wszyscy nie żyli, ale co to zza drzew wylatuje helikopter. Wsiadam do Infernusa i jade dalej... CIĄG DALSZY NASTĄPI Winix
| ||||||||||||||