Jedyny na świecie kącik zajmujący się tematyką śmieciowego żarcia tudzież innych produktów spożywczych szybkiego spożycia.

FOOD CORNER 2/2003

    

 

 

 

Product Placement

   


Powitanko

Oceny

Recenzje

Raport Specjalny

Badziewo miesiąca

Słowo na sobotę

Współpraca

Redakcja

AM

 

Temat tej odsłony Raportu Miesiąca nie jest może do końca związany z tematyką kącika, ale żarcie ( również śmieciowe ) ma z legendarnym "product placement" trochę wspólnego. Tak więc zaczynajmy! 

Product placement?

Pod tą poważnie brzmiącą nazwą kryje się nic innego, jak umieszczanie w filmach, programach telewizyjnych lub teledyskach "krypto reklamy" pewnego produktu. Chodzi tu o prosty mechanizm - jeśli taki  np. film, gdzie bohaterowie zajadają się hamburgerami z Burger Kinga stanie się hitem i zyska grono wielbicieli, ludzie ( czasem nawet nieświadomie ) pójdą do Burger Kinga i na wzór swoich filmowych idoli wszamają hamburgera. Niby interes nie pewny, lecz uwierzcie mi - producenci takich wyrobów umieszczanych w filmach inwestują w product placement sporo forsy. I takim sposobem filmowcy mają więcej forsy na realizację swego filmu, a producenci reklamujący swe wyroby w filmie mają sporą szansę zbić niezłą kasę.

A to polska właśnie!

O ile w filmach zagranicznych, product placement jest praktykowany od dawna i filmowcy nauczyli się już dopasowywać reklamowany produkt do scenariusza czy krajobrazu, w naszych rodzimych produkcjach product placement jeszcze kuleje. Najlepszym przykładem będą chyba filmy reżyserowane przez Olafa Lubaszenko - który to Lubaszenko nachalnie podtyka popielniczkę z napisem "Nata" ( taka woda mineralna ) pod obiektyw kamery. Rażą też w oczy kolorowe bilboardy "Nata" sztucznie zawieszone na budynkach. Reklamy tych produktów w polskich produkcjach są niezgrabnie wplecione w resztę filmu, wyraźnie odstają od całości jaką ów film jest. Przyczyny tej sytuacji nie znam, lecz zaczyna to być już męczące. Takiej klasy product placement prędzej natknie się na szyderstwa niż na zwiększoną sprzedaż produktu. Ale cóż - polska kinematografia do bogatych nie należy, więc każdy zastrzyk finansowy jej pomoże...

Produkty...

Zjawisko product placement'u nie jest wybredne. W filmach umieszcza się wszystko - od alkoholi do samochodów. Dobrym przykładem są filmy z Jamesem Bondem w roli głównej. Nieustraszony agent jeździ Mercedesem, nosi zegarek Timex'a i pije Martini. Szkoda że nie pali jeszcze Marlboro i nie zagryza ich Chio Chipsami :). Nie dziwcie się , gdy w jakimś filmie zobaczycie kogoś czytającego CDA, czy inną gazetę komputerową.

Korzenie

Wydaje mi się, że korzeniami product placementu są przypadkowe lub nieprzypadkowe umieszczania we wcześniejszych filmach różnych produktów. Ktoś jednak ruszył makówką i postanowił zrobić z tego interes. Udało mu się. A niezamierzonych "reklam" było wiele - ciekawe jest to, ( chociaż odbiega to nieco od tematu ) że po emisji kilku odcinków słynnej "Rodziny Soprano", zwiększyła się ilość domów budowanych z długim pod nie podjazdem ( taki dom posiadał główny bohater serialu - Tony Soprano ). Po za tym w owym serialu prawie wszyscy gangsterzy palili czerwone Marlboro - i wcale sie z tym nie kryli... Dawno, dawno temu, gdy nawet pomysł product placement'u był odległy niczym gwiazdy na niebie, chętniej pokazywano znane produkty na ekranach. Teraz, za użycie butelki Coca-Coli w filmie - bez zezwolenia jej producenta, na 100% producentowi filmu grozi rozprawa sądowa. Takie już mamy czasy :)...

Przyszłość?

Zastanawiająca może być przyszłość tych praktyk. Przecież na filmach się to nie zakończy. Może już całkiem niedługo Max Payne wskoczy sobie w przerwie mordowania mafiozów na cheesebrugera do McDonalda? Może w kolejnej odsłonie Fallouta zobaczymy bilboard "Cameli" ? Na razie możemy tylko gdybać na ten temat. Chociaż prawdę mówiąc, zalążek product placementu już się w grach pojawił. Mówię tu o grze "Mafia". Zwróćcie uwagę na charakterystyczną kolorystykę paczki papierosów, jakie pali w filmowych przerywnikach główny bohater gry. Są to oczywiście czerwone Marlboro... Ciekawe, czy zrobi się z tego coś więcej?

 

Zwieńczenie

Nie uważam zjawiska product placement'u za rzecz złą. O ile produkty są harmonijnie zgrane z resztą obrazu, a wielkie bilboardy nie rażą w oczy - mi to nie przeszkadza. Niech sobie będzie !

[ Prozac ]

 

PS - Spójrzcie na plakat filmu "Femme Fatale" - i zobaczcie jakiej firmy aparat trzyma w rękach Antonio Banderas! To jest dopiero "produkt plejsmend":)    

 

Design by
Marcin Zając