KĄCIK HISTORYCZNY

ANCIENT ZONE nr 12

Oblężenie!
Khufu

Gdy dawniej dwa państwa nie miały ze sobą najlepszych stosunków, często jedno z nich wypowiadało drugiemu wojnę. Wtedy wysyłano armię, by zrównała z ziemią lub zajęła twierdze wroga. Były one z kamienia, więc praktycznie niemożliwe było zdobycie ich natychmiastowym szturmem, ale "na sposoby są sposoby", więc szybko znaleziono rozwiązanie, jak zdobyć wrogi zamek z małą ilością strat w ludziach. Opiszę teraz sposób, w jaki oblegający radzili sobie z wrogami.

1. Zagłodzenie
Prawie zawsze stosowano tę metodę. Polegała ona na ciągłym "siedzeniu" niemalże pod murami i zablokowaniem dostaw żywności do twierdzy. Po kilku miesiącach obrońcy najczęściej poddawali się, ale nierzadko zdarzało się, że jednak trzymali się dzielnie.

2. Szturm
Tak więc jeśli oblegani radzili sobie dobrze, to trzeba było rozpocząć szturm. Dlaczego? Dlatego, iż ciągłe obleganie mogło być katastrofalne dla oblegających. Niemal każdy zamek miał tajne wyjście z zamku. Wysyłano wtedy posłańca, by wydostał się z zamku i sprowadził posiłki, które mogły zadać bardzo dotkliwe straty. Oblegający mieli wybór: albo ryzykują istnienie armii, albo atakują i na 80% zdobywają zamek. Niemal zawsze wybierano drugą opcję.

Najpierw strzelano z katapult w bramy, mury i wieże, by znacznie osłabić fortyfikacje przeciwnika. Następnie, gdy było utorowane już wejście, wysyłano kilka oddziałów lekkiej piechoty by rozprawiła się z obrońcami. Jeśli to nie pomogło, robiono to dalej. Ale jeśli kolejne ataki nie skutkowały, wysyłano ciężką piechotę, by "wykosiła" obleganych. To już musiało poskutkować. Wprowadzano wtedy wszystkie wojska, by wzięli jeńców i wyrżnęli resztę.