Anno 1602
Marek
Tak, kapitanie Vasco da Marek, moje bystre
ślepia wypatrzyły właśnie suchy ląd! Że co? Tamte statki? Eee... wysp ci u nas dostatek.
We've killed the...
Zabijaliśmy Babilończyków! Zabijaliśmy Mezopotamian! Zabijaliśmy jeszcze wielu innych, ale nigdy nie
mieliśmy przyjemności zabicia... eee, właściwie to sami wzięliśmy się za łby.
Coś jednak było najpierw. Krzysiu odkrył już nowy ląd, który teraz wypadałoby zasiedlić. I z tą maleńką
różnicą, że nie przyjdzie nam toczyć walk z żadnym z wymienionych narodów. Ba, jeżeli do starcia w ogóle
dojdzie.
Eee... konomia?
Cel erteesu nie odstaje od innych produkcji - postawić parę chatek, wyszkolić wojaków i ruszyć na wroga.
Odstawanie natomiast to dość znaczne przedłużenie pierwszego punktu. Na początek przenosimy się
w XVII wiek stając na czele statku i dobijamy do wybrzeży nowego świata. Konkurencja występuje tu w postaci
dwóch pozostałych okrętów mających takież same cele jak nasze. Cele - niekoniecznie te więzienne, ale
polegają na założeniu kolonii na nowym lądzie.
Nowy świat
Mapki zawsze składają się z wody i kilku porozrzucanych mniejszych bądź większych, bardziej lub mniej
urodzajnych wysp. Gdy po uprzednich badaniach zdecydujemy się na założenie na wybranym landzie nowego
miasta, stawiamy u wybrzeży magazyn i bierzemy się za budowę. Jako że zapasów ze statku na długo nie
wystarcza, tworzymy całą miejską strukturę od podstaw. Na początek drewniane chałupy pierwszych pionierów,
zapewniające napływ żywności chaty myśliwych czy rybaków, dostarczających surowców siedziby drwali czy
warsztaty tkackie (w czymś w końcu trza pokazać się na mieście).
Do you known who I am?
Uciekinierzy z Europy żyją początkowo skromnie. To co wystarcza im do życia do wystarczająca ilość
żywności i ubrań. Jednak wraz z obniżeniem podatków i zapewnieniem pewnych luksusów, stają się wyższą klasą
społeczną. Na owe bonusy składają się na przykład budowa kaplicy, oberży, czy szkoły. Wraz ze wzrostem ich
pozycji społecznej, żądają coraz więcej - łaźni, gorzelni, plantacji tytoniu czy przypraw, a także
bibliotek, katedry itd. Status mieszkańca idzie bodajże w kolejności pionier, osadnik, obywatel, arystokracja,
kupiec, ale mogę się mylić. Oprócz tego, że każda następna klasa jest zdolna płacić większe podatki, to
ma też wpływ na wygląd czysto etyczny - ich domki są coraz ładniejsze, tworząc nasze miasto malowniczym.
Jest też opcja spadku mieszkańca z powrotem do niższej klasy. Wpływ mają na to przede wszystkim zbyt wysokie
podatki, ale także takie czynniki jak szalejące po mieście zarazy, pożary, braki w żywności czy wysoka
przestępczość. Większości z nich można na szczęście przeciwdziałać, stawiając chociażby domy Medyka,
straż ogniową, czy... szubienicę - jej klienci skutecznie zniechęcają przyszłych rabusiów do prowadzenia
swej działalności.
Jak nie kijem, to młotkiem
Motyw budowy jest w strategiach dość oklepany i twórcy Anno chcieli zapewne trochę go odświeżyć. Nowa
konstrukcja wymaga od nas pewnych nakładów drewna, pieniążków i... młotków! Drewno - rozumiem, z powietrza
nic przecież nie powstanie, pieniądze - nikt za darmo nic nie wykona; ale po co u licha jakieś młotki?
Pomysł ciekawy, jeśli raz miałbym wyposażyć w narzędzia ekipę budowlaną. Hammery są jednak potrzebne przy
każdej budowie - to tak, jakbym wbił w ścianę gwóźdź i wyrzucił młotek, jako że wykonałem zleconą pracę.
Tak, tak, młoty występują tu jako jeden z surowców! Co gorsze, do jego otrzymania potrzebne są spore
nakłady. Przede wszystkim wyspa zaopatrzona w materiał oznakowany powszechnie jako "Fe" (czemu od razu
takie fee, ja tam nic do niego nie mam). Bulimy za kopalnię, hutę, warsztat narzędziowy, i wszystko potem
utrzymujemy. Co gorsza, gdy na początku rozgrywki nie możemy mamy jeszcze dostępy do samodzielnego wyrobu,
musimy kupować gotowe młoty od innych miast za astronomiczne wręcz sumy.
W hipermarkecie hiper zakupy
Tu w roli marketu występuje magazyn portowy. Podpływamy pod niego takim stateczkiem i kupujemy/sprzedajemy
towar. Nie zawsze jednak to co nabyć chcemy znajduje się w ofercie sojusznika, a i on nie za często
ma zamiar nabyć to, co mu wciskamy (realizm!). Także statki z innych miast podpływają pod nasze doki
w poszukiwaniu żądanych towarów, a o sprzedaży i cenie których decydujemy my! W przybrzeżnym magazynie
znajdują się wszystkie wytworzone/kupione/zebrane przez nas towary. Warehałsa można mieć tylko jednego
(dla jednego miasta, ofkość). Mieści on 10 jednostek każdego towaru, jednak wraz z rozwojem miasta
pojawiają się opcje budowy magazynów następnego stopnia (ostatecznie czwartego). Oprócz tego, że każdy
następny ładniej wygląda, mieści także 10 jednostek więcej.
Wodzu, białe twarze przybyć
Możliwa jest także opcja spotkania na wyspie tamtejszych tubylców. Oprócz tego, że ich monumentalne budowle zabierają
nam cenne miejsce pod rozbudowę, z murzynami również można handlować. Nie oferują wprawdzie zbyt wiele,
ale zawsze ciekawy dodatek. Dodatkowo ich potencjał architektoniczny urozmaica nasze miasto.
Jam jest panem tego lądu
Lądu, a konkretniej wyspy. W słowniku twórców Anno zdaje się nie występuje zagadnienie kontynent.
Każda mapa to wielka woda z porozrzucanymi islandami. Prędzej czy później skończy się miejsce pod rozbudowę
metropolii i zasiedlić trzeba będzie nową wyspę. Gorzej będzie, jeżeli takowej już nie będzie! Jedyne
rozwiązanie takiego problemu to konflikt zbrojny (lub jak to się w dzisiejszym słowniku ładnie przyjęło
interwencja rozbrojeniowa). Po dość długim okresie rządzenia sobie miastem dochodzimy do punktu
kulminacyjnego erteesów - wojny! Wyszkolonych w barakach i fortach wojaków wysyłamy na obraną wyspę
i dokonujemy ataku... tfu, interwencji! Ilość jednostek jest bardzo mała, co dobitnie wskazuje na
ekonomiczny charakter całej giery.
Music gets the best of me
Gdyby gra miała możliwość przemówić i rzeknąć kilka zdań o sobie, słowa piosenki Sophie E. Bextor
byłyby z pewnością pierwszym zdaniem. Drugie dotyczyłoby lokalizacji, gdyż ta jest na równie wysokim
poziomie. Pozostałe dźwięki są dobre i niczym w zadadzie się nie wyróżniają.
Do gustu przypadła mi szczególnie piracka melodia odgrywana za każdym razem,
gdy tylko okręt oflagowany czachą na czarnym tle zbliżał się do któregoś z moich statków handlowych.
A co należy wtedy uczynić? Stoczyć bitwę morską bądź wyrzucić towar za burtę. Boski pomysł!
plusy: muzyka; lokalizacja; piraci! :)
minusy: brak kontynentów; "nieszczęsne młotki"
|
|