Puchar Świata w Innsbrucku

Zima za oknem, a Małysz musi skakać. Kolejny konkurs Pucharu Świata i Turnieju Czterech Skoczni odbywa się w austriackim Innsbrucku. Warto przypomnieć, że przed dwoma laty rekord bił tutaj Adam Małysz, a po przebudowie rekordzistą został Hannawald. Jak zawsze do konkursu głównego awansowało niewielu Polaków. Oprócz Małysza, który nie startował w kwalifikacjach, awansował Marcin Bachleda, który zajął wysokie 22 miejsce. W konkursie głównym trafił na Norwega Romoerena. Pech chciał, że gdyby Marcin był o jedną, dwie, trzy lokaty wyżej w kwalifikacjach, to awansowałby do dalszej rundy. Niestety tak się nie stało. Bachleda skoczył słabo, bo 100,5 metra. Inni nie skakali lepiej. Ale jak pech, to pech. W konkursie zbyt wiele niespodzianek nie było, oprócz słabego skoku Hannawalda i wysoka pozycja Austriaka Liegla - 2! Małysz skoczył nieźle - 118,5 metra. Po pierwszej rundzie zajmował 5 miejsce. Przed nim byli: Ahonen, Liegl, Widhoelzl i Hoellwarth. W drugiej serii warunki były zmienne. Raz dobre, raz złe. Akurat Hannawald trafił na te dobre. Jak już mówiłem, co pech, to pech. Czołówka miała słabsze warunki. Małysz skoczył o wiele słabiej i został wyprzedzony o Hannawalda, który po pierwszej serii był o 8 pozycji gorszy! Potem zaczęli wyprzedzać Małysza Austriacy: Widhoelzl, Hoellwarth i Liegl. Ten ostatni zrobił niespodziankę i przed ostatnim skokiem Ahonena prowadził. Ale Ahonen jest coraz bliżej zdobycia zwycięstwa w TCS i skoczył tyle, ile musiał. Wygrał więc Ahonen, Hannawald był czwarty, a Adam - szósty.

Zasiadam teraz ponownie przed monitorem mojego komputera i w nie najlepszym nastroju (a miał być dobry? :-) zaczynam opisywać pracę realizatorów. Szron (Szaranowicz) jest tak beznadziejnym komentatorem, że nie mogę go słuchać. Dam przykład. Drugi skok Małysza. Małysz wybija się z progu. Szron woła (tak, tak, woła) jak Adaś leci wysoko, oj, jak wysoko. A tu ląduje nie najdalej. A Szron się dziwi, jak to słabo skoczył Adaś. Mam lepszy pomysł. Niech Włodek sam sobie skoczy. Ciekawe jak daleko poleci :-)). Nie wiem, skąd go wytrzaśnięto. Jest uniwersalny - może komentować i skoki, i piłkę nożną, a także boks i wiele innych dyscyplin. Lepiej chyba znać się doskonale na jednej dyscyplinie, niż słabo na kilku. Jako komentator na dziesięć możliwych punktów do zdobycia otrzymałby ode mnie 0, a nawet -1! Szron jest beznadziejny i kropka. Za to operatorzy spisywali się bardzo dobrze. Najlepszym pomysłem, było znane sprzed roku, porównanie dwóch zawodników jednocześnie. Wszystko było dobrze przygotowane, nie było żadnych błędów, usterek. Organizatorzy też stali na wysokim poziomie. Śnieg był dobry, skoczkowie nie skakali zbyt daleko i nie było upadków. Wiatr nie przeszkadzał w zawodach, ale je kontrolował. Ogólnie nie było kłopotów. A teraz coś trochę on-off-topic (niepotrzebne skreślić :). W zakładach nawet polscy kibice nie stawiali na Małysza. Gdy Adam wygrywa, to wszyscy są za nim, ale jak już nie wygrywa, to mówią, że jest słaby, beznadziejny itp. Założę się, że gdyby zaczął znów wygrywać, to cały naród byłby za nim. Gdzie w polskich kibicach jest patriotyzm? Powiniśmy się cieszyć, że Adam jest naszym rodakiem. Ja jestem całym sercem za nim i nigdy w niego nie zwątpię.

Matys
adam-matysiak@wp.pl