Mistrzostwa Polski w Skokach Narciarskich

26 grudnia o godzinie 10:30 w TVP1 odbyła transmisja z mistrzostw Polski (MP) w skokach. W konkursie brało udział 52 skoczków, więc nie było kwalifikacji. MP komentował Krzysztof Miklas i robił to całkiem nieźle. Na początku konkurs nie był emocjonujący. Skoczkowie skakali bardzo słabo. I z czego my mamy wybierać? Dopiero ostatnia dziesiątka Polaków pokazała coś. Pierwszy daleko skoczył, dawno nie widziany, Wojciech Skupień, następnie Krystian Długopolski, Grzegorz Śliwka, Paweł i Łukasz Kruczkowie i nasza "elita": Tomisław Tajner, Robert Mateja, Marcin Bachleda, Tomasz Pochwała i oczywiście Adam Małysz. Po pierwszej serii, Adam był 4! Skoczył 127 metrów. O 0,5 metra dalej skoczył Robert Mateja i Marcin Bachleda, a 131 metrów skoczył Tomasz Pochwała. Była to w pewnym sensie niespodzianka. W drugiej serii było już mniej emocji, co nie znaczy, że było gorsze skakanie. Wręcz przeciwnie. Konkurs się wyrównał. Do pierwszej 6 nie było jakichś dalekich lotów. Dopiero ta nasza "elita" zaczęła daleko skakać. Nieźle skoczył Skupień i Tonio. Następny był Adam Małysz. Jeśli chciał wygrać, a na pewno chciał, musiał skoczyć w granicach rekordu skoczni (135,5 - Stefan Kaiser - Austria). Skoczył doskonale. Pobił rekord o 1 metr!!! Reszta Polaków nie nawiązała już walki z nim, więc Adam Małysz został Mistrzem Polski roku 2002. Drugi był Tomek Pochwała, a trzeci Robert Mateja. Mistrzostwa te decydowały w pewnym stopniu, kto pojedzie na Turniej Czterech Skoczni. Pisząc ten artykuł nie wiem jeszcze, kto pojechał, ale ja proponowałbym: Adama Małysza, Marcina Bachledę i Tomka Pochwałę. Czwarty zawodnik to Tonio lub Mateja. Wybór zależy od trenera, ale znając życie, lepiej byłoby wziąć Tonia, ponieważ Mateja w tym sezonie skakał nie najlepiej, a Tajner często zdobywał punkty. Wybór należy jednak do trenera Tajnera. (Kadra Turnieju Czterech Skoczni - Małysz, Pochwała, Bachleda, Tajner)

Teraz przyszła pora na ocenienie komentatorów, operatorów i organizatorów. Najmniej uwag mam do komentatora, Krzysztofa Miklasa. Błędów nie popełnił prawie wcale. Miał zawsze wszystkie informacje, tylko przy skoku Małysza w drugiej serii zapomniał powiedzieć o odległości. Operatorzy popełniali częściej błędy. Czasami nie pokazywali nazwiska skoczków. Ale nie to był kłopot. Po skoku skoczka, nie pokazywali ani not, ani wyniku, ani nawet odległości. Nie pokazali nawet klasyfikacji końcowej! Daleko im do tych operatorów, którzy transmitują Puchary Świata czy inne dyscypliny - piłka nożną czy siatkówkę. Oprócz tych wad technicznych, nie mam już się do czego przyczepić, prócz pokazywania widoków ze skoczni na Zakopane. Mógłby to być ładny widok, gdyby nie smog! Zakopane było właśnie w takim smogu, więc dużo nie można było zobaczyć, a mimo to oni cały czas je pokazywali. Zostali teraz tylko organizatorzy. Do nich mam też dużo zastrzeżeń. Przede wszystkim numery były nie po kolei. Ponadto rzecz, która mnie rozbawiła, ale właściwie była tragiczna - organizatorzy, zamiast korzystać z elektronicznych światełek (zielone, żółte, czerwone) dawali znak do startu - nie zgadniecie czym! Czerwonym kijem!!! To jest całkowity brak profesjonalizmu. Do tego na Wielkiej Krokwii nie ma wyciągu, więc przerwa między rundami była o wiele dłuższa niż przy Pucharach Świata. Po tych wszystkich błędach i niedoróbkach muszę powiedzieć, a raczej napisać, że były to jeden z gorzej przygotowanych zawodów jakie widziałem.

Matys
adam-matysiak@wp.pl

Adam Małysz - 276,8 (127/136,5-rekord)
Tomasz Pochwała - 264,9 (130/125,5)
Robert Mateja - 248,0 (127,5/120)
Marcin Bachleda - 244,8 (127,5/118,5)
Wojciech Skupień - 221,6 (119,5/115,5)
Tomisław Tajner - 220,3 (118/115,5)
Grzegorz Śliwka - 211,6 (115,5/114)
Krystian Długopolski - 206,1 (116/111)