Programy o miłości (ale nie telenowele!)

Zacznę może od tego, by osoby poniżej 18 roku życia szybko nacisnęły "Alt+F4". Panowie gimnazjaliści - jak chcecie gołych panienek, to pomyliliście adres, to jest wersja bezobrazkowa dla potrafiących czytać.

W sumie to zastanawiałem się, czy napisać tę reckę, ale się zdecydowałem. Nie chcę tu jednak wyjść na degenerata, dla którego jedyną możliwością zobaczenia dziewczyny bez dessous jest czekanie do północy przed telewizorem. Wręcz przeciwnie - programy te najlepiej ogląda się właśnie we dwoje (najlepiej z koleżanką, bo z kolegą to żadna atrakcja :-)))))) <= chyba że jest się dziewczyną!

Program/kanał
Charakterystyka
Ocena (subiektywna)
Różowa Landrynka
Protoplasta programów erotycznych, z anteny Polsatu zdjęty chyba rok temu, teraz pałęta się chyba w Polsacie 2 koło 5 rano. Najprzyjemniejszą częścią programu były prowadzące: Joanna Jakimowicz (króliczek Playboya), która po jakimś czasie ustąpiła z powodu ciąży miejsca Małgosi Kosik, a potem nadszedł czas Magdy Mazur ("Chłopaki nie płaczą", widzieliście?). W każdym programie były reportaże z imprez erotycznych, często wywiady z seksuologami, oraz stały punkt programu – wybory "dziewczyny miesiąca". Polegało to na tym, iż co tydzień oglądaliśmy pląsające panienki, a po kilku takich "szołach" głosowaliśmy (0-700... rules) na tę, która najbardziej rozpaliła nasze zmysły. Emitowany w piątki około północy, a w okresie wakacyjnych dzień w dzień (powtórki). Tu powinna być ocena. Nie będzie jej jednak, bo w sumie to co miałbym oceniać??? Urodę prowadzących, a może panienek występujących??? Programy są i jeśli ktoś ma ochotę to może sam je sobie obejrzeć i ocenić. Jeśli jednak chcecie poznać moją (pośrednią) opinię to przeczytajcie tekst poniżej. A swoją drogą lepiej zaproście koleżankę na spacer do parku, czy do kina. Wprawdzie małe są szanse, że od razu ujrzycie ją jak bohaterki programów (a jeśli tak to lepiej takich dziewczyn się wystrzegajcie!!!). I pamiętajcie "lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu."
Pamiętnik Czerwonego Pantofelka
Obecnie również na Polsacie w środy koło północy możemy oglądać "Agenta Muldera" (David Duchowny) w nieco innej roli. Serial został wyprodukowany przez Playboya, dlatego nie uświadczymy tu żadnych hardcore'ów, lecz subtelną i wysublimowaną erotykę. Każdy odcinek ma tę samą fabułę – 2 bohaterów i akcja. Polsat postanowił chyba zaoszczędzić, bo emituje powtórki sprzed 3 lat.
Eden
Emitowane przed, albo po "...pantofelku", opinie podobne jak u poprzednika, znowu powtórki, znowu Playboy.
"Kino nocne"
Tu mam na myśli filmy emitowane w soboty po północy. Głównie produkcje 2 firm "Mystic" i właśnie "Playboya". Byłoby fajnie, gdyby nie fakt, iż "kochany" Polsat wykupił licencję na +/- 13 filmów i od 2,5 roku daje je non-stop na zmianę.
X-Laski
Po Polsacie nadszedł czas na jej młodszego brata – TV4, tu we wtorek, środę, czwartek (1.30 w nocy) emitowany jest program "X-Laski". W sumie nie byłoby to najgorsze, gdyby nie fakt, iż nadają jeden odcinek w tygodniu (wtorek), a jak ktoś nie obejrzał to ma 2 szanse obejrzeć powtórkę!!!! Klimat podobny do "Różowej Landrynki", także emitowane wywiady, reportaże. Poprzednio program prowadziła "pani o ciemnej karnacji", obecnie jest to "blondynka", która ostatnio była także główną bohaterką reportażu z jakiegoś klubu, gdzie prezentowała swe wdzięki. Mankamentem programu jest to, iż nie jest on produkowany przez Polsat, jak "Różowa Landrynka", lecz przez firmę obsługującą audiotele, dlatego co chwilę pani prowadząca reklamuje telefon do "stękających panienek" (8 zł+vat/minutę).

Jakiś czas temu (9 miesięcy?) nasza kochana publiczna TV (a dokładniej regionalna trójka) zaserwowała nam film "Mężczyzna który patrzy" w reżyserii mistrza włoskiej erotyki Tinto Brassa (z naszą białogłową – Kasią Kozaczyk w roli głównej). Film podobał się nie tylko mi, ale również kilku moim koleżankom, między innymi dlatego, iż był inny. Różnił się bardzo od cukierkowo-landrynkowo-silikonowych-tworów spod znaku Polsatu. I co? TV została ukarana karą za szerzenie pornografii, chociaż o żadnej pornografii mowy być nie mogło, bo był to ładny i ciekawy film z inteligentnym wątkiem miłosnym (a nie bezmyślna "akcja" spod znaku Polsatu). Nie było w żadnej z opisywanych tu programów " widocznych narządów w trakcie aktu miłosnego" (bo tak brzmi oficjalna definicja pornografii). Dlatego brawa dla TV, a wyrazy dezaprobaty dla tego, kto tę karę im dał. Moje wyrazy współczucia również dla widzów RTL-TVN 7 za cotygodniową emisję "Zwierzęcego instynktu" (na szczęście już mi odłączyli). Krótko podsumowując - w TV publicznej (a więc tej, która kosi kasę za abonament, i winna dostosowywać się do odbiorcy, a nie odwrotnie) problem erotyki nie istnieje. Ludzie się nie kochają, tylko zabijają, jeżdżą samochodami i uciekają z więzień (ewentualnie gonią uciekinierów). Przepraszam, zwracam honor. Był kiedyś wątek ... w "Plebanii" – gdy Wiera znalazła u Józka "romanse z obrazkami" :-)))))

"telewidz filmów o miłości"

PS. Wszyscy reklamują, czego słuchają podczas pisania, to i ja nie będę gorszy: G-Point "Tytułem Wstępu", Willow "Ćma", Couca Rocha "Brak danych" (lokalne zespoły, gdyby ktoś był zainteresowany nagraniami proszę o kontakt deathpaw@interia.pl.) Mam nadzieję, że Tawanka przymknie oko na tę kryptoreklamę undergroundu, bo oprócz tego słuchałem też komercyjnego Garou, Desireless, Gilberta Becaud i całej masy innych francuskich wykonawców. {Przymykam, przymykam. I wolę już reklamy undegroundu niż komrecyjnych wykonawców, którym budżetu na reklamę nie brakuje ;).}