Szampańska pogawędka :>*

Ostatnio mam nadmiar wolnego czasu (a jednak :>) i mogę sobie co nieco poczytać. Dużo piszę - nie ukrywam tego - sprawia mi to przyjemność i... postanowiłem sobie porozmawiać z Piccolem na temat programu Idol i nie tylko. Czepiam się ostatnio wszystkiego, nie wiedzieć czemu, ale to wyraźny dowód, że rzeczywiście zwierzęta mówią w Wigilię. :> W ten dzień komentuję art kolegi. Przejdźmy do sedna. Mój kolor to czerwony w nawiasach, reszta na normalnie, chyba, że jeszcze się Taw dopisze, z czego byłbym rad, ponieważ po ostatnim liście chyba się na mnie obraziła i postanowiła nie dopisywać do tworzonych przeze mnie tekstów. ;>>>

{Wcale nie! I masz na to właśnie dowód ;D.}

Ostatnio czytałem w magazynie artykuł Batona o "Idolu".

(Ja ostatnio czytałem tekst Piccola o Idolu :>)

Pisał on tam, że program podniósł poziom naszego rynku muzycznego, że chętnie kupi płytę Alicji Janosz - zwyciężczyni pierwszej edycji oraz wypowiedział się ogólnie o programie.

(Fakt - pisał, nawet tajne rzeczy szybko się rozprzestrzeniają.)

Ja przedstawię moje spojrzenie na ten program i od razu mówię, że będzie to spojrzenie krytyczne. Ale po kolei.

(właśnie, trzeba trzymać kolej rzeczy. :>)

Zacznijmy od sukcesu Alicji Janosz. Ja się tylko pytam Batona i wszystkich ludzi: jaki sukces odniesie ona i jej podobni ?

(Hmm, to zależy jak to interpretować. Dla nich już to jest triumf, samo nagranie płyty - niegdyś graniczące z cudem - stało się faktem. Kto wie... Ludzie przecież lubią taki styl, a przynajmniej potwierdzają to miejsca klipów na przeróżnych listach.)

Przecież przed nią był już Jarek Weber - zwycięzca pierwszej "Drogi do gwiazd", potem ten koleś co wygrał drugą (nawet go już nie pamiętam...).

(A ja tak :> A jest to spowodowane tym, że ostatnio oglądałem ten program i ten pan się pojawił, śpiewając w duecie z Wodeckim.)

Czy przypominacie sobie jakiś znaczący sukces laureatów takich programów?

(Oooo, jeśli mi wymienisz programy o podobnym schemacie, to chętnie. Nie przypominam sobie, żeby coś takiego miało miejsce. Ale pewnie Taw wie, więc mnie tutaj wyręczy. :>)

{Skoro tak o to prosisz... ;) Może uczestnicy "Szansy na sukces"? Tacy jak Justyna Steczkowska, Kasia Stankiewicz, a ostatnio - Georgina Tarasiuk? I parę innych, może trochę mniej znanych osób, takich jak choćby popularny niegdyś Maciek Molenda, która co prawda mówił, że jego występ w "Szansie..." niewiele mu dał i był fiaskiem, niemniej jednak w programie uczestniczył.}

Kiedy to piszę już trwa drugi "Idol" i wiadomo, jak toczy się kariera Alicji. A raczej, jak się nie toczy.

(Znowu mam odmienne zdanie. Jak to się nie toczy, jak wszędzie o niej słychać?! Ala tu, Ala tam... nie wiadomo gdzie jeszcze. A jej płyta podobno sprzedaje się jak ciepłe bułeczki.)

{Zobaczymy, jak długo ;). Albo sprecyzuję - czy dłużej niż do finału drugiej edycji "Idola". ;)}

Nagrała charytatywną płytkę z Eweliną, Szymonem, Małgosią i tamtym Tomkiem w "przewiewnych" koszuleczkach.

(Nie podobały ci się? Takie fajne... :>)

Na tym krążku znalazły się zapewne jakieś odwalone na chybił trafił utwory, bo raczej niewiele osób kupuje płyty dobroczynne.

(Pała z historii! Jak to mało osób kupuje, proszę cię, nie pieprz głupot, łagodnie rzec ujmując to sądzę, że to zdanie roku, brednia roku! A dla powodzian kto wydawał pieniądze kupując singiel "Moja i Twoja nadzieja"?! Człowieku, zejdź na ziemię!)

{A ja bym nie wrzeszczała na Piccola tak mocno. Wiesz, z singlem "Moja i Twoja nadzieja" czy płytą wydaną w USA po ataku na WTC wiązała się - że tak brutalnie powiem - olbrzymia promocja. Innymi słowy - ludzie reagują bardziej emocjonalnie na pojedyncze, ważne, nagłaśniane w mediach wydarzenia, takie jak powódź czy właśnie atak terrorystów. Zresztą, tak to już bywa z naszą "dobroczynnością" - wspaniałomyślni jesteśmy od święta, nie na co dzień.}

To moje zdanie.

(Jak widać, niedopracowane)

Jarek Weber też stworzył jakiś tam albumik, ale czy cokolwiek o nim słychać? Płyta raczej się nie rozeszła rekordowo, a i jego kariera skupia się jak na razie na gościnnych występach w różnych programach TVN-u.

(Dobre i to, jakby mi proponowali taką inicjatywę - dodając oczywiście wcale nie mały szmal, poszedłbym za to w ogień.)

Takie programy nie służą wypromowaniu młodych talentów, choć mogą się do tego przyczynić.

(Przepraszam, że skłamałem kilka linijek powyżej. To jest brednia dziesięciolecia!)

{Wobec tego ja dzisiaj chyba bredzę ;). Zwłaszcza, że zgadzam się z Piccolo... Polsat nie jest dobroczynnym wujkiem, który wyróżni ładnie śpiewające, grzeczne dziewczynki i równie zdolnych, grzecznych chłopczyków. "Idol" nie ma być programem misyjnym - ma bawić pubiczność (a pod co, jak nie "pod publikę" dobrane zostało jury?) i przy okazji pozwolić zgarnąć trochę kasy. Brutalne? Raczej prawdziwe. Ale możecie polemizować ;).

W 70% skupiają się one na czystej rozrywce dla telewidzów.

(Pozostałe 30 można rozselekcjonować, tak więc 5% dla małży z Chin, aby w takt muzyki dobrze im się spało, 20% dla kowali z Nowego Jorku, aby w chwilach przerwy mieli co pooglądać, dalsze 5% po to, żeby nasze koty i psy widziały, co to jest głupota... Ach, szkoda gadać.)

W "Idolu" ta rozrywka zachodzi czasami aż za daleko, ale chociaż lecą fajne teksty. To, że pannę Janosz wybrała publika o niczym jeszcze nie świadczy.

(To świadczy, że Polska nie chce przyjąć wirtuozerii muzycznej do swego serca, a wybiera tandetę niegodną moich dalszych zdań.)

Jarka W. też wyniosła widownia i co? No właśnie nico... Nie raz już chyba dało się zauważyć, że gust większości nie zawsze jest najlepszy, prawda?

(Pierwszy raz - prawda. :>)

W "Idolu" jawnie są dyskryminowane różne gatunki muzyczne. Żaden metal, ani gość mówiący hip-hop nie ma szans. Zaraz go zjadą i coś tam zaczną o kontrastach, wieku, niedoskonałościach, Wojewódzki rzuci tekstem albo wystawi jakieś kolejne: "Ktoś tam dawno powiedział, że coś tam i ty jesteś na to coś czymś tam...".

(Heh, nie da się ukryć, że mądre rzeczy teraz mówisz. Wyraźnie w miarę czasu - rozwijasz się!)

Ogólnie w tym programie największą szansę na sukces ma osoba śpiewająca rockowe utwory lub w mniejszości popowe.

(Ponieważ polskie społeczeństwo jest totalnie infantylne i zakochane w piosenkach z gatunków wymienionych przez Ciebie - tak można wywnioskować z Twego rozumowania. HH i Metal - ile osób spośród milionowej widowni słucha tego, no ile? Ale narzekać też nie możesz, przecież w finałowej 10 jest jeden taki pseudometal, który Wojewódzkiemu i reszcie podoba się.)

Ja się z tego bardzo cieszę, bo sam jestem fanem rocka i sądzę, że jest to muzyka wprost wspaniała i nigdy nie zniknie.

(Jesteś moim przyjacielem!)

{A od kiedy to tak się traktuje przyjaciół? ;)

(Rock rządzi! Nie ten z Idola.)

Ale zastanówmy się, czy jest to uczciwe. Jasne, że byłoby fajnie i bym się utożsamiał i może nawet bym sesemesa wysłał na człowieka odpowiadającego moim muzycznym gustom. Ale kurde co mnie dręczy to jest to, że "Idol" będzie zawsze taki sam. Wiecie, ludziom nie zmieniają się poglądy i gusta w ciągu kilku miechów. Jurorzy przez wakacje nie zaczęli słuchać hopu, a to, że Jacek Cygan zgolił wąsy nie znaczy, że stał się fanem soft metalu :)). Pamiętacie z początku drugiej edycji tą taką metalówę albo tego brudasa z Nowego Portu ;))? Zostali zdyskwalifikowani za sam wygląd...

(Nie wtrącę się w ten kawałek. Powiem, że ja sms-ów nie wysyłałem, niech ktoś inny za mnie wybierze. :> Teraz werble, trąby i co tam jeszcze macie pod ręką - wchodzi Tawananna! :>>>>>)

{Nie będę się wypowiadać o nich, bo nie kojarzę (może dlatego, że nie oglądałam ;)). Wtrącam się, żeby wspomnieć o hip-hopie. Sama nie słucham go, więc może nie będę obiektywna (aczkolwiek nic a nic do HH nie mam). Tyle, że nie bardzo wiem, jak można porównać recytację ze śpiewem... I jak jurorzy mieliby ocenić, czy gość nadaje się do następnego etapu...? Tam już nie będzie hip-hopu... - Taw.}

(Osobiście uważam, że HH to największe ścierwo, a teksty głoszone przez niektórych to MCs są przekomiczne, groteskowe wręcz. Fenomen śpiewał "Nie wiesz czym jest kultura HH-owa..." Jasne, że nie wiem, ponieważ takiej kultury HH nie ma - i to w dwóch znaczeniach!)

Jurorzy to zawsze będzie sprawa kontrowersyjna, ale w "Idolu" to oni są istotą albo jak to pisze w Enterprise 2 "heart and soul" of this program ;). Najbardziej znany jest oczywiście Kuba Wojewódzki. W pierwszej edycji był człowiekiem szczerym, nie bojącym się powiedzieć ludziom wprost, co sądzi o ich talencie. Przez miesiące dzielące obie edycje w gazetach ukazały się setki wywiadów z owym panem, dostał własny talk-show, który osobiście uważam za niezłe gówno,

(Normalnie - kocham cię! ;>>>)

i w ogóle stał się sławny. Od zera do bohatera, bo przed "Idolem" nigdy o nim nie słyszałem.

(Jak również ja)

Ostatnio w drugiej edycji Wojewódzki zjechał jakąś dziewczynę. Nie kojarzę nazwiska, ale długie brązowe włosy miała, delikatne rysy twarzy, zielona bodajże szatka jakaś... Jak dla mnie to śpiewała dobrze i takie samo wrażenie odniosło trzech jurorów. Jednak Wojewódzki parł w zaparte i dalej wypowiadał niepochlebne opinie o jej talencie. Widział, że sprawia jej przykrość, ale nie przestał. Gromił ją, jak cholera, mimo że już prawie się popłakała. To po prostu nie jest postawa ani faceta ani tym bardziej jurora w jakimkolwiek programie. Powienien dać jakąś radę, wyrazić swoje zdanie, no dobra, jeden jakiś tekścik, byle zabawny i koniec na tym. Nie wolno robić tego ludziom, choćby nie wiadomo jak skrzeczeli. A już tym bardziej, że ona śpiewała całkiem dobrze. Komuś chyba uderzyła sodówka...

(Ja już się na ten temat wypowiedziałem. Uważałem go za faceta o zdrowym rozsądku, który wie kiedy, jak i gdzie - dogadać każdemu, mimo swej nikłej budowy ciała. Ale rzeczywiście jego niektóre posunięcia, tudzież niezrozumiałe dla mnie anegdoty, stały się chamskie i bezczelne. Za bardzo chce pokazać swoją oryginalność, inność, niespotykany w dzisiejszych czasach - bądź co bądź - bogaty charakter, zróżnicowany. Aktor! Jeśli spotkacie, nie mówić nawet "Dzień dobry". Ostatnio byłem we Wrocławiu na jakimś tam wielkim przedstawieniu i przyjechał również Sztaba - pianista. Chwilkę z nim porozmawiałem, porozdawał autografy. Powiedział, iż nie lubi za bardzo Kuby, jego styl mu się nie podoba itp. Fajny facet z tego Sztaby...)

Czy Alicja i inni debiutanci zmuszą do zwiększonych nakładów pracy starych wyjadaczy? Nie sądzę. Przecież obie te grupy grają w zupełnie innych ligach. Tobie, drogi czytelniku, pozostawiam ocenę, która w lepszej. A poza tym, czy ci wyjadacze są aż tak popularni we własnym kraju? Praktycznie każdy polski artysta, który odniósł sukces na skalę wykraczającą poza granice naszego kraju ucieka z niego, uwalnia się.

(Bzdura dwóch dekad! :> To w takim razie powiedz mi, co w Polsce robi Budka Suflera?!)

Przykładem może być Edyta Górniak, Kasia Kowalska, czy ostatnio O.N.A. Wszyscy układają się już w innych państwach, a już w ogóle to w Anglii.

{A ja nie zgadzam się. Bądźmy szczerzy, jak na razie nie mamy żadnej gwiazdy na skalę światową czy choćby europejską. A to, że jakaś Górniak mówi, że nie będzie występować w Polsce to cóż... jej wybór. O karierze Ich Troje wspominać nie będę ;).}

(Szkoda, chętnie poznałbym Twe zdanie na ich temat ;>>>.)

{Jesteś pewien, że chciałbyś? ;) }

Jak wspomniał Baton, Will Young rzeczywiście króluje na listach przebojów w Wielkiej Brytanii. Znaczy to, że double-deckery mają jakąś posuchę muzyczną, czy co? Że tak przyjmują i promują każdego? Nie przeczę, że i Edyta i Chylińska są dobre, ale kto przedtem słyszał o takiej dziurze jak Polska? Mówię o muzyce i tylko o niej. Wg. mnie Anglia musi być biedna pod względem nowych wokalistów i dlatego promuje co się da. A ogólnie to Will już się praktycznie skończył...

(Uf, mnóstwo spostrzeżeń i argumentacja typu: ja mam rację. Will się jeszcze nie skończył, poczytaj sobie angielskie serwisy muzyczne. Polska jest dziurą muzyczną i wypromowanie naszego dobrego mienia muzycznego poza granice nie jest i nie będzie realne. Nie mamy promotorów, czy tego nie widać?! Jeśli byśmy byli drugim USA, przemysł muzyczny tonąłby dziś w szmalu...)

{To nie tylko kwestia promocji, ale i... języka. Zespołów/wokalistów, którzy śpiewają w innym języku niż angielski i robią światową karierę jest niewiele - trochę po francusku (ale to dość modny język), włosku, niemiecku, Tatu po rosyjsku i... no właśnie, nic mi już nie przychodzi do głowy, ale to w końcu tylko kącik o TV ;).}

"Idol" jest fajnym programem.

(Jest, mimo kilku swych wad)

Fajnym w ten sam sposób, jak "Droga do gwiazd".

(Drogę do Gwiazd uważam za kompletne dno - powody kiedy indziej. Nie dość, że oceniający tam ludzi za bardzo napatrzyli się chyba na Wojewódzkiego, to jeszcze "błyskotliwie" rzucają hasła ładnie brzmiące, podczas gdy mało znaczące...)

{Po pierwsze - wydaje mi się, że Piccolowi (?) nie chodziło tu o poziom programu, ale o sam mechanizm jego funkcjonowania. Zresztą - co ja go tutaj bronię, niech broni się sam ;). A wtrąciłam się tu, żeby powiedzieć, że mimo wszystko "groźny Miki" pojawił się trochę wcześniej niż Kuba Wojewódzki w jury "Idola" i choć może wygląda teraz na jego słabą kopię, to jednak naśladownictwa jako takiego zarzucić mu nie można. A jury trudno porównywać z jego odpowiednikiem z "Idola", bo ze swoją słodyczą od "Idolowego" bardzo się różni.}

Dla nas widzów jest to naprawdę niezła sprawa i dobry interes. Posłuchamy sobie, popatrzymy za te przysłowiowe "czypieńdziesiąt" na czasem ładne buzie i bardzo pięknie. Ale dla krajowej maszyny show-biznesu muzycznego takie programy są niczym.

(Są niczym dla światowego showbiznesu, dla nas są ratunkiem.)

Pamiętajcie, że śpiewając czyjeś utwory w swojej interpretacji jeszcze chyba nikt nie zdobył szacunku wytwórni.

(Wytwórni nie obchodzi, kogo oni naśladują, a czy uda się na nich zbić kasę. Proste, nie? Przecież to wychodzi z czystej logiki!)

{Ale jakoś trzeba zacząć... Poza tym finaliści Idola pracują już nad własnymi płytami z premierowymi utworami. Ponadto taki Szymon, Ewelina czy choćby Ala nie od dziś istnieją na rynku muzycznym, a dopiero teraz stali się naprawdę popularni. Jeśli potraktujemy Idola nie jako magiczną fabrykę talentów, a trampolinę, z której można się wybić, jeśli odpowiednio mocno się skoczy, to w ostatecznym rozrachunku nie wypada tak źle... - T.}

(Co ja bym bez Ciebie zrobił. ;> Troszkę Piccolowi wytłumaczyłaś, nie do końca się jednak z Tobą zgadzam, niemniej powiedzmy, że moje dalsze odrzucenie tej prowokacji potraktuj jako prezent pod choinkę. Nie skomentuję tego. ;>>>>>>>>)

{Hehe, mam być dozgonnie wdzięczna? ;)}

To nie jest nawet wartościowa próbka talentu "gwiazdora". W jednym kawałku może on czuć się dobrze i zaśpiewać go świetnie, a drugi? No, cóż... Tylko z własnymi tekstami, naprawdę dobrym głosem i ogromnym nakładem pracy można zdobyć trwałą sławę. Sławę, dzięki której będzie można wracać na listy przebojów co jakiś czas. A nie jakieś charytatywne płyty i koniec. Nie wiem, może ich kariera jednak się rozwinie i kiedyś będę się cieszył z "Idola" także w autobusie czy tramwaju słuchając walkmana?

Piccolo
pokefil@wp.pl

Dziękuję za uwagę. Jak zawsze bardzo kulturalnie i ze swoim tylko wrodzonym sposobem, komentował ów tekst...

sly
slyther@o2.pl

Tylko nie obraźcie się na mnie, ja nikogo nie chcę obrażać, a jedynie kulturalnie polemizować. Jak chcesz, poczekam na ripostę, na łamach oczywiście. Aha, Taw - moja siostra się nie zemści na mnie jak dorośnie, zrezygnowała. Powiedziałem, że ja jej będę chłopaka wybierać. :>>>)

* - Kto wie, dlaczego szampańska? :>> Ale się rujnuję w oczach kolegi. :>>>>>>

Miałem jeszcze troszkę skomentować tekst Piccola i jego polemikę do Gregoriusa, ale lepiej tego nie zrobię, póki serce jeszcze całe, inaczej bym chyba nie wytrzymał. Ale niedługo się za to wezmę, dlatego lepiej Taw szykuje duuuużo miejsca...

{Czy to groźba? ;) }

[CZYTAJ TEKST PICCOLA]