Awantura o kasę
Tytuł dziwny, mylący. Kojarzy mi się mocno z lekturą "Awantura o Basię" (?). Pod przykrywką tego dziwnego tytułu chowa się nowy teleturniej. Prowadzi go Krzysztof Ibisz. Ten to spec od teleturniejów się zrobił, ale to już nie moja sprawa. O co chodzi w tym teleturnieju? A o co może chodzić w teleturniejach, jak nie o kasę? Ale dokładniej. W każdym odcinku poznajemy trzy czteroosobowe zespoły. Ich nazwy są bardzo wymyślne: zieloni, żółci, niebiescy. Ktoś chyba bardzo te trzy kolory lubi (Ibisz?). Walczą oni ze sobą o pieniądze. Na samym początku wszyscy dostają od pana Ibisza po 5.000 zł. Prowadzący kręci kołem i w ten sposób losuje kategorię. Gdy już wiadomo, jaka jest dziedzina - np. wędkarstwo, trzy zespoły licytują pytanie (którego jeszcze nie znają). Ten zespół, który przelicytuje wszytkich ma możliwość odpowiedzi na pytanie. Jeżeli odpowie dobrze, pięniądze (czyli cała kwota z licytacji, od wszystkich zespołów) idzie na jego konto. Przykładowo pan Ibisz zakręcił kołem i wyskoczyło właśnie wędkarstwo. Zieloni dali 500 zł, niebiescy 1.000 zł, a żółci 1.100 zł. Wtedy pytanie poznają żółci i mają minutę na odpowiedź. Jeżeli odpowiedzą dobrze, to na ich konto wpływa 2.600 zł. Jeżeli odpowiedzą źle, kwota idzie na następne pytanie, które jest tak samo licytowane jak pierwsze. Mamy przy tym 6 pytań. Po szóstym pytaniu do finału przechodzi ta drużyna, która ma najwięcej kasy. Pozostałe drużyny mogą zatrzymać to, co im zostało (jeżeli coś im zostało). W finale wygrana drużyna walczy z mistrzami, czyli drużyną, która wygrała w poprzednim odcinku. Zasady w finale są takie same. Warto podkreślić, że licytowane nie są tylko pytania, ale również rzeczy. Trzeba rozpoznać, do czego dany przedmiot służy. Przy wylosowaniu przedmiotu można potargować się z Ibiszem o podpowiedź. I tutaj jest spore pole do popisu, bo gdy prowadzący podaje nam cenę 1.000 zł, możemy opuścić ją do 600 zł. Rozwiązanie moim zdaniem ciekawe.
Teleturniej ten jest jedną z ciekawszych pozycji. Pytania mają średni poziom trudności i można pobawić się przed telewizorem w zgadywanie odpowiedzi. Wciągająca jest też licytacja i muszę przyznać, że chciałbym zgłosić się do tego programu. Krzysiek Ibisz nie ma również zwyczaju zadawać pytań w stylu: "Czy jesteście pewni?", lub "dobrze się zastanowiłeś?". Mam nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, w której prowadzący powie: "czy to jest dobra odpowiedź? - przekonamy się po... reklamach, bądźcie z nami". Przyznam się, że z początku byłem wrogo nastawiony do "Awantury...", ale teraz trochę mnie wciąga. Wygrane nie są w tym programie zbyt duże. Przeważnie jest to do 10.000 zł jednorazowo. Chyba, że jesteśmy drużyną mistrzów po raz dziesiąty - wtedy kwota robi się oszałamiająca. Czy polecać wam ten teleturniej? Po obejrzeniu jednego odcinka na pewno nic wam się nie stanie, no chyba, że macie wstręt do pana Ibisza - wtedy trzymajcie się z dala od "Awantury o kasę". {Oj, a ja już miałam ochotę obejrzeć "Awanturę...". Ale moja Ibiszofobia od jakiegoś czasu się pogłębia, więc to chyba nie dla mnie ;).}
Dishman
dishman@poczta.fm